czwartek, 11 października 2018

Jarosław nr1

A co tam... Zbliżają się wybory, więc znowu pojedziemy parapolitycznie.

Jarosław Kaczyński. Przeanalizowaliśmy go trochę głębiej niż Donalda. Wprawdzie środki mieliśmy takie same, ale Jarosław zaczyna się nieco niżej...

Nie będziemy obwijać w bawełnę, od razu walniemy z grubej rury: Niewątpliwie JK chce zostać dyktatorem niezależnym od wszystkiego i wszystkich!

Nie dla sławy i chwały, nie dla bogactw, nie dla samej władzy nawet... Z czystego i prawdziwego patriotyzmu!

Praprzyczyną tego dążenia był zapewne Bogusław Wołoszański. Razem studiowali na uniwerku i to właśnie Bogusław opowiadał Jarosławowi o przeróżnych dyktatorach. Opowiadał tak, jak opowiadać potrafi tylko on - pasjonująco!

Resztę JK domyślił sobie sam:

"Dlaczego tak? Dlaczego na wschodzie mieli i ciągle mają dyktatorów? Na zachodzie już nie mają, ale też mieli... A u nas? Na prochy Polan! U nas dyktatorstwa ani na lekarstwo. Wstyd! Piłsudski zatrzymał się w połowie drogi, a Bierut to zwykły pachołek, nie dyktator... Dlaczego żaden Polak nie odważył się ubogacić naszej historii dyktaturą? Ani żadna Polka?... Ha! Widocznie mnie jest pisane tego dokonać! A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy"...

Jakże blisko jest już tego celu i jakże daleko jeszcze...

Rodzi się kolejne fundamentalne pytanie. Co my, jako Polacy, powinniśmy w tej sytuacji zrobić? Pomóc JK w jego dążeniach? Dla dobra naszych dzieci i wnuków? By nie musieli w przyszłości świecić oczami za to, że nie mają za kogo wstydzić się... A może lepiej to olać? Wszak po dyktaturze, oprócz niezliczonych plusów, przeważnie pozostaje gruz i spalona ziemia...

PS. Dla równowagi psychicznej, można zapoznać się z analizą Donalda nr1.

36 komentarzy:

  1. Uprzejmie donoszę,
    że zostałam zainspirowana,
    dzięki czemu w najbliższym lub nieco dalszym czasie
    zamierzam popełnić post o kaczyzmie podkarpackim.
    Amęt.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, Frau Be. Podkarpacki kaczyzm na to zasługuje, bo w niczym nie ustępuje kaczyzmom z innych regionów, a nawet je przewyższa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś się nie rozczarował :)

      Usuń
    2. Nie ma mowy. Nikt nie może mnie tak rozczarować, jak ja sam siebie rozczarowałem...

      Usuń
    3. Naprawdę?!... To Ty jesteś interesujący facet!

      Usuń
    4. Może i jestem... Kiedyś jakiś pies zainteresował się mną. Na szczęście, w ostatniej chwili zdążyłem odgrodzić się od niego furtką...

      Usuń
  3. Po prawdzie, jest coś na rzeczy.
    Kłaniam z Krainy Loch Ness :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właściwie, jeśli tak na to spojrzeć, to może miejmy to już z głowy. Zwłaszcza, że dyktatorzy prędzej czy później źle kończą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zanim dyktatorzy źle skończą... Trochę się dzieje!

      Usuń
  5. A ja pisałam, że panegiryki Ci nie wychodzą...Odszczekuję ;)

    Dobry tekst. Mówiłam już, że bardzo Cię lubię? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten dobrze wyszedł???

      Chyba tak, ale nie jestem pewny. Ostatnio pamięć mi szwankuje... Może, tak na wszelki wypadek, powiesz to jeszcze raz?

      Usuń
  6. Ja byłabym za przyspieszeniem, bo im szybciej wejdzie tym szybciej zleci... ale będzie echo!
    Ja nie powiem, że Cię lubię, bo wiesz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to do urn! Ostatni raz, potem już nie trzeba będzie chodzić. Aż zleci...

      Usuń
    2. I przyjdzie następny "mędrzec"...

      Usuń
  7. Tak między Bogiem a Prawdą, Kaczyński już jest dyktatorem. Z zacisza swego gabinetu rządzi i dzieli, w dodatku w luksusie braku odpowiedzialności. Tego nawet nie zaznali najwięksi władcy i dyktatorzy tego świata. I pewnie pogrzeb będzie miał jak przystało na prawdziwego władcę i pomników (ulubionych i upragnionych) moc się zapowiada...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziwisz mu się? Przecież dyktator musi rządzić i dzielić! Taki zawód...

      Usuń
  8. Dyktatorom mówimy stanowcze nie.Wybieraj dosłownie twoja propozycję - olać go

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czy siak, trzeba iść do urn! Tych wyborczych, oczywiście...

      Usuń
  9. kanonizować! - i zesłać na wygnanie do Rzymu, albo innej Ziemi Świętej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie można, bo cudu jeszcze nie dokonał...

      Usuń
    2. sam jest cudakiem. kanonizować. natychmiast, zanim w cudowny sposób pomniki rozmnoży.

      Usuń
  10. Ja bym proponował podrzucić Jarosławowi małego pieska, bo psy na ogół słuchają dyktatorów, w przeciwieństwie do kota, którego nie da się zbyt długo odwracać ogonem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mało koło niego piesków już się kręci?

      Usuń
  11. Eee... To my nie mamy dyktatury? A co?
    PS. Jakiej równowagi psychicznej? Równowaga psychiczna po obczajeniu JK zostaje zachwiana nieodwracalnie.
    Zresztą jest przereklamowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy dyktatury. Mamy tylko prze...kichane, ale nie wszyscy!

      Usuń
  12. Witaj, Bojo.

    Od Twojego wpisu dostałam nastroju poetyckiego:

    Jarosławie Jarosławie
    czego nie tkniesz
    zawsze-ś alfą i omegą
    w tym no prawie
    (! ! ,, - ... na miejsca rozejść się!)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff… Rymkiewicz skręci się z zazdrości!

      Usuń
  13. Jak dla mnie to wszyscy politycy są tacy sami. A jak zaczynam przyglądać się tym, których uważałem kiedyś za nieco innych, okazują się też tacy sami. I dodatkowo (o zgrozo!), kandydaci na polityków sceny krajowej, mimo ich obecnego podejścia, słów o odcinaniu się od systemu, powiązań, gdy dopną swego, też staną się tacy sami. Co robić w takim przypadku, to dopiero zagadka.

    Niby żółw mógł z kimś kiedyś przyjechać, w jakimś przenośnym akwarium, a potem zostać w tym basenie. Jednak najpewniej był kimś na kształt rezydenta, przedstawiciela hotelu czy coś takiego. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie taki jest etos polityka. Inny nie może być, musi być taki sam!

      Usuń
  14. Na tron, na tron i koronę z żywych róż na głowę włożyć.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe ile płacą obecnie na światowych rynkach za gruz i spaloną ziemię? Jeśli tyle ile za baryłkę, to może warto spróbować?

    OdpowiedzUsuń