czwartek, 18 października 2018

Konkurs aalkoholowy

Konkurs jest aalkoholowy. Oznacza to, że procenty będą, ale nie takie jakie lubimy...

REGULAMIN:

1.- Konkurs ma charakter otwarty. Udział może wziąć (wziąść) każdy. Zarówno szarańcza jak i gorszy sort.

2.- Konkurs rozpoczyna się teraz.

3.- Konkurs skończy się później.

4.- Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu zapodać dwie liczby (od zera do stu) i tytuł jednej polskiej i popularnej piosenki (odpadają piosenki Ryszarda Riedla, bo są dołujące).

5.- Po co dwie liczby? To wyjaśnimy później.

6.- Po co tytuł piosenki? Nagrodą dla laureata będzie nowy tekst do zapodanej piosenki.

7.- Jeszcze nie wiemy ilu wyłonimy laureatów.

8.- A wyłoni ich matematyka i Prezes Wszystkich Nicponi Mikołaj Mika.

9.- Uczestnik konkursu wyraża dobrowolną zgodę na prawie niezłośliwe przetwarzanie swojej wirtualnej osoby.

10.- Dodano, żeby zaokrąglić.

Jeszcze obowiązkowo trzeba wspomnieć o polubieniu... Zalecamy polubienie czipsów serowo-cebulowych. Można polubić też tanie piwo, ale do tego trzeba mieć albo podroby z żelaza albo bardzo skromniutki budżet...

poniedziałek, 15 października 2018

Kukiz nr15

Wielkie sumy zostały przeanalizowane, Pora na leszcze...

Paweł Kukiz. Fajny chłop. W pomięci utkwiło nam parę cytatów z jego tekstów piosenek:

- "Abalunga balunga, balunga bunga"...

- "Sąsiedzie wspomóż rentą"!

- "Poczułem nagle wokół siebie nienawistną woń"

- "Portfel cały wypchany dolarami"

- "Rzygam jajkiem w majonezie"

- "Ja nieśmiały bałem się dojść"

- "Zmienić w Londyn Ostrołękę"!

- "Krowy ryczą, świnki śmierdzą w chlewie"...

- "Ja zaś ogromne jak buła mam serce i nadwrażliwe"...

- "Wypadłem na otwartą przestrzeń, pianę z pyska tocząc"...

- "A mi zupełnie inne sprawy strzępią nerwy"...

- "Czy wygrasz Ty i posiądziesz mnie"?

- "Mówią żem jest paranoik"...

- "Sikawkowy radę sobie da"!

Rodzi się kolejne fundamentalne pytanie. Co my, jako Polacy, powinniśmy w tej sytuacji zrobić? Dżumę i cholerę dobrze już znamy. Może warto postawić na nową dolegliwość? Przekonać się, jakie bolączki dla nas szykuje? A może lepiej olać to? Żeby, za jakiś czas, nie trzeba było śpiewać wg. kolejnego cytatu: "Jak ja się bardzo ludziom dziwię, którzy wybrali taki chłam"...

PS. Ze względu na dramatyczny protest naszych wątrób, analizy pozostałego planktonu nie będzie... Za to przymierzamy się do ogłoszenia konkursu!

czwartek, 11 października 2018

Jarosław nr1

A co tam... Zbliżają się wybory, więc znowu pojedziemy parapolitycznie.

Jarosław Kaczyński. Przeanalizowaliśmy go trochę głębiej niż Donalda. Wprawdzie środki mieliśmy takie same, ale Jarosław zaczyna się nieco niżej...

Nie będziemy obwijać w bawełnę, od razu walniemy z grubej rury: Niewątpliwie JK chce zostać dyktatorem niezależnym od wszystkiego i wszystkich!

Nie dla sławy i chwały, nie dla bogactw, nie dla samej władzy nawet... Z czystego i prawdziwego patriotyzmu!

Praprzyczyną tego dążenia był zapewne Bogusław Wołoszański. Razem studiowali na uniwerku i to właśnie Bogusław opowiadał Jarosławowi o przeróżnych dyktatorach. Opowiadał tak, jak opowiadać potrafi tylko on - pasjonująco!

Resztę JK domyślił sobie sam:

"Dlaczego tak? Dlaczego na wschodzie mieli i ciągle mają dyktatorów? Na zachodzie już nie mają, ale też mieli... A u nas? Na prochy Polan! U nas dyktatorstwa ani na lekarstwo. Wstyd! Piłsudski zatrzymał się w połowie drogi, a Bierut to zwykły pachołek, nie dyktator... Dlaczego żaden Polak nie odważył się ubogacić naszej historii dyktaturą? Ani żadna Polka?... Ha! Widocznie mnie jest pisane tego dokonać! A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy"...

Jakże blisko jest już tego celu i jakże daleko jeszcze...

Rodzi się kolejne fundamentalne pytanie. Co my, jako Polacy, powinniśmy w tej sytuacji zrobić? Pomóc JK w jego dążeniach? Dla dobra naszych dzieci i wnuków? By nie musieli w przyszłości świecić oczami za to, że nie mają za kogo wstydzić się... A może lepiej to olać? Wszak po dyktaturze, oprócz niezliczonych plusów, przeważnie pozostaje gruz i spalona ziemia...

PS. Dla równowagi psychicznej, można zapoznać się z analizą Donalda nr1.

środa, 10 października 2018

Donald nr1

A co tam... Zbliżają się wybory, więc pojedziemy parapolitycznie.

Donald Tusk. Płytko przeanalizowaliśmy jego losy (na głębszą analizę zabrakło środków) i wyszło nam, że coś z nim jest nie tak. Oto dowody:

W latach 2000 - 2007 DT był w opozycji i nic się nie działo. Przypadek? Być może...

W 2007 wstąpił na urząd premiera i natychmiast pojawił się światowy kryzys. Przypadek? Być może...

W 2014 odszedł ze stanowiska i kryzys światowy też się skończył. Przypadek? Być może...

Ale Donald nie odszedł na emeryturę. Został Prezydentem UE! Jak na zawołanie, Unię ogarnął największy w jej historii kryzys - Brexit, uchodźcy, dyktatury w krajach członkowskich... Przypadek? Trochę za dużo tych przypadków...

Wygląda na to, że DT na stanowisku to chodzący, jeżdżący i latający katalizator kłopotów, którego nie odstępują nowoczesne plagi egipskie...

Biorąc pod uwagę powyższe fakty, dogmat "Wina Tuska" nabiera światowego wymiaru ...

Nasuwa się też fundamentalne pytanie. Co my, Polacy, powinniśmy w tej sytuacji zrobić? Po raz kolejny zostać Chrystusem narodów i wybrać Donalda na prezydenta Polski (dając Światu szansę, że kryzys ogarnie tylko nasz kraj)? A może lepiej to olać i niech zostanie sekretarzem generalnym ONZ? Wszak długo już wojny światowej nie było...

PS. Dla równowagi, pasowałoby  napisać coś o Jarosławie nr1. Ale trochę, jak mawiają Czesi, mamy strach...

niedziela, 7 października 2018

Urodziny

Jak co dzień rano siedzieliśmy w salonie Mikołaja Miki. Łaknęliśmy jak kania dżdżu... Gdy nagle... Nagle usłyszeliśmy polską piosenkę śpiewaną z ruskim akcentem i zmienionym jednym słowem:

"Dziś są moje urodziny"...

Po chwili przez otwór drzwiowy wkroczył osobnik (jego twarz nie jest już tak spiczasta jak niegdyś) i wrzasnął:

- Zdrastwuj riebiata! Chadi sa mnoj i pomóżcie rozładować maszinu!

My paszli za nim, a on otworzył bagażnik Czarnej Wołgi. Na szcęście nie było w nim porwanych z ulicy dzieci... Z radością zauważyliśmy, że zawierał:
- 10 skrzynek Stolicznej (z limitowanej serii dla wybitnych współpracowników KGB)
- 2 antałki kwasu chlebowego
- 1 beczułkę czarnego kawioru
- 1 gar wypełniony blinami
- 1 michę śledzi pod pierzynką

Trochę nas to oszołomiło. Nawet roszczeniowy Kolega Podśmiechujek nie zadał tradycyjnego pytania: "A gdzie ośmiorniczki"?

Przybysz, ucieszony wywołanym wrażeniem, uśmiechnął się dobrotliwie i rzekł:

-Nu szto? Ogórków kiszonych nie przywiozłem, bo wasze lepsze... Bierzcie towar i dawajcie musztardówki! Dziś są moje urodziny...

Pierwszy opamiętał się, jak zwykle, Normalny:

- Wołodia! Ty nasz drug! My tobie "Sto lat" wyśpiewamy! My tobie wsjo wyśpiewamy...

Gość pokiwał głową i rzekł:

- No przecież wiem. Do was przyjechałem, no bo z kim mam świętować urodziny? Ze źle wychowanym Trumpem? Z bezjajecznym Macronem? Z Angelą, co w negliżu gorzej wygląda niż ubrana?...  Tylko wy! Pójdźcie w me ramiona!

Pierwszy w objęcia gościa wpadł Dziad Śmietnikowy (dobrze się znali z okresu wspólnej działalności w NRD). Później każdy z nas zaliczył "żółwika", "niedźwiedzia" i "pocałunek Honecker-Breżniew"...

A jeszcze później musztardówki rozgrzały się do czerwoności... Naprawdę było fajnie. Wołodia pokazywał chwyty judo, a Boi podniósł koszulkę i pocałował go w brzuszek. I jeszcze, przy pomocy markera, pozmieniał napisy na musztardówkach: zamiast "Musztarda Kremska" pojawiło się "Musztarda Kreymska"

Naprawdę zasłużył na pieśń! Dlatego zaśpiewaliśmy mu:

Hej, Wołodia oo, spójrz na zachód aa
Tam zobaczysz, że czeka na cię ktoś!
Ciągle czeka oo, niecierpliwie aa
Więc przybywaj i zostań na zawsze!

I jeszcze:

Aaaa kiedy przyjdzie czas
Pełne po brzegi
Będą gułagi...

PS. Wołodia urodził się 7 października 1952r. w Leningradzie.

wtorek, 2 października 2018

Bo wszyscy Polacy...

Przez trzy ostatnie lata regularnie czytywaliśmy różne artykuły na przeróżnych portalach nierandkowych, także komentarze do tych artykułów... To co wyczytaliśmy ulało nam się pod postacią nie naprędce ułożonego tekstu do pewnej znanej melodii:

Nie ma już w Polsce porządnej dziedziny
W każdej prym wiodą głównie skurwisyny...

Lecz wszyscy Polacy
To jedna rodzina
Złodziej, szmalcownik,
Kapuś, pijaczyna...

Każdy z radością oko ci wykole
Czy koniak pije, czy tanie jabole...

Bo wszyscy Polacy
To lud niebanalny
Bankster, oszołom,
Dewiant seksualny...

Jest patologia w każdym polskim dziele
W filmie, w teatrze, w domu i w kościele...

Bo wszyscy Polacy
To także, niestety,
Moher, pedofil,
Upadłe kobiety...

Polak z Polakiem lubią się nie bardzo,
Niektórzy nawet trochę sobą gardzą...

Bo wszyscy Polacy,
Choć się nie przyznają,
Doktrynę Kalego
W życie wprowadzają...

Hej, hej, bawmy się! Hej, hej, śmiejmy się!

czwartek, 27 września 2018

Takie tam Polaków rozmowy

Za oceanem, w siedzibie ONZ w Nowym Jorku, mieszka nasz znajomy Kornik Drukarz. Gniazdko sobie uwił w krześle znajdującym się w kuluarach. Na tym właśnie krześle usiadł Donald, a na sąsiednim Andrzej.

Nasz przyjaciel dobrze słyszał o czym rozmawiali, zarejestrował rozmowę, wydrukował i przysłał nam. Oto co było:

A: Słuchaj, Donek… Długo już siedzisz w polityce?

D: Po co ci to wiedzieć?

A: Powiedz, nie bądź świnia!

D: No dobra. Dziesięć lat nielegalnie i trzydzieści lat legalnie. Razem ile to będzie?... Czterdzieści? A ty?

A: Ja dopiero piętnaście. Ale słuchaj... Agata mówiła, że żony polityków mówiły, że po piętnastu latach politykowania, facetom zaczyna przyrodzenie kurczyć się... Co pytona skraca? Długoletnia w polityce "praca"! Prawda li to?

D: Hi, hi, hi, hi... Dlaczego prezesa o to nie zapytasz?

A: Zapytałem. Ale on tak na mnie jakoś strasznie spojrzał, tak strasznie... Że aż mi się skurczył z trwogi... Później, w nocy, Agata próbowała go rozkurczać, sam próbowałem, ale nie wychodziło... Dopiero wizyta w Chorwacji, u Prezydent Kolindy, uleczyła mnie z niemocy... Od tej pory nie zadaję prezesowi pytań!

D: A wiesz? On chyba rzeczywiście ma coś w oczach. Kiedyś miałem z nim debatę... I też na mnie tak spojrzał... I też miałem później kłopoty! A co do twojego pytania... OK, powiem ci. Tak, to prawda, ale jest sposób by temu zaradzić...

A: Jaki? Jaki?

D: Nie Jaki! Angela... Tylko Angela!

A: A co ma Angela do tego? Przecież to baba...

D: Może i baba... Ale dlaczego ona tak długo na szczycie jest? Ma taką specjalną maść...

A: Maść???

D: Maść! Nie wiadomo skąd ją wzięła, może mąż - chemik jej zrobił? Dzięki tej maści, wszystkich podstarzałych polityków za jaja trzyma. Jesteś grzeczny - posmaruje ci... Okoniem staniesz - z malutkim zostaniesz!

A: A Prezydent Kolinda z Chorwacji? Może też ma taką maść?

D: Nie łudź się... Tylko Angela!

A: Kto wie? Teraz idę przemawiać, a później jej poszukam i zapytam...

To wszystko.

wtorek, 25 września 2018

Wyniki badań nad istotą człowieczeństwa

Trochę przegięliśmy z tym tytułem. Trudno mówić o liczbie mnogiej. Mamy tylko jeden wynik, wyniczek właściwie, mały wyniczek…

No ale małe też bywa piękne!

Istota człowieczeństwa człowieka nie znajduje się w człowieku, ona tkwi w... Ale najpierw trochę wyjaśnień...

W czasach kiedy ogolona małpa srywała wyłącznie po krzakach, jej dokonania były gówno warte. Szybko musiała knocić i jeszcze szybciej czmychać, żeby jej jakiś szablozębny za goły tyłek nie złapał... Gdzie tu czas na myślenie abstrakcyjne? Na jakikolwiek pomyślunek? O podtarciu nawet nie wspomnę...

Kto wybudował pierwszą wygódkę? Tego nie udało się ustalić, niestety. Albo jakiś geniusz się objawił albo prawychodek odziedziczyliśmy po UFO. Tak czy siak, nastąpił przełom. Wreszcie ogolona małpa mogła poczuć się człowiekiem. Mogła usiąść bezpiecznie i napinać się z rozluźnionym umysłem. A w rozluźnionym umyśle rodzą się różne pomysły: na wynalazki, na dzieła literackie, na skuteczne sposoby prowadzenia działań wojennych i na inne takie.

Istota człowieczeństwa to taka mała, niewidoczna iskierka. Tkwi ona w latrynie i wnika w człowieka na czas jego posiedzenia. Bliski tego odkrycia był już pewien austrowęgierski generał (narodowości polskiej) z "Przygód dobrego wojaka Szwejka"...

Dlaczego większość najmądrzejszych ludzi nie uczęszcza do biedronki? Bo tam nie ma toalety dla klientów!


czwartek, 20 września 2018

Wizyta dyplomatyczna

Onegdaj wybraliśmy się, wraz  z Prezydentem, do Waszyngtonu. Zaprosił nas Donald nr. 2, więc nie wypadało odmówić. Polecieliśmy samolotem. Zanim wsiedliśmy, Dziad Śmietnikowy sprawdził maszynę. Okazało się, że wszystko w porządku, że nie jest to zakamuflowany Tupolew.

Lot przebiegł w miłej atmosferze. Każdy z każdym wypił brudzia (nie wyłączając pilotów), a toaleta była oblężona, bo niewiele było zdrowych prostat na pokładzie. Poza tym wszyscy śpiewali ułożoną na poczekaniu piosenkę:

"Panie pilot gazu, panie pilot gazu,
Bo za nami leci MIG!
Zaraz nam przydzwoni, zaraz nam przydzwoni,
Wziął już nas na celownik"!

W Waszyngtonie wylądowaliśmy cztery godziny przed czasem!

Do Białego Domu jechaliśmy w asyście różnokolorowych policjantów na motocyklach i w saffety carach. Syreny wyły, tłumy wiwatowały, a Boja wychylał się z okna limuzyny marki "Lincoln" i rzygał obficie...

W Białym Domu rej wodził Kolega Podśmiechujek. Najpierw usadził Donalda. Donald łaził napuszony, każdemu zaglądał w twarz i mówił:
- Widziałeś moją Melanię? To jest kobieta! Prawda, że cudna?!
Wszyscy mu potakiwali i tylko Kolega Podśmiechujek nie wytrzymał. Prychnął i pokazał mu zdjęcie swojej ulubionej posłanki Krystyny. Poniżej doskonale widać komu zrzedła mina:

(Tych filmów nie trzeba oglądać, chodzi nam tylko o zdjęcia. Nie potrafimy dodawać normalnych zdjęć, musieliśmy skorzystać z YouTuba)


Później Kolega Podśmiechujek zrobił popularny w szkołach podstawowych kawał z podkładaniem pinezek. Duda nie dał się nabrać na sztubacki dowcip. A Trump? No cóż, miny prezydentów mówią wszystko:


Jeszcze później Profesor Gender wręczył Trumpowi swój najnowszy wynalazek, butelkę płynu do konserwacji siana. Nic więcej ciekawego się nie działo. Powrotnej drogi do domu nie pamiętamy...

Już w domu Mikołaj Mika podsumował wizytę:
- Do niczego ten cały Trump. Dupa, a nie gospodarz. Musieliśmy korzystać z własnych zapasów... Putin ugościłby nas sto razy lepiej!


PS. Wkrótce opublikujemy wyniki naszych badań nad istotą człowieczeństwa.

wtorek, 11 września 2018

Trzy pytania

Czym jest istota człowieczeństwa? Próbujemy znaleźć odpowiedź na to doniosłe pytanie. W tym celu wymyśliliśmy trzy dodatkowe pytania. Też istotne, chociaż na pozór głupie:

1.- "Alkohol to twój wróg"! Co sądzisz o tej bzdurce?

2.- Jakie są Twoje ulubione produkty z biedronki?

3.- Chyba każdy miał jakieś przeżycie związane ze zjawiskiem paranormalnym. Co spotkało Ciebie (jeżeli nic Cię nie spotkało - zmyśl coś)?

Z odpowiedzi na powyższe pytanie zamierzamy wyabstrahować istotę człowieczeństwa.

Prosimy zatem w imieniu nauki: odpowiedzcie na te pytania w komentarzach. Nie czekajcie aż zaczną pytać ludzie Ziobry albo, co gorsza, ludzie Putina!

Uprasza się o nieużywanie wyrazów powszechnie uznawanych za wulgarne i/lub obelżywe, np. konstytucja, demokracja, trójpodział, tudzież itp…

poniedziałek, 3 września 2018

Trzeba się przyłączyć?

Czasy nastały takie, że trudno pozostawać odyńcem. No bo jakże to tak? W samotności ryć i twarde żołędzie spożywać? Drewnem już się odbija... Wprawdzie trafi się czasami jakiś pędrak, ale trufli już dawno nie było... Musimy przyłączyć się do jakiejś grupy. Najlepiej do takiej co kasę trzyma!

- Byle nie do Nowoczesnej! - Zawołał Kolega Podśmiechujek - Tam baby rządzą, kasy nie mają i do swoich macic nie chcą dopuszczać!

- Do SLD też nie! - Dziad Śmietnikowy prychnął pogardliwie - Co to za partia jest? Kiedyś to była Partia. Miałeś jakiś problem, szłeś (albo szedłeś) do Pierwszego Sekretarza i on załatwiał...

- Ty miałeś problemy, Dziadu? - Zdziwił się Boja - Przecież byłeś w służbach. Nawet do Moskwy jeździłeś!

- Raz tylko byłem w Moskwie! Na Olimpiadzie... Dostałem wtedy naganę, bo Kozakiewicza nie dopilnowałem. Ech...

Dziad machnął ręką i przysiadł stropiony. Nagle znowu się ożywił:

- A może pójdziemy do PSL-u? Mam tam kolegę. Kiedy dzieliliśmy majątek, jemu przypadł PGR! Mógłby nas wprowadzić...

- Za duże ryzyko. - Boja był sceptyczny - PSL znowu jest pod kreską, a tym razem może nie być cudu...

- Jest jeszcze ten od Piersi odstawiony. - Nie do końca przypomniał sobie Normalny - Jak on się nazywa?

- No coś ty! - Obruszył się Boja - Nie ma szans. Mam tu jeszcze SMS-a, którego kiedyś nam przysłał... O, popatrz: "Jak ja was, kurwy, nienawidzę"!

- Tak myślałem. - Mikołaj Mika pokiwał głową - Pozostaje PIS albo Platforma...

Wtedy dopiero wybuchła prawdziwa awantura. Trudno dociec kto co powiedział, a powiedzieli trochę:

- PIS wziął miliony, a Jarek nie ma żony!

- Schetyna? Popiera go Janusz i Grażyna!

- Tępi prostytucję, łamie Konstytucję!

- Czego to dowodzi? Łamie czy omija, na jedno wychodzi!

- Nagrody se dali, a teraz Maciera schowali!

- Własne gniazdo lubią kalać, uchodźcami chcą nas zalać!

- Katolickie czczą przesądy, zniewolili wolne sądy!

- Rozkradali, sprzedawali i Angeli się kłaniali!

Na szczęście nie doszło do rękoczynów. Przyszedł Profesor Gender i oczyścił atmosferę świeżo napełnioną piersiówką. Wraz z kacem zniknęły też różnice światopoglądowe.

- A niech tam każdy zapisuje się gdzie chce. - Mikołaj Mika wziął parasol i skierował się do drzwi - Ja idę przelać dyżurny banknot stuzłotowy...

- Idę z tobą! - odpowiedzieliśmy jednym głosem.


czwartek, 30 sierpnia 2018

Przywracanie cyrkulacji

Mikołaj Mika wstał z fotela, delikatnie otrzepał się z pluskiew, otworzył usta, ale nie zdążył zagaić, bo uprzedził go Boja.

- O! - Zakrzyknął Boja. - Obudziłeś się wreszcie! Ale masz spanie! Ponad miesiąc nie otwierałeś oczu. Trochę nas to niepokoiło, więc zamówiliśmy telefoniczne budzenie, ale chyba smartfon ci się rozładował...

Wszyscy poderwali się na nogi i zasypali Mikołaja pytaniami:

- A co ci się śniło? Mnie śniła się Profesor Krystynka. Karmiliśmy się wzajemnie golonką z musztardą jerozolimską... (Kolega Podśmiechujek)

- W twoich śmieciach znalazłem wieszak na spódnice. Dlaczego wyrzucasz takie rzeczy? (Dziad Śmietnikowy)

- Znasz kogoś, kto potrafi lutować garnki? (Normalny)

- Nie wstyd ci? (Dobra Kobieta)

- Hau, hau? - (Psica Pani Normalnej)

Jedynie Profesor Gender zachował naukowy rozsądek. Bez słowa podał Mikołajowi świeżo napełnioną piersiówkę.

Mikołaj wziął pośpiesznie parę łyków, złapał oddech i wrzasnął:

- Przepuście mnie! Muszę się odpryskać!


PS. Długi sen Mikołaja Miki nie był objawem choroby w sensie fizycznym. Musiał trochę sobie w głowie poukładać... Wprawdzie nie doliczył się wszystkich klepek, ale kto na tym świecie ma wszystkie klepki?


sobota, 21 lipca 2018

Zegarmistrz światła

A kiedyż przyjdzie, lecz nie do mnie
Zegarmistrz światła purpurowy?
By mi naprawić krzywdy w głowie,
Które nadeszły nie z mej głowy?

Mnie prosić o to się nie godzi,
Choć znów nie płynę w swojej łodzi.
Bo stare zmory znów wróciły
I z bezsilności czerpią siły...

czwartek, 5 lipca 2018

Ma kto jakieś zioło?

Klimat niby się zmienił, wiatry wieją przeważnie z zachodu... Kto by się spodziewał, że taką ulotkę przywieją pod nasze drzwi? I to z samego rana?


- A swoją drogą... - Powiedział zamyślony Mikołaj Mika - Taka jest chyba dola narodu. Zawsze jest jakaś władza, zawsze jest jakaś opozycja i zawsze jest kupa kłopotów z nimi. Jak nie wojenka, to chujenka…

- Po co ta filozofia chłopo-roztropkowa? - Zapytał Kolega Podśmiechujek - Cieszmy się! Treść ulotki jest nieważna. Ważne, że napisana na papierze nadającym się się na skręty. Ma kto jakieś zioło?

- Ja, ja! - Zgłosił się Dziad Śmietnikowy. - W nieco zardzewiałej puszce mam trochę niegdysiejszej herbaty "Ulung"...

PS. Zdaje się, że Jaruzelski w roku 1982 był trochę niedoinformowany, czyli gówno wiedział. Po 13 grudnia była opozycja, która miała pozytywny program. Konkretnie chodzi mi o PIS w latach 2007-2015!

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Wróciliśmy by zaśpiewać

No bo cóż się stało? Przegrywanie z drużynami o nieco ciemniejszym kolorze skóry jest chyba teraz uczynkiem godnym pochwały? Minęły czasy tłuczenia kolorowych ile wlezie. Nasi chłopcy nie są rasistami. Izraelowi też pozwoliliby strzelić parę goli.

Doceńmy to! Szanujmy i podziwiajmy!

Zresztą już sam awans na ten mundial był grubym błędem. Co dobrego może spotkać Polaka na ruskiej (i tatarskiej, która też jest ruska) ziemi?

Dlatego śpiewamy, pełni czystych (jak łzy Kamila Grosickiego) intencji, niestandardową piosenkę:

"Piłkarzu, idolu nasz!
Cudownie na nerwach grasz!"

My wróciliśmy do domu, wkrótce nasi piłkarze wrócą do domu... Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!

niedziela, 20 maja 2018

Takie tam przesranko

Nie jest prawdą, że im głębiej w las, tym więcej drzew. Wlazłem dość głęboko... Nagle drzewa zniknęły i pojawiła się Rudera podobna do chatki Złej Czarownicy. A w tej chatce... Nie, nie czarownica... Czekał w niej, znany skądinąd, Rocky van Dom!

Nazywa się to wszystko Zadupcie, czy jakoś tak...

Wyrwałem się do knajpy z internetem... To niby tylko 2 kilometry, ale różnica poziomów wynosi około 100 kilometrów, więc trudno przebyć tą trasę bez znaczących obrażeń...

Poza tym kleszcze, komary i robale nieznane mi z nazwy - niektóre latają, niektóre nie latają...

To tyle, na razie. On już ciągnie mnie z powrotem...

Dziękuję za pamięć. Jeżeli kto wierzy, to modlitwa nie zaszkodzi!

PS. Jeżeli chodzi o sens, to nie mam dużo do powiedzenia...

wtorek, 1 maja 2018

Za chlebem?

Za chlebem to chyba nie. Chleba mamy pod dostatkiem i tutaj, w Ojczyźnie. Więc za czym? Za ośmiorniczkami też chyba nie, bo kraj do którego jedziemy nie ma dostępu do morza...

Zresztą wszystko jedno. Dopiero po powrocie będziemy wiedzieli czy miało to jakiś sens. A wrócimy za jakiś miesiąc...

Ni ma legko...

środa, 25 kwietnia 2018

No i znowu im nie wyszło

Żeby coś z tego zrozumieć trzeba przeczytać przepowiednię!

No niestety, wczorajszy dzień nie zaowocował Końcem Świata. Był wprawdzie Armagedon, pojawiła się Apokalipsa, ale... ale po kolei.

Przedwczoraj wybraliśmy się wszyscy na obchody wigilii Końca Świata. Obeszliśmy ją godnie i wczoraj wracaliśmy (nad ranem) by rozpocząć przeżywanie stacjonarne. Na jarosławskim Rynku natknęliśmy się na dziwnego osobnika.

Z naszego poziomu, wyglądał jak trzymetrowa, wytatuowana krzyżówka Maciera i Niesioła. Próbowaliśmy ominąć go szerokim łukiem, ale nie pozwolił na to.

- Hej, wy tam! - Zagaił obcesowo miłym głosem Profesor Krystyny.

Kolega Podśmiechujek natychmiast podczołgał się do niego. Osobnik wskazał na Ratusz.

- Czy to jest Pałac Kultury i Nauki?

Zachwycony Podśmiechujek nie był w stanie odpowiedzieć. Wyręczył go Profesor Gender.

- Niestety nie. PKiN znajduje się w Warszawie. Ten tu budynek jest zwykłym, jarosławskim zabytkiem apolitycznym...

- Zaraz, zaraz... - Mikołajowi Mice coś zaczęło świtać. - Po co ci Pekin? Chcesz go zniknąć?

- Takie mam zadanie. Nazywam się Armagedon i tylko wykonuję rozkazy... Więc to nie jest PKiN?...

Armagedon zafrasował się, a potem zasypał nas pytaniami:

- Jak to się stało? Dlaczego trafiłem tutaj? Gdzie ten fiut co w GPS-ie gadał? Która godzina? Widzieliście Apokalipsę?

- Jaką Apokalipsę?

- To moja konkubina. Pomaga mi w znikaniu różnych rzeczy... A teraz sama znikła... Pomóżcie mi jej szukać. I zaprowadźcie mnie do Pałacu Kultury...

Normalny, jako że z niejednego pieca chleb jadł, znalazł rozwiązanie.

- Chodź z nami, Armagedonie. - Powiedział - Wprawdzie konkubiny nie możemy ci zagwarantować, ale z PKiN-em nie będzie problemu. W salonie Mikołaja Miki na fortepianie stoi. Miniaturka wprawdzie, z zapałek zrobiona, ale za to czerwoną gwiazdę ma na czubku!

- Ale ja muszę i resztę świata trochę poprzestawiać!

- To się dobrze składa. Jest u nas też taki fajny globus nieco wyblakły. Będziesz miał pole do popisu!

Armagedon poszedł z nami. Kiedy chlapnął miodowej paprykówki, okazało się, że jest całkiem miły. Darował Pałacowi, darował globusowi, podlał kwiatki doniczkowe i opowiedział parę pieprznych dykteryjek...

Pod wieczór zjawiła się Pani Apokalipsa. Szczerze mówiąc, nie taka diablica straszna, jak ją malują... Wręcz przeciwnie, Moro z Krupą mogą się schować! I jakoś tak do gustu jej przypadliśmy. Widocznie lubi łysawych i nieogolonych facetów z małymi...

Ech... Drugi taki Koniec Świata nieprędko się trafi...

sobota, 14 kwietnia 2018

Teraz już na 100%!

Dokładnie 23 kwietnia 2018r. (godzina, rzecz jasna, 13.13) rozpocznie się długo wyczekiwana Apokalipsa czyli Armagedon! Tego (początkowo słonecznego) dnia, Słońce, Księżyc i Jowisz znajdą się w znaku Panny! Zaś Panna znajdzie się w okresie, który nie nastraja do łagodnego postępowania...

Koniec świata nie będzie kompletny. Zacznie się w Polsce, zrobi w Polsce maleńki tylko rozpiździaj i wyniesie się poza granice Rzeczpospolitej. Tam rozteguje prawie wszystko!

W pierwszej kolejności zniknie Pałac Kultury i Nauki. Dlaczego on? No cóż... Będzie Apokalipsa, coś musi zniknąć! Padło (losowo) na Pekin... Dzięki temu, ostanie się Wielka Cipa w Rzeszowie.

Kraj podzieli się na trzy części. Dzielnica dla Najlepszego Sortu, Dzielnica dla Najgorszego Sortu, Dzielnica dla Sortu, Który Utrzymuje Tamte Dwa Sorty.

W Olecku, na największym polskim rynku, zbiorą się wszystkie upiory PRL-u. 1 Maja uformują ostatni pochód i wyruszą do Warszawy. Dotrą tam 2 Maja o godz. 23.59, a minutę później rozpłyną się i znikną jak sen jakiś złoty.

Wszyscy będący nago, nie będą mogli się ubrać.

Niektórzy twierdzą, że psy dupami będą szczekać, ale to nieprawda. Prawdą jest, że Diabeł powie "Dobranoc".

Przed opuszczeniem Rzeczpospolitej, Apokalipsa zwróci nam ukradzioną godzinę Niedzieli Palmowej.

Z reszty Świata ocaleją: wytwórnie Tokaju na Węgrzech, całe San Escobar i pięć skoczni narciarskich (dwie w Niemczech, dwie w Austrii i, oczywiście, Letalnica w Planicy).

Przetrwają również oazy polskości. Między innymi w Chicago, w Londynie, w Parlamencie Europejskim i, ma się rozumieć, w Arabii Saudyjskiej...

No co? Będzie prawie miło, nie tak, jak w innych przepowiedniach!

PS. Chyba trzeba zrobić zapas tanich papierosów z przemytu... I może cysternę miodowej paprykówki sprowadzić?

poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Nie samym antysemityzmem świat żyje

Zdaje się, że Kaczyński spodziewa się przegranej PIS-u w wyborach samorządowych. Dlatego zamierza podrzucić zgniłe jajko w postaci ustawy obniżającej zarobki samorządowców, między innymi... Zwycięstwo wyborcze nie będzie już tak bardzo słodkie i tłuściutkie!

No ale dość o pierdołach. Teraz coś poważnego. Podobno Jennifer Aniston wprowadza się do Brada Pitta. Niechaj im się razem słodko mieszka! Dobrze im życzymy, bo Polki i Polacy nie są zawistni.

Ostatnio bardzo modnym zajęciem jest mrożenie bobu

Amerykańce chcą umieścić na orbicie ziemskiej zwierciadła. Będą one zawracać promienie słoneczne usiłujące dotrzeć do Ziemi. Dzięki temu, skończy się globalne ocieplenie, a zacznie... Chwilowo nieważne co się zacznie, ale na wszelki wypadek: "Kupujcie kożuszki, ciepluśkie kożuszki, puchowe poduszki i z węgla miał"...

Władze Florencji będą walczyć z pamiątkami. Nie będzie wolno, między innymi, umieszczać podobizny Dawida (tego od Michała Anioła) na męskich bokserkach. Może i słusznie, ale my, jako przedstawiciele neopurytanizmu, uważamy, że najpierw trzeba uszyć bokserki dla Dawida!

W łódzkim aquaparku powstanie plaża dla naturystów. Cieszy nas to bardzo i chętnie wybierzemy się do Łodzi. Szkoda tylko, że plaża będzie otoczona nieprzeziernym ogrodzeniem... Ale nic to! Mamy taki ręczny świder, więc sobie poradzimy...

Eksperci twierdzą, że wiele kobiet przez całe życie wybiera złe metody golenia nóg. Oj, baby, baby... Kiedyż wreszcie zaczniecie dokonywać właściwych wyborów? I nie chodzi tylko o golenie nóg...

NIK podejrzewa, że hodowcy drobiu leczą antybiotykami zdrowe ptactwo!

Nasz ulubiony artysta, Justin Bieber, usunął tatuaż przedstawiający ukochaną Selenę. Oznacza to, że chyba można do niego startować?

Jakiś szwabski tygodnik napisał o miesięcznicach smoleńskich. Między innymi to: "Każdy Polak przypomina sobie, gdzie był w chwili, gdy usłyszał tą wiadomość" My chyba nie jesteśmy Polakami, za chiny nie możemy sobie przypomnieć...

Bardzo przypadła nam go gustu błyskotliwa wypowiedź europosła Janusza Lewandowskiego: "Premier powinien się czerwienić za białą księgę"!

Księżna Kate na pewno nie zwalnia tempa, a książę William prawdopodobnie nie zwalnia tempa. Trzecie dziecko w drodze! Narodziny to nie jedyne ważne wydarzenie w ich życiu. Książęca para weźmie udział w koncercie z okazji 100-lecia niepodległości Polski. Wystąpi na nim Edyta Górniak!

Kto skoczy do sklepu?

piątek, 6 kwietnia 2018

Skrupulatny poczet władców Polski. Zbigniew

Jeden z najuboższych władców. Nie dorobił się numerka, nie dorobił przydomka. Do końca życia (i po śmierci też) pozostał Zbigniewem... Tylko Zbigniewem...

Dzieciństwo miał nawet udane. Tata, Władysław Herman i Nieznana Matka - Polka, nie bardzo stawiali mu granice. Zbysio mógł więc bawić się tak jak większość jego rówieśników w owym czasie: "Pompował żaby i strzelał z nich, przeszkadzał kogutom w deptaniu kur, podglądał podkasane baby piorące w rzece i ogołacał proboszczowski sad z niedojrzałych owoców"...

Dopiero palatyn Sieciech przerwał sielankę. Z Hermana zrobił swoją marionetkę, Nieznaną Matkę - Polkę umieścił w swojej tajnej alkowie, a Zbigniewa wysłał do żeńskiego klasztoru w Niemczech.

Zbigniew był już wtedy w wieku sprawnym. Nic dziwnego, że dla zakonnic okazał się kuszącym ciasteczkiem. Wprawdzie bronił swojej cnoty niczym lwica lwiątek, ale już pierwszej nocy wydarła mu ją siostra przełożona. Później  samo poleciało, a kiedy zaliczyły go wszystkie zakonnice, został wyświęcony na księdza.

Kariera duszpasterska stała przed nim otworem. Kto wie? Może już w średniowieczu doczekalibyśmy się pierwszego Papieża - Polaka? Niestety! Wszystko zepsuła, jak zwykle, totalna opozycja.

Zakradła się ona do klasztoru, wykradła Zbigniewa i przemyciła do Polski. Ani się, nieszczęsny, obejrzał, a już w roku 1093 posadzili go na jakimś tronie (zdaje się, że wielkopolskim) i kazali zająć polityką.

Uprawianie polityki polegało wtedy na: wojowaniu przeciwko tatusiowi i Sieciechowi, przegrywaniu bitew, siedzeniu w niewoli u tatusia i Sieciecha, uciekaniu się do pomocy ulicy i zagranicy, wygrywaniu bitew, trzymaniu w niewoli tatusia i dogadywaniu się z młodszym braciszkiem...

(Mała dygresja. Młodszy braciszek, Bolesław III Krzywousty, miał na swoim dworze kronikarza. Ów kronikarz nazywał się Gall Anonim i pisał historię pod dyktando pryncypała. Dlatego niektóre dzisiejsze ulice, place i szkoły noszą imię Bolesława, a nie Zbigniewa. Koniec dygresji.)

Około roku 1102 sytuacja trochę się uspokoiła. Palatyn Sieciech został wygnany z kraju, a upokorzony tatuś Herman kopnął w kalendarz. Zbigniew wziął sobie górną połówkę mapy Polski, a Bolesław dolną... Trwali w bardzo szorstkiej przyjaźni przez pięć lat. Później dobry Bolesław postanowił trochę tą przyjaźń zgładzić, ale zły Zbigniew nie pozwolił mu na to. W ostatniej chwili zdołał czmychnąć do Niemiec...

Z okazji skwapliwie skorzystała zagranica, czyli Niemcy... Nie po raz ostatni najechali Polskę zbrojnie. Liczyli, że narabują się do syta pod pretekstem obrony interesów Zbigniewa. Nic z tego, na szczęście, nie wyszło. Kto chodził do podstawówki w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, ten dobrze wie jak nasi heroicznie bronili Głogowa i jaki łomot spuścili Szwabom na Psim Polu.

Zwycięski Bolesław okazał łaskę pokonanemu Zbigniewowi. Zezwolił mu na powrót do Polski i nawet przydzielił koryto w postaci Mazowsza!

Niestety, według Galla Anonima, Zbigniew okazał się niewdzięcznym skur... Zachowywał się butnie, po pijanemu odgrażał, że załatwi Krzywoustego i inne jeszcze brewerie wyprawiał!

To nie mogło ujść płazem. Bolesław, jakże słusznie (bo zaślepiała Zbigniewa nienawiść), wydłubał mu gałki oczne przy pomocy noża i widelca. Czy przejrzał na oczy? O tym Gall Anonim nie wspomina...

czwartek, 29 marca 2018

Świąteczne przygotowania

- Słuchajcie no wszyscy! - Ożywił się znienacka Mikołaj Mika - Ogłaszam koniec świętowania Bożego Narodzenia! Wielkanoc idzie! Trzeba przygotować się do Wielkanocy!

- Czas najwyższy! - Zgodził się Kolega Podśmiechujek. - Właśnie skończyła się ryba, a kurzych jaj akurat nie mamy...

- A kiedyż to? Ta Wielkanoc? - Apatycznie zapytał Boja.

- Już za trzy dni!

Tego Boja się nie spodziewał. Informacja nim wstrząsnęła. Zerwał się i zaczął lamentować:

- Za trzy dni?? Ajajaj... Nie zdążymy... Ajajaj... I jeszcze, niedawno, całą godzinę nam ukradli... Ajajaj...

- Nie panikuj, Boja! - Uspokoił go Normalny. - Na pewno zdążymy. Weźmiemy się i zdążymy...

- A co właściwie jest potrzebne na Wielkanoc? - Chciał wiedzieć Dziad Śmietnikowy. - Jakoś nie pamiętam co mieliśmy w zeszłym roku...

- Coś tam było, zdaje się... - Mikołaj Mika też nie za bardzo pamiętał. - Normalny! Ty jesteś najbardziej obcykany w tych sprawach. Gadaj, co jest potrzebne na Wielkanoc?

- A więc tak... - Normalny myślał intensywnie. - Trzeba ładnie posprzątać, wyspowiadać się...

- To już mamy zrobione, przejdź do konkretów!

- Trzeba też godzinami pchać wózek w dużym sklepie, przyłożyć kartę, wprowadzić PIN, zrobić pisanki, znaleźć (schowany w zeszłym roku) koszyczek i koniecznie umyć twarz w wodzie, w której gotowały się jajka na święconkę. Po takim myciu znikną wszystkie mankamenty urody...

- My nie mamy mankamentów. Gadaj wreszcie! Gadaj to, co chcielibyśmy usłyszeć!

- O trzepaniu dywanów już mówiłem? Potem dłuższa chwila wzruszeń przy tarciu chrzanu i krojeniu cebuli... Potem mniej wzruszające krojenie innych pierdół (kroiłem nawet taką zieloną gruszkę z wielką pestką w środku), odkręcanie słoików, otwieranie puszek i... nie wiem co dalej, bo Pani Normalna wygania mnie z kuchni... Wystawia tylko śmieci, które chętnie wynoszę, bo przy okazji mogę kupić litrową flaszę  żubrówki...

- Z tego co wymieniłeś - zafrasował się Kolega Podśmiechujek - znane mi jest tylko otwieranie puszek...

Boja znowu dostał ataku histerii.

- Ajajaj! - Zaskowyczał- Ajajaj... Mamy za mało czasu... Nie wiemy co robić... Jesteśmy w czarnej... Zaraz, zaraz... Przecież jest Profesor Gender! Profesorze, widzisz jakieś światełko w tunelu?

- Jeżeli Dobrą Kobietę można nazwać światełkiem w tunelu, to widzę. Właśnie przyszła...

Faktycznie. Próg salonu Mikołaja Miki przekroczyła Dobra Kobieta. Przewierciła każdego wzrokiem i kiedy każdy skulił się w sobie, pokiwała głową.

- Tak myślałam... W lesie jesteście pod względem Świąt... Ech, łachudry, łachudry... Ale nic to. Przestańcie już wyglądać jak zbite psy... Zapraszam was na Święta do mnie! Wszystkich!

- Z Nieba nam spadłaś Dobra Kobieto! - Ucieszyliśmy się chórem. - Przygotowania świąteczne mamy z głowy!

- Nie do końca macie z głowy! - Dobra Kobieta nieco ostudziła nasz entuzjazm. - Musicie przyjść trzeźwi, ogoleni i ładnie ubrani!

- Ale...

- Żadne ale! To nie podlega negocjacjom. Przed śniadaniem będzie modlitwa i nie mam zamiaru świecić za was oczami przed Panem Bogiem... Powtarzam: trzeźwi, ogoleni i ładnie ubrani. Bez dyskusji!

Teraz już wiemy, czym jest bezsilność wobec dyktatury...


niedziela, 25 marca 2018

Aborcja w opałach

(Poniższy tekst powstał niemal dokładnie dwa lata temu - 6 kwietnia 2016r. Uznałem, że nie ma sensu pisać nowego, bo ten chyba nadal jest aktualny).
Niektórzy ludzie, już od wielu lat, nieskutecznie walczą o całkowity zakaz aborcji w Polsce. Przegrywają walkę, bo nie da się ukryć, że przeciwnicy całkowitego zakazu  przedstawiają argumenty, które każdy rozsądny, myślący oraz przyzwoity człowiek musi uznać i ulec ich sile.
Trochę mi żal obrońców życia poczętego. Podziwiam ich za upór i determinację, więc zdradzę im sposób na osiągnięcie wymarzonego celu.
Dziwię się, że sami na to nie wpadli. Wszak ludzie pokroju red. Terlikowskiego i prof. Chazana nie są przecież w ciemię bici. A wspiera ich jeszcze autorytet Pasterzy i zaangażowanie sporej gromady Moherowych Owieczek. Cóż, widocznie, w ferworze walki, zapomnieli jaką Wunderwaffe dysponują.
A przecież to takie proste. Wystarczy sprawić, by argumenty przeciwników całkowitego zakazu aborcji przestały być aktualne! Jak to zrobić? Odpowiem w formie apelu:
APEL
Do Was się zwracam szlachetni obrońcy życia poczętego! Tylko Wy macie moc sprawczą względem skutecznej modlitwy. Módlcie się więc żarliwie i cierpliwie aby:
– gwałciciele przestali gwałcić,
– ciąże nie były zagrożeniem dla zdrowia i życia matek,
– każde poczęte dziecko, po urodzeniu, otrzymało 10 na 10 punktów w skali apgar.
Kiedy już to wymodlicie, armaty, które wytoczycie przeciwko aborcji, osiągną taki zasięg i taką siłę rażenia, że aborcja rozpadnie się w proch i pył już po kilku strzałach zaledwie. Bardziej się rozpadnie niż krzyżacka zawierucha!
Będziecie mogli w konstytucji zapisać całkowity zakaz aborcji i jeżeli ktoś się sprzeciwi, to oznacza, że jest on indywiduum i że nie ma wstydu ani honoru.
Dodatkowo zrobicie na pohybel rządzącym. Nie będą mieli kołderki do przykrywania sprawek nie całkiem czystych!
Do dzieła! Czas nagli!

środa, 21 marca 2018

Kongres założycielski

- Dobra! - Mikołaj Mika zerwał się z fotela i postrącał pluskwy. - Dość tego srania po krzakach! Zakładamy partię!

- A po co? - Apatycznie zapytał Boja.

- Po co... Po co... Trzeba coś robić, wiosna idzie! Założymy partię, wygramy wybory i zrobimy tu drugą... drugą...

- Drugą Jamajkę! - Wyrwał się Kolega Podśmiechujek.

- Dlaczego akurat Jamajkę?

- Bo jest najlepsza! Rum, cygara i Krystynka w stroju kąpielowym!

- O nie! - Zaprotestował Brat Ladaco. - Drugi Watykan zrobimy! Oczywiście, nie mam nic przeciwko rumowi i cygarom, ale Krystynka musi być kompletnie ubrana!

- A dlaczego właściwie mamy robić tylko jedno drugie coś tam? - Normalny myślał intensywnie. - Polska jest dużym krajem, zmieści się w niej Druga Jamajka, Drugi Watykan, Druga...

- Druga Amazonia! - Przerwała mu obcesowo Dobra Kobieta.

- Jaka Amazonia? Nie ma takiego kraju...

- Ale był! Kobiety w nim rządziły! Amazonki! Prawda, Pani Normalna?

- Mam to w dupie! - Pani Normalna od urodzenia nie stroniła od wulgaryzmów. - Wszystko mi jedno. Bylebym gówien po Psicy nie musiała sprzątać...

- I niech znajdzie się miejsce na kawałek Drugiej Japonii - Opryskliwie wtrąciła Koleżanka Wymówka. - Może Podśmiechujek zostanie pracowitym Japończykiem i przestanie mi podbierać dwuzłotówki z torebki?

Kolega Podśmiechujek udał, że nie słyszy.

- I PRL też ma być! - Zażądał stanowczo Dziad Śmietnikowy. - Jajakobyły "resortowy ojciec", będę się przy tym upierał!

- A Druga Kornwalia? - Nieśmiało zapytał Profesor Gender. - Wystarczy miejsca na Drugą Kornwalię? Marzą mi się piękne wrzosowiska i cydr bez konserwantów...

- Na wszystko wystarczy miejsca! - Boja wreszcie otrząsnął się z apatii. - Możemy też odebrać Duńczykom Bornholm. Zmienimy mu płeć i przerobimy na Majorkę... Zmusimy Unię by przyznała dotację na ten cel!

- A więc program już mamy - Ucieszył się Mikołaj Mika. - Teraz... Teraz... Co właściwie teraz powinniśmy zrobić?

- Teraz to ja idę do domu. Zaraz zaczyna się "Korona królów" - Odpowiedziała Pani Normalna. - Dość już mam słuchania waszych pierdół. I zapowiadam - żadnych zasranych składek płacić nie będę. Normalny! Dopilnuj Psicy, ma wypróżnić się porządnie...

- Ja też już idę - Dodała Dobra Kobieta. - Różaniec sam się nie odmówi... Acha! I nie gadać mi tu, że ja jestem za całkowitym zakazem aborcji. Nie jestem! Oprócz wiary mam też rozum...

- Poczekaj, idę z tobą - Zerwała się Koleżanka Wymówka. - Nie zostanę sama z bandą zwyrodnialców. Zaraz zaczną świńskie dowcipy opowiadać...

Kiedy Panie wyszły, odetchnęliśmy z ulgą.

- Uffff! - Normalny najgłośniej odetchnął z ulgą. - Skoro Pani Normalnej już niema, to przyznam się bez bicia, że mam ci ja, w spodniach ukrytą, litrową flaszę żubrówki. Macie jakąś szklankę, czy ciągniemy z gwinta?

- Mam tu fajny kubeczek plastikowy - Mikołaj Mika pokazał naczynie. - Jakieś dobre wiatry dzisiaj go przywiały... Nawet czysty jest! Polej po maluchu, zasłużyliśmy... Kawałek partii już jest, resztę założymy jutro... albo pojutrze... Władza nie zając, nie ucieknie nam...

poniedziałek, 19 marca 2018

Znaleźli sposób na PIS?

Na to wygląda!

Od niejakiego czasu kłują nas w oczy bulwersujące informacje o nagrodach.
Nagrody dla ministrów i wiceministrów. Nagrody dla premierów i wicepremierów. Nagrody dla prezesów i wiceprezesów (zdaje się, że tylko jeden Pan Prezes nie dostał nagrody). Nagrody dla chuj wie kogo jeszcze. Mamy wrażenie, że każdy PISuar (oprócz tego jednego) ma jakąś nagrodę na sumieniu.

Dzisiaj rano wyczytaliśmy w Onecie, że również pracownicy Trybunału Konstytucyjnego otrzymali nagrody! I to nie w postaci rajstop, skarpetek, czy papieru toaletowego. Nie! Całe 1,6 miliona łyknęli!

Wysokość kwoty powaliła nas na glebę. Z trudem pozbieraliśmy członki i, w nagrodę za hart ducha, udaliśmy się do sklepu w którym mamy jeszcze otwartą linię kredytową...

Teraz siedzimy przy kominku, a w takcie dorzucania plastikowych butelek do ognia, naszło nas kilka pytań:

Jak długo jeszcze?
Przejedzie się PIS na nagrodach?
Wystarczy tego paliwa do wiosny?
A tamtego paliwa do wyborów?

sobota, 17 marca 2018

Skrupulatny poczet władców Polski. Sieciech

Taki sobie szeregowy wojewoda.
Początkowo Sieciech był przydupasem księcia Władysława Hermana. Później przenicowało się trochę i Władysław Herman został przydupasem Sieciecha.
Ku przestrodze: Sieciech sterował nawą państwową (z tylnego siedzenia) przez ponad dwadzieścia lat!

Oto jego osiągnięcia:
- Do roku 1079 był przydupasem.
- Rok 1079 - Doprowadził do wygnania z Polski prawowitego króla, Bolesława Śmiałego i usadził na tronie (już jako zwykłego księcia) Władysława Hermana.
- Rok 1084 - Odebrał Hermanowi niesakramentalną żonę i nakazał mu chędożyć czeską Judytę.
- Rok 1085 - Zorientował się, że badania genetyczne nie są jeszcze znane. Zabronił Hermanowi chędożyć Judytę i sam zaczął to robić.
- Lata 1086 - 1090 - Ukształtował Bolesława Krzywoustego na swój wzór i podobieństwo.
- Rok 1089 - Aż dwie rzeczy zrobił:
   - Umieścił pierworodnego syna Hermana, Zbigniewa, w żeńskim klasztorze w Niemczech (To chyba najokrutniejszy czyn Sieciecha. Kto widział niemiecką zakonnicę, ten zrozumie).
   - Niewłasnoręcznie otruł nadzieję Narodu Polskiego, Mieszka Bolesławowica (syna Bolesława Śmiałego), który zapowiadał się na znakomitego władcę.
- Rok 1090 - Zaczął bić prywatne koślawe denary ze swoim wizerunkiem. Stały się one oficjalną walutą, bo nakazał w nich właśnie wypłacać sobie łapówki.
- Lata 1089 - 1100 - Truł, ścinał, wieszał, grabił, rabował, łamał prawo, spiskował, knuł i mieszał. Krótko mówiąc: wkurwiał ludzi!
- Lata 1093 - 1100 - W imieniu Hermana i ze zmiennym szczęściem toczył bijatyki z totalną już wtedy opozycją. Totalna występowała w imieniu synów Hermana: Zbigniewa i Bolesława.
- Rok 1100 - Przegrał i utracił władzę.

Sieciechowi odebrano obywatelstwo i wygnano z kraju. Niestety, Szwaby też go nie chcieli. Pojmali biedaka i ciupasem odstawili do granicy z Polską. Coś tam jeszcze próbował działać, ale dorwał go Bolesław Krzywousty i oślepił. Oślepił bardzo kulturalnie - wydłubał mu gałki nożem i widelcem...

środa, 14 marca 2018

Skąd wzięliśmy antysemityzm?

Skąd wzięliśmy antysemityzm? Oto jest pytanie!

Oczywistej oczywistości, że jesteśmy antysemitami, nie zamierzamy zaprzeczać. Wszyscy tak mówią, więc jest to prawda niepodważalna. Najwyższy czas przyznać się do tego grzechu i przestać go popełniać!

- Jak tego dokonać? - Nieretorycznie zapytał Mikołaj Mika.

- Ja tam mogę wyrzec się antysemityzmu nawet w tej chwili! - Zadeklarował Kolega Podśmiechujek - Nie wyrzeknę się tylko seksu pozamałżeńskiego i picia na krzywy ryj!

- Uprawiasz seks pozamałżeński??!!

- Na razie jeszcze nie. Ale nie tracę nadziei, że kiedyś się przydarzy...

- U nas w klasztorze - Zaczął Brat Ladaco - Zamiast antysemityzmu postanowiliśmy stosować... A nie... Przeor zakazał o tym mówić...

- Wiecie, chłopaki... - Normalny myślał intensywnie - Żeby zwalczyć antysemityzm trzeba poznać jego źródło... Jeżeli chodzi o Prawdziwych Żydów,  ja widziałem tylko Skrzypka na dachu... I to nie do końca, bo mi się przysnęło...  Skąd więc wytrzasnęliśmy antysemityzm? Wszak nie ogarnął nas wczoraj czy przedwczoraj...

Boja też myślał intensywnie, ale niewiele wymyślił, bo dręczyło go małostkowe pragnienie napicia się...

- Profesorze! - Spojrzał z nadzieją na Profesora Gendera - Ty jesteś naukowcem. Badałeś to zagadnienie?

Profesor oddał w ręce Boi piersiówkę i zabrał głos:

- Oczywiście. Zbadałem już wszystkie zagadnienia. Ten problem także. Przyczyna współczesnego polskiego antysemityzmu tkwi w niegdysiejszym zaborczym alkoholizmie!

- W czym???

- Żeby to zrozumieć, musimy cofnąć się do czasów I Rzeczpospolitej. W tamtym okresie Polacy chodzili do karczmy dla zabawy. Słuchali wesołej muzyki, tańczyli, hulali, swawolili i wypijali kolejkę za kolejką. Karczmarz nie pobierał zapłaty od razu. Każde zamówienie zaznaczał kreską na drzwiach. Na koniec konsument płacił, a że humor miał dobry, koło pióra mu latało czy liczba kresek zgadza się z liczbą wypitych kolejek. Gdzie tam! Jeszcze hojny napiwek zostawiał...

Prawie wszystko zmieniło się po zaborach. Tragiczne losy Ojczyzny sprawiły, że Polakom ani w głowie była zabawa. Do karczmy przychodzili, by utopić smutki i zalać robaka. Dwie rzeczy zostały tylko po staremu. Polacy nadal wypijali kolejkę za kolejką, a karczmarz nadal rysował kreski na drzwiach...
Powszechnie wiadomo, że wtedy karczmarzami byli przeważnie Żydzi. I to wtedy właśnie narodził się polski antysemityzm!

A narodził się na skutek kosmicznego nieporozumienia. Za zaborów Prawdziwy Polak pił w knajpie spokojnie przez około 2 godziny. Później robił się nerwowy. Nawet kiedy już niby to spał z twarzą wtuloną w kotlet panierowany, to tak naprawdę nie spał, tylko wpatrywał się w drzwi. Pilnie baczył, czy nie nadciąga kolejna katastrofa w postaci rozsierdzonej Pani Małżonki...

Przy okazji widział Żyda - karczmarza rysującego kreski... A że jego widzenie często-gęsto było już podwójne, zdawało mu się, że Żyd stawia dwie kreski. "Jakże to tak" - myślał sobie - "Jedna szklanica, a dwie kreski? Skandal"!! Zerwać się do boju nie miał  raczej siły, więc krzyczał tylko oburzony:

- Nie oszukuj Żydzie! Nie idź tą drogą!

Co Bogu ducha winny karczmarz miał na to odpowiedzieć? Przeważnie odpowiadał tak:

- Czego Szanowny Pan denerwuje się do biednego Icka? Szanowny Pan raczy przestać, bo biedny Icek wyrzuci na zbity pysk Szanownego Pana...

Stało się tedy, że rzekome podwójne kreski wrosły w serca i zatruły krew niepobratymczą...

No i jak to odkręcić?


poniedziałek, 12 marca 2018

Bliskie spotkanie obcej cywilizacji z ziemskim draniem

Onegdaj nie doszła do skutku operacja wycięcia wyrostka z brzucha Kolegi Podśmiechujka. Podśmiechujek zachował się jak kutafon. Zamiast poddać się zabiegowi, gnojek ukradł kroplówkę i uciekł. Cała afera opisana jest tutaj.

Przez tydzień pozbawieni byliśmy jego obleśnej obecności i nikt nawet nie próbował za nim tęsknić. Jedynie Koleżanka Wymówka powtarzała zaniepokojona:
- Im dłużej go nie ma, tym większe kłopoty pojawią się wraz z nim!

Kobieca intuicja, jak zwykle, nie zawiodła. Dzisiaj rano zaginiony pojawił się w salonie Mikołaja Miki niczym grom z jasnego nieba. Pierwsza dostrzegła go Dobra Kobieta:

– Gdzieś ty był, Podśmiechujku zatracony?!

Wszyscy zerwaliśmy się, gotowi spuścić mu łomot. Do przemocy jednak nie doszło. Kiedy przyjrzeliśmy się bliżej, opadły nam ręce. Koleżanka Wymówka zaniemówiła, Pani Normalnej łacińskie słowa – klucze utknęły w gardle, a Dobra Kobieta przeżegnała się bogobojnie.

Kolega Podśmiechujek przedstawiał sobą nieziemski widok. Czysty, ogolony i uczesany. Nie zionął odorem przetrawionego alkoholu kiepskiej jakości. Ubrany był tak, że wyglądał jak, wypisz wymaluj, postać z obrazka w broszurce Świadków Jehowy. W dodatku uśmiechnięty był wcale nie obleśnie czy podle, uśmiechnięty był promiennie i dobrotliwie. Rzekł do nas głosem spokojnym:

– Zanim wzniesiecie na mnie prawice i zanim obrzucicie słowem plugawym, posłuchajcie co się wydarzyło…

ŚWIADECTWO PODŚMIECHUJKA

„Kiedym odbiegł na bezpieczną od was odległość, strudzony organizm odmówił dalszego wysiłku. Zamierzałem skorzystać, ku pokrzepieniu, z towarzyszącej mi kroplówki, ale nagle zabłysło i zagrzmiało. Szast – prast i ujrzałem się, uwięziony, w pomieszczeniu nieziemskiej urody.

– Oho – pomyślałem – albo delirka, albo wpadłem z deszczu pod rynnę…

Powtórnie chciałem przymierzyć się do kroplówki, lecz i tym razem nie dane mi było. Przeszkodziło pojawienie się trzech przedstawicielek OBCEJ CYWILIZACJI. Wyglądały jak greckie boginie i widocznie umiały czytać w myślach, bo szybko zorientowały się, że nie taki jest mój ideał piękna. Zaczęły się przeobrażać. Po chwili stały przede mną: roznegliżowana Angela Merkel, najedzona Krystyna Pawłowicz i Anna Grodzka bez makijażu.

Pozbawiony sił i woli nie byłem w stanie wykonać nawet ruchu. Nieziemskie istoty ułożyły mnie na stole, rozebrały do naga i żadna nie zachichotała na widok mojego przyrodzenia (Koleżance Wymówce zdarza się to nagminnie). Co działo się dalej widziałem dobrze, bo wyszedłem z siebie  i stanąłem z boku, żeby nie przeszkadzać.

Najpierw pogrzebały w brzuchu i przestały mi dokuczać robaczywe myśli. Następnie podłubały w głowie i wszelka małostkowość mnie opuściła. Oprócz jednej… Nadludzkim wysiłkiem zdołałem się odezwać:

– Skoro tak dobrze wam idzie – powiedziałem – to może i TEN wymiar doprowadzicie… chociaż do poziomu średniej krajowej?

(Dopisek Mikołaja Miki: W tym momencie Koleżanka Wymówka nastawiła uszu).

Nie uczyniły tego. A ja nagle zrozumiałem wszystko… Jeszcze nie mogę zdradzić wam całej tajemnicy… Jeszcze nie jesteście gotowi… Teraz odchodzę, ale wrócę gdy nadejdzie czas przemiany”!

Urzekła nas opowieść Podśmiechujka. Tylko prof. Gender zachował naukowy rozsądek:

– A gdzie podziałeś kroplówkę, złodzieju?

Podśmiechujek, bez słowa, wydobył przedmiot z fałd szaty i łaskawie przekazał w objęcia Profesora.

– Ostańcie w pokoju – rzekł i wyszedł dostojnie

Prof. Gender potrząsnął kroplówką, spróbował zawartości i wyszeptał zszokowany:

– Ten gnojek prawdę powiedział… To rzeczywiście nasz bimber… nie wypił ani kropli…

Z oddali dobiegał śpiew Kolegi Podśmiechujka:

– „Jak dobrze wstać skoro świt… Bez kaca i bez zgagi… Obiecał mi UFOlud Nowy Ład… Więc jestem dziś bardzo rad”…

Cholera… Coś się kroi niedobrego!

czwartek, 8 marca 2018

Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Ależ koszmar przeżyłam tej nocy! Śniło mi się, że ten mój drań wyzionął ducha. Jego doczesne ciało (wraz z doczesnymi niedoskonałościami) zostało ze mną, a jego wyzionięty duch, radosny jak skowronek i w stanie wskazującym na podniecenie, ulatniał się w podskokach ku zatraceniu. Z otchłani wabiły go wymanikiurowane i nie bardzo odziane kobiety lekkich obyczajów, przejawiając zamiary niedwuznaczne.
O niedoczekanie jego! W sam Dzień Kobiet takie sobie bezeceństwa umyślił!
Ciekawe jak on by się czuł, gdyby musiał patrzeć jak stado wysmarowanych oliwą facetów pręży swoje bicepsy i inne członki, a ja biegnę do nich falując biustem i bez bólu głowy! Tfu! Nie będzie się łajdak szlajał po piekielnych czeluściach z ladacznicami. Nie wymiga się wiecznym potępieniem. Już ja mu wybiję te wyuzdane męczarnie z głowy – piętami mu wylizą!
No świnia po prostu. Zaraz przyjdzie mydlić mi oczy. Przyniesie śniadanie do łóżka, obsypie kwiatami i obdarzy prezentami. A wszystko po to, żebym straciła czujność i nie przeszkadzała mu w łajdackich projektach, które zamierza przedsięwziąć.
Ale nie ze mną te numery! Już ja sprawię, że nawet myślą nie ośmieli się zgrzeszyć, bo kto został ze mną złączony, ten będzie żył w zgodzie z naukami (moimi i Kościoła) na tym i na tamtym świecie!
I niech wreszcie przyjdzie z tym śniadaniem, bo głodna jestem. Ileż można czekać?


wtorek, 6 marca 2018

My, ludzie z Podkarpacia

Mikołaj Mika od rana był jakiś nieswój. Wyglądał jakby coś przeżywał.

- Wiecie co? - powiedział w końcu - Podobno nasze Podkarpacie jest gniazdem PIS-u!

Profesor Gender pokiwał głową.

- To prawda. Badałem tą sprawę. Większość PISuarskich gwiazd i gwiazdorów wywodzi się z Podkarpacia.
I tak: Kaczyński, Macierewicz, Gliński, Sasin i Karczewski urodzili się w Warszawie.
Beata Szydło - w Oświęcimiu.
Duda, Ziobro, Terlecki i Gowin, Kraków wpisują jako miejsce urodzenia.
Mariusz Błaszczak - Legionowo.
Korzenie Jana Szyszki sięgają Starej Miłosnej (tak chyba się to pisze?).
Patryczkowi Jakiemu w Opolu zmieniali pieluchy.
Joachim Brudziński przyszedł na świat nieopodal Pałacu Kawalera w Świerklańcu.
Stanisław Piotrowicz, zanim został byłym prokuratorem, nie dawał spać rodzicom w Bochni.
Beata Kempa w Sycowie wyssała coś z mlekiem matki.
Krystyna Pawłowicz jest złotousta, bo urodziła się w powiecie złotoryjskim.
Anna Sobecka trafiła do Torunia z Piotrkowa Kujawskiego.
Roztrzepany dyplomata Waszczykowski też pochodzi z Piotrkowa, tyle że Trybunalskiego.
Najdziwniejsze, że Konstanty Radziwiłł nie urodził się w Kiejdanach, tylko we Wrocławiu.
Rumiany jak jabłuszko Marek Suski na memy trafił z Grójca.
No i na koniec Ryszard Czarnecki. Tropiciel szmalcowników urodził się w małym podkarpackim przysiółku, Londynie...
Jedynie marszałek Kuchciński z Przemyśla nie ma nic wspólnego z Podkarpaciem!

- Ależ, Profesorze! Nie chodzi o pochodzenie PISuarów.  Chodzi o to, że Podkarpacie głosuje na PIS. Dlatego jest matecznikiem PIS-u!

W tym momencie obruszył się Dziad Śmietnikowy.

- A na kogo mamy głosować? W roku '89 głosowałem na Jaruzelskiego... I co? Drużyna Wojciecha zdobyła 65% mandatów poselskich, a mimo to przegrała wybory. Widział ktoś większy idiotyzm? A sam Jaruzelski okazał się kłamczuszkiem. Podawał się za generała, a teraz wychodzi na jaw, że jest zwykłym szeregowcem!
Z PIS-em jest inaczej. Do zwycięstwa wystarczyło im 37%, a Kaczyński publicznie przyznał, że nie jest generałem, tylko szeregowym...

- No dobrze... Ale mówią też, że ludzie na Podkarpaciu modlą się pod figurą, a diabła mają za skórą.

- To chyba o mnie chodzi. - Przyznał się Kolega Podśmiechujek - Ale nie jest to do końca prawda. Klęczę wprawdzie pod figurą, ale nie modlę się, tylko kombinuję jak datki ze skarbonki powyciągać... I nie mam diabła za skórą, tylko esperal... To znaczy miałem, bo już zdążyłem go wydłubać!

- I jeszcze radia Rydzyka słuchamy...

- A mamy inne wyjście? - Zaprotestował Normalny - Babcia jest trochę przygłucha. Jedno radio ma włączone w kuchni, a drugie w pokoju. Nie da się nie słuchać. Zresztą radio Rydzyka nie jest takie złe. Ostatnio "Zegarmistrza światła purpurowego" puścili...

- No to jak właściwie jest? Co myślisz, Boja? Wstydem jest być z Podkarpacia? 

- Raczej nie. Chociaż trochę szkoda, że Podkarpacie pod Karpatami leży, a nie pod górami Serra de Tramuntana...