Kartki z pamiętnika Dobrej Kobiety

1.
Obudziłam się nieszczęśliwa i zła. Postanowiłam, że nigdy mu tego nie wybaczę. Postanowienie rozzłościło mnie jeszcze bardziej, bo żeby znaleźć coś niewybaczalnego, musiałam wstać z łóżka. On siedział przy kuchennym stole nad kubkiem przesłodzonej kawy.
Wkroczyłam do kuchni i zamknęłam oczy. Bydlak zerwał się ze swojego miejsca i jednym ciosem rozbił mi nos i usta. Następnie złapał za włosy i brutalnie pchnął na kuchenkę gazową. Przednie palniki wpijały mi się w cycki, a na tylne kapała krew z rozbitej twarzy. Z tyłu poczułam...
- Kochanie, nic ci nie jest? - głos męża przerwał wizję, więc otworzyłam oczy i spojrzałam na niego krzywo. Szybko zlustrowałam pomieszczenie. Mój kubek - na swoim miejscu, chleb - owinięty w folię, cukiernica - pełna cukru, zlewozmywak - czysty i pusty, kubeł na śmieci - też pusty. Nie ma się czego przyczepić. Ależ ten drań umie maskować swoje draństwo.
Jednak ja go przejrzałam. Udowodnię, że jest dupkiem, choćby nawet nim nie był...
***


2.
Dłużej tego nie wytrzymam. On jest w łazience, goli się i śpiewa sobie wesoło. Nie znoszę kiedy jest w dobrym humorze. I w ogóle, po co on się goli? Mógłby zapuścić taki zarost jaki ma Conchita Wurst. Może jego potencji to nie poprawi, ale przynajmniej będzie wyglądał jak Europejczyk, a nie jak jakiś burak zaściankowy. Zamiast twarzy mógłby wygolić sobie klatę i ewentualnie tam niżej też.
Nie twierdzę, że w tamtych kłakach ciężko coś znaleźć, ale nieźle muszę się nastarać żeby to coś przybrało odpowiedni rozmiar i twardość. Zdarza się czasami, że to coś samo przybiera odpowiedni rozmiar i twardość, jednak wtedy zawsze boli mnie głowa i nie wiem w jaki sposób on sobie z tym radzi. Gwałtu w każdym bądź razie nie próbuje. Zawsze jest taki delikatny i taktowny, że aż niedobrze się robi.
Zaraz pewnie opuści łazienkę, przyjdzie pocałować mnie w czółko i powie "pa kochanie". Ohyda!!
Muszę szybko coś wymyślić. Trzeba popsuć mu humor... Powiem żeby zostawił mi samochód. Może to go ruszy?
***
3.
.Dłużej tego nie wytrzymam. On jest w łazience, goli się i śpiewa sobie wesoło. Nie znoszę kiedy jest w dobrym humorze. I w ogóle, po co on się goli? Mógłby zapuścić taki zarost jaki ma Conchita Wurst. Może jego potencji to nie poprawi, ale przynajmniej będzie wyglądał jak Europejczyk, a nie jak jakiś burak zaściankowy. Zamiast twarzy mógłby wygolić sobie klatę i ewentualnie tam niżej też.
Nie twierdzę, że w tamtych kłakach ciężko coś znaleźć, ale nieźle muszę się nastarać żeby to coś przybrało odpowiedni rozmiar i twardość. Zdarza się czasami, że to coś samo przybiera odpowiedni rozmiar i twardość, jednak wtedy zawsze boli mnie głowa i nie wiem w jaki sposób on sobie z tym radzi. Gwałtu w każdym bądź razie nie próbuje. Zawsze jest taki delikatny i taktowny, że aż niedobrze się robi.
Zaraz pewnie opuści łazienkę, przyjdzie pocałować mnie w czółko i powie "pa kochanie". Ohyda!!
Muszę szybko coś wymyślić. Trzeba popsuć mu humor... Powiem żeby zostawił mi samochód. Może to go ruszy?
***
4.
...Filmowców to już całkowicie szatan opętał. Robią filmy albo zbereźne, albo jeszcze gorsze, w których oskarżają Polaków o antysamicyzm. W tym oskarżeniu jest sporo racji, bo strasznie dużo gejów się narobiło, ale dlaczego tak brzydko to się nazywa? Nie można powiedzieć antykobietyzm? I nie wszyscy Polacy są antysamicami, np. nasz proboszcz kobiety lubi!
Dlaczego żaden z tych zboczonych reżyserów nie pochyli się nad moim losem? Moje życie to gotowy scenariusz. Od ćwierćwiecza cierpię prześladowania i dotknął mnie nawet holocaust - mój mąż spalił cały zbiór wierszy, które napisałam w chwilach religijnego uniesienia! Twierdzi, że niechcący, ale ja mu nie wierzę, bo okrutny z niego zwolennik PO i w dodatku bolszewik noszący w spodniach mienszewika.
Ostatnio, z okazji środy popielcowej, podpisałam w kościele (w imieniu męża oczywiście) zobowiązanie, że nie będzie on pił alkoholu przez 10 lat. I co drań zrobił? Już w czwartek przyszedł z winem i jeszcze mnie kusił, żebym wzięła udział w jego grzechu!
Powiedziałam co o nim myślę. Łajdak niby to przepraszał, niby to sumitował się, że nie wiedział, niby to dziękował, że dbam o jego zbawienie, ale, jako się rzekło, ja mu nie wierzę! Na pewno myślał sobie, jaka to ze mnie niedobra zwolenniczka PIS, zapewne miał też żal, że zadecydowałam za niego i tylko z wrodzonej przewrotności tego nie okazał, judasz jeden!
Koleżanki z Róży mówiły, że każdy facet jest obleśnym, łajdackim satyrem, który tylko czeka na chwilę słabości swojej żony, żeby namówić ją do seksu francuskiego. Ten mój drań też, prędzej czy później, pokaże swoje 50 twarzy Greya i wylizie z niego zbereźnik, sadysta i seksoholik.
W domu udaje zakochanego, czułego i delikatnego, a swojemu tatusiowi skarżył się, że mu się prezerwatywy przeterminowały!!!!!!
Muszę poradzić się proboszcza, może jakieś egzorcyzmy zaleci...
***

5.
Ależ koszmar przeżyłam tej nocy! Śniło mi się, że ten mój drań wyzionął ducha. Jego doczesne ciało (wraz z doczesnymi niedoskonałościami) zostało ze mną, a jego wyzionięty duch, radosny jak skowronek i w stanie wskazującym na podniecenie, ulatniał się w podskokach ku zatraceniu. Z otchłani wabiły go wymanikiurowane i nie bardzo odziane kobiety lekkich obyczajów, przejawiając zamiary niedwuznaczne.
O niedoczekanie jego! W sam Dzień Kobiet takie sobie bezeceństwa umyślił!
Ciekawe jak on by się czuł, gdyby musiał patrzeć jak stado wysmarowanych oliwą facetów pręży swoje bicepsy i inne członki, a ja biegnę do nich falując biustem i bez bólu głowy! Tfu! Nie będzie się łajdak szlajał po piekielnych czeluściach z ladacznicami. Nie wymiga się wiecznym potępieniem. Już ja mu wybiję te wyuzdane męczarnie z głowy - piętami mu wylizą!
No świnia po prostu. Zaraz przyjdzie mydlić mi oczy. Przyniesie śniadanie do łóżka, obsypie kwiatami i obdarzy prezentami. A wszystko po to, żebym straciła czujność i nie przeszkadzała mu w łajdackich projektach, które zamierza przedsięwziąć.
Ale nie ze mną te numery! Już ja sprawię, że nawet myślą nie ośmieli się zgrzeszyć, bo kto został ze mną złączony, ten będzie żył w zgodzie z naukami (moimi i Kościoła) na tym i na tamtym świecie!
I niech wreszcie przyjdzie z tym śniadaniem, bo głodna jestem. Ileż można czekać?
P.S. W Dzień Kobiet przyszedł mi do głowy apel do kobiet: Nie dajcie się mamić swoim facetom! Wszelkie przejawy tłumcie w zarodku!
 ***

6.
Opatrzność poddaje nas próbom, których sensu nijak pojąć nie możemy. A może zaczęło się już, prorokowane przez proroków, prześladowanie katoliczek? Może trzeba szykować się na koniec świata? Nie znam odpowiedzi na te pytania. Wiem jedno: ciągle trzeba być gotową na ekstremalne doznania.
Wczoraj sumienie skierowało mnie (podobnie jak każdego dnia) do konfesjonału. Kiedy wracałam oczyszczona, dotknęło mnie doświadczenie nagłe jak grom z jasnego nieba. Naprzeciwko mnie przemieszczał się osobnik o wyglądzie indywiduum. Kilka kroków przede mną zatrzymał się, pochylił lekko, zatkał palcem jedną dziurkę od nosa, a drugą wydmuchał coś, co, z grubsza, wyglądało jak skoczek na bungee. Skoczek zawisł u nosa osobnika, bujał się sprężyście i połyskiwał szmaragdowo, rubinowo, szafirowo, a zwłaszcza bursztynowo.
Wreszcie osobnikowi udało się złapać obwiesia kciukiem i palcem wskazującym. Oderwał go od nosa i zamaszyście strzepnął. Oślizłego plaśnięcia nie zagłuszyła nawet, przejeżdżająca mimo, ciężarówka. Na chodniku pojawił się opuchnięty krążek rozmiaru dwuzłotówki, lśniąc w promieniach słonecznych niczym broszka carycy Katarzyny II.
Ja, wstrząśnięta i zmieszana, siłą woli powstrzymywałam naturalne, w tych okolicznościach, odruchy. Nie było to łatwe, ponieważ zjedzone na śniadanie kiełki usiłowały wykiełkować z mojego żołądka. Natomiast osobnik obtarł nos rękawem, grzecznie uchylił kapelusza i poszedł swoją drogą.
Postałam jeszcze chwilę, patrząc czy ktoś poślizgnie się na tej swoistej slut - niespodziance. Na szczęście, nie przechodził tamtędy żaden Charlie Chaplin.
Wracając do domu, zadawałam sobie pytanie: Czy na pewno wszyscy ludzie są dziełem Pana Boga?
***

7.
Brrrrrr... Dzisiaj otarłam się o islam i ciągle się wzdrygam na samo wspomnienie. Chociaż kwiat mojego wieku jest już mocno rozkwitnięty, to nigdy jeszcze nie widziałam takiej Gomory. A było tak:
Zaraz po mszy miałyśmy zebranie naszego Kółka Parafialnego. Najpierw utemperowałam wybujałe ambicje Genowefy i przeforsowałam moją koncepcję ułożenia kwiatów wokół ołtarza. Później ustaliłam, kto ma prać księżowskie gacie, a kto ornaty. Jeszcze później nastał czas relaksu.
Pani Lusia zaprosiła mnie na kawę. Powiedziała, że jej męża nie ma w domu, więc spokojnie sobie pogadamy. Usiadłyśmy w przytulnej, sterylnie czystej kuchni i właśnie chciałam pochwalić gospodynię, że dobrze nauczyła męża sprzątać, kiedy islamski wstrząs nie pozwolił mi na to.
Pani Lusia myliła się. Jej mąż nie tylko był w domu, ale jeszcze okazał się islamistą!
Nie wyglądał na islamistę. W telewizji widziałam, że islamiści są młodzi, przystojni i ładnie ubrani. Ten tu, nie spełniał żadnego z tych warunków. Z gaci wylewało mu się spore brzuszysko, ale nie do końca zakrywało żółtawą plamę w kroczu. Nad brzuchem opinał go siatkowaty podkoszulek, tak że kłaki, gęsto porastające zapadłą klatkę piersiową i plecy, były doskonale widoczne. Za to czaszka świeciła niemal idealną łysiną. Pomimo łysiny, widać było, że czoło osobnika jest niskie.
To, że osobnik jest islamistą, zrozumiałam dopiero gdy się odezwał:
- Mnie też zrób kawę i ukrój kawałek tego placka migdałowego... ale nie z kraja, tylko ze środka!
Zgroza! Gdyby mój mąż wyjechał z takim tekstem... No nie, nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. Najgorsze, że pani Lusia bez ociągania wykonała polecenie i zrobiła to w sposób, który świadczy, że ma wprawę w wykonywaniu poleceń...
Muszę kończyć. Radio Maryja nawołuje do modlitwy. Gdzieś w sąsiedztwie nawołuje też muezin, ale póki co, na szczęście, Radio Maryja robi to głośniej!
***

8.
Jeżeli chodzi o mojego męża, to coraz trudniej z nim wytrzymać. Zboczył się już doszczętnie. Na długie godziny zaszywa się w swojej jaskini rozpusty i tam oddaje się bezecnej, świńsko - szowinistycznej rozrywce. I ciągle mu mało, ciągle nowe paskudztwa sprowadza. Wczoraj kurier przywiózł mu jeszcze dwa wagoniki i figurkę zawiadowcy z lizakiem w ręku!
Nawet w nocy już nie chrapie. Robi tylko takie "ciuch, ciuch, ciuch, ciuch, ciuch", a potem cała para idzie mu w gwizdek. Na szczęście, nie w ten, którym kiedyś mnie molestował.
Ja, jako chłoporobotnica z wykształceniem średnim - ogólnym i wyższym - religijnym, nie mogę tego tolerować. Dawno wywaliłabym wszystko na śmietnik, ale to, podobno, drogie rzeczy są... Niech no tylko znajdę kupca!
Teraz muszę iść sprawdzić, czy gamoń obiadu nie spaprał, bo przecież będziemy gościć proboszcza z wikarym. Trzeba go trochę pogonić, bo czasu już niewiele zostało, a jeszcze musi po nich pojechać! Później będzie ich odwoził i dzięki temu nie wypije ani kieliszka! Ja to mam głowę na karku!
A właściwie, to jak ten mój mąż ma na imię? Edek?... Mieczysław?... No nic, później sobie przypomnę...
***

9.
Na razie zachowuję ciszę przed burzą. Nie wiem jak długo. Ten mój drań udaje niewiniątko, nie robi nic denerwującego i do szału doprowadza mnie swoją uczynnością. Jestem cała podminowana. Z tego wszystkiego, dwa razy pomyliłam się przy odmawianiu różańca. Do piekła przez dziada pójdę!
Pewna jestem, że łajdak coś przedsiębierze. Do domu wraca jakiś taki wymiędlony, ale nie zionie alkoholem. Wrażych perfum też nie wyczuwam. Myślałam już, że nos mnie zawodzi, ale nie. Byłam na badaniach i lekarz powiedział, że z takim węchem to ja każdą truflę w lesie znajdę!
Ale nie chodzi o trufle. Mniej rozsądna kobieta myślałaby, że męża ma idealnego, ale ja nie dam się w maliny wpuścić! Prawda wyjdzie na jaw i to taka prawda, jakiej oczekuję. Znajdę jego piętę achillesową i przez tą piętę wyłuskam wszystkie grzechy dawne, obecne i przyszłe nawet.
Wczoraj utwierdziłam się w podejrzeniach, bo też niczego nie wywęszyłam. Czuć go było potem, ale takim pochodzącym od pracy, a nie od roboty (potrafię to rozróżnić). Za to dzisiaj przyłapałam świntucha, gdy bezwstydnie gapił się w okno i trzymał za krocze.
Radziłam się proboszcza. Ostrzegł mnie, bym była czujna, jako że licho nie śpi, a diabeł może tkwić w każdym szczególe. Potem kazał mi już iść, bo za chwilę ma rekolekcje z młodszymi grupami. Strasznie zapracowany jest ten nasz pasterz - dobrodziej. Trzeba upiec mu coś pożywnego, żeby z sił nie opadł...
Piszę te słowa cała w nerwach, a ten szuja, ten kanalia, ten chłystek spokojnie gotuje obiad. I jeszcze śpiewa przy tym: "Naród niewierny, trwoży się przestrasza. Na cud Jonasza. Alleluja"! Jeżeli to o czymś nie świadczy, to niech ja się, do nieba, przez ucho igielne przeciskam!
***

10.
Kochany Ojcze - Dyrektorze! Posyłam Ci większość najserdeczniejszych życzeń, przekaz pieniężny oraz mnóstwo pruderyjnych całusków w oba policzki :-****************** i w obie Twoje dobro czyniące rączki pracowite!
Pozostałe życzenia kieruję do Ojca Świętego, żeby tym różnym plugawym genderystom nie pobłażał...
Chwała niepokalanemu ojcostwu!
Święty Józef jest moim idolem!
Dla reszty ojców mam (jak co roku) dobrą radę: Zanim przyjmiecie życzenia z okazji dzisiejszego święta, sprawdźcie najpierw, czy genetycznie się Wam należą!
A teraz zapraszam do Różańca (do wiadomości wiadomych ochlaptusów: Różaniec to nie jest wino z róży!)...
***

11.
W sobotę byliśmy na weselu. Najpierw był ślub i piękne kazanie, a później impreza weselna z dobrą orkiestrą, z pysznym jedzeniem i z... No właśnie. Na stole królował Pan Tadeusz niestety! Mój mąż (taki dziad jeden) wdał się w rozmowę z Panem Tadeuszem i tak rozmawiał, że aż pysk mu się nie zamykał! I jeszcze bratał się z tymi ochlaptusami, z tą pijacką ekipą Mikołaja Miki...
Wprawdzie dałam mu urlop od abstynencji, ale w ograniczonym zakresie i tylko na jeden dzień. A on? Zbiesił się, łajdak! Pan Tadeusz dodał mu odwagi, a Mikołaj Mika pociągnął ku upojeniu... I tak: schlał się w sobotę, schlał się w niedzielę. schlał się w poniedziałek, schlał się we wtorek... A teraz leży, śpi i śmierdzi!
Nie dałam mu w łeb... Jestem nowoczesną kobietą i dobrze wiem, że nie ma sensu resocjalizować, kiedy facet jest dętka.. Poczekam cierpliwie aż wejdzie w najgorszą fazę kaca i wtedy dam mu popalić! A potem będzie pokutował cały rok za każdy dzień pijaństwa!
Tak się czasami zastanawiam... Czy ja musiałam wychodzić za tego mojego... A właściwie jak on ma na imię? Edek? Czesław? Nieważne... Tyle lepszych partii było, a ja, głupia, akurat jemu pozwoliłam skraść mi całusa...
Wprawdzie nie mogłabym pojąć Ojca Tadeusza (ani w sensie jego potęgi umysłowej, ani w sensie podstawowej komórki), ale taki np. Prezes Jarosław... Też rozum ma niezrozumiały, ale w sprawach matrymonialnych ogarnęłabym go zapewne... Ludzie albo Jarosława nienawidzą, albo boją się go, a ja mogłabym pokochać... A potem ślub, noc poślubna... Idę do spowiedzi, bo grzeszne myśli nachodzą mnie...
***

12.
Tak sobie pomyślałam z samego rana... Może Owsiak ma rację? Może warto spróbować seksu? Poczuć motyle w brzuchu? Zwłaszcza te motyle mnie kręcą... Proboszcz mówił kiedyś, że tylko antykoncepcja jest grzechem i że samą koncepcję można uprawiać, byle nie w cudzym łożu...
Ja swoje łoże mam. Przywołałam męża i powiedziałam stanowczo:
- Słuchaj no! Dzisiaj wieczorem uprawimy trochę seksu. Tylko sobie nie myśl za dużo!
Chyba go zaskoczyłam, bo najpierw skamieniał, a później zapytał głupio:
- A w jakim trybie?
- W trybie małżeńskim, idioto!
Wieczorem czekałam na niego bez majtek. Wrócił. wykąpał się i całkiem goły wszedł do sypialni. Tym razem on mnie zaskoczył.
- Dlaczego on jest większy niż zwykle? - zapytałam - Stosujesz jakieś maści na wydłużenie?
- Nie, kochanie. Po prostu jestem podniecony. Stanął mi...
A to świnia! Zerwał kołdrę, zwalił się na mnie całym ciężarem, rozchylił mi nogi i... Nie ze mną te numery!
- Co ty wyrabiasz? - niedelikatnie zepchnęłam go z siebie (ma się tą krzepę!) - Gdzie go wpychasz?
- No do kuciapki...
- Zwariowałeś? Ja chcę motyli! Gdzie motyle?!
- Kochanie, motyle to tylko taka przenośnia...
- Przenośnia? Przenośnia?! O wy szowinistyczne świnie! Won z mojej sypialni! A tego drąga to możesz sobie wsadzić w... Wiesz gdzie?
- A mogę w twoją?
Normalnie szału dostałam. Ta zniewaga krwi wymaga! Użyłam kryształu przywiezionego z ZSRR.
Kiedy tak patrzyłam jak leży cały zakrwawiony, nagle poczułam motyle w brzuchu! Nie powiem, całkiem przyjemne uczucie... Szkoda tylko, że radziecki kryształ poszedł w drobny mak... Trudno, następnym razem będę miała zwykły słoik pod ręką...
***

13.
Dobrej Kobiecie nielekko jest na świecie. Świat wokół niej wariuje, a niebo deszczem pluje.
SĄSIEDZI - Nie chodzą do spowiedzi
MĄŻ - Podstępny niczym wąż, o lodzie marzy wciąż
MŁODZIEŻ - Bezbożną nosi odzież
BRATOWA - Pod makijażem zmarszczki chowa
SĄSIADKI - Źle wychowują dziatki
BLOGERKI I BLOGERZY - Na głowie włos się jeży
JA - Oaza w morzu zła
Degenerat Mikołaj Mika wkrótce przekroczy sto tysięcy. Najgorsze, że tego nie da się już odklikać...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz