sobota, 21 lipca 2018

Zegarmistrz światła

A kiedyż przyjdzie, lecz nie do mnie
Zegarmistrz światła purpurowy?
By mi naprawić krzywdy w głowie,
Które nadeszły nie z mej głowy?

Mnie prosić o to się nie godzi,
Choć znów nie płynę w swojej łodzi.
Bo stare zmory znów wróciły
I z bezsilności czerpią siły...

czwartek, 5 lipca 2018

Ma kto jakieś zioło?

Klimat niby się zmienił, wiatry wieją przeważnie z zachodu... Kto by się spodziewał, że taką ulotkę przywieją pod nasze drzwi? I to z samego rana?


- A swoją drogą... - Powiedział zamyślony Mikołaj Mika - Taka jest chyba dola narodu. Zawsze jest jakaś władza, zawsze jest jakaś opozycja i zawsze jest kupa kłopotów z nimi. Jak nie wojenka, to chujenka…

- Po co ta filozofia chłopo-roztropkowa? - Zapytał Kolega Podśmiechujek - Cieszmy się! Treść ulotki jest nieważna. Ważne, że napisana na papierze nadającym się się na skręty. Ma kto jakieś zioło?

- Ja, ja! - Zgłosił się Dziad Śmietnikowy. - W nieco zardzewiałej puszce mam trochę niegdysiejszej herbaty "Ulung"...

PS. Zdaje się, że Jaruzelski w roku 1982 był trochę niedoinformowany, czyli gówno wiedział. Po 13 grudnia była opozycja, która miała pozytywny program. Konkretnie chodzi mi o PIS w latach 2007-2015!

poniedziałek, 25 czerwca 2018

Wróciliśmy by zaśpiewać

No bo cóż się stało? Przegrywanie z drużynami o nieco ciemniejszym kolorze skóry jest chyba teraz uczynkiem godnym pochwały? Minęły czasy tłuczenia kolorowych ile wlezie. Nasi chłopcy nie są rasistami. Izraelowi też pozwoliliby strzelić parę goli.

Doceńmy to! Szanujmy i podziwiajmy!

Zresztą już sam awans na ten mundial był grubym błędem. Co dobrego może spotkać Polaka na ruskiej (i tatarskiej, która też jest ruska) ziemi?

Dlatego śpiewamy, pełni czystych (jak łzy Kamila Grosickiego) intencji, niestandardową piosenkę:

"Piłkarzu, idolu nasz!
Cudownie na nerwach grasz!"

My wróciliśmy do domu, wkrótce nasi piłkarze wrócą do domu... Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej!

niedziela, 20 maja 2018

Takie tam przesranko

Nie jest prawdą, że im głębiej w las, tym więcej drzew. Wlazłem dość głęboko... Nagle drzewa zniknęły i pojawiła się Rudera podobna do chatki Złej Czarownicy. A w tej chatce... Nie, nie czarownica... Czekał w niej, znany skądinąd, Rocky van Dom!

Nazywa się to wszystko Zadupcie, czy jakoś tak...

Wyrwałem się do knajpy z internetem... To niby tylko 2 kilometry, ale różnica poziomów wynosi około 100 kilometrów, więc trudno przebyć tą trasę bez znaczących obrażeń...

Poza tym kleszcze, komary i robale nieznane mi z nazwy - niektóre latają, niektóre nie latają...

To tyle, na razie. On już ciągnie mnie z powrotem...

Dziękuję za pamięć. Jeżeli kto wierzy, to modlitwa nie zaszkodzi!

PS. Jeżeli chodzi o sens, to nie mam dużo do powiedzenia...

wtorek, 1 maja 2018

Za chlebem?

Za chlebem to chyba nie. Chleba mamy pod dostatkiem i tutaj, w Ojczyźnie. Więc za czym? Za ośmiorniczkami też chyba nie, bo kraj do którego jedziemy nie ma dostępu do morza...

Zresztą wszystko jedno. Dopiero po powrocie będziemy wiedzieli czy miało to jakiś sens. A wrócimy za jakiś miesiąc...

Ni ma legko...

środa, 25 kwietnia 2018

No i znowu im nie wyszło

Żeby coś z tego zrozumieć trzeba przeczytać przepowiednię!

No niestety, wczorajszy dzień nie zaowocował Końcem Świata. Był wprawdzie Armagedon, pojawiła się Apokalipsa, ale... ale po kolei.

Przedwczoraj wybraliśmy się wszyscy na obchody wigilii Końca Świata. Obeszliśmy ją godnie i wczoraj wracaliśmy (nad ranem) by rozpocząć przeżywanie stacjonarne. Na jarosławskim Rynku natknęliśmy się na dziwnego osobnika.

Z naszego poziomu, wyglądał jak trzymetrowa, wytatuowana krzyżówka Maciera i Niesioła. Próbowaliśmy ominąć go szerokim łukiem, ale nie pozwolił na to.

- Hej, wy tam! - Zagaił obcesowo miłym głosem Profesor Krystyny.

Kolega Podśmiechujek natychmiast podczołgał się do niego. Osobnik wskazał na Ratusz.

- Czy to jest Pałac Kultury i Nauki?

Zachwycony Podśmiechujek nie był w stanie odpowiedzieć. Wyręczył go Profesor Gender.

- Niestety nie. PKiN znajduje się w Warszawie. Ten tu budynek jest zwykłym, jarosławskim zabytkiem apolitycznym...

- Zaraz, zaraz... - Mikołajowi Mice coś zaczęło świtać. - Po co ci Pekin? Chcesz go zniknąć?

- Takie mam zadanie. Nazywam się Armagedon i tylko wykonuję rozkazy... Więc to nie jest PKiN?...

Armagedon zafrasował się, a potem zasypał nas pytaniami:

- Jak to się stało? Dlaczego trafiłem tutaj? Gdzie ten fiut co w GPS-ie gadał? Która godzina? Widzieliście Apokalipsę?

- Jaką Apokalipsę?

- To moja konkubina. Pomaga mi w znikaniu różnych rzeczy... A teraz sama znikła... Pomóżcie mi jej szukać. I zaprowadźcie mnie do Pałacu Kultury...

Normalny, jako że z niejednego pieca chleb jadł, znalazł rozwiązanie.

- Chodź z nami, Armagedonie. - Powiedział - Wprawdzie konkubiny nie możemy ci zagwarantować, ale z PKiN-em nie będzie problemu. W salonie Mikołaja Miki na fortepianie stoi. Miniaturka wprawdzie, z zapałek zrobiona, ale za to czerwoną gwiazdę ma na czubku!

- Ale ja muszę i resztę świata trochę poprzestawiać!

- To się dobrze składa. Jest u nas też taki fajny globus nieco wyblakły. Będziesz miał pole do popisu!

Armagedon poszedł z nami. Kiedy chlapnął miodowej paprykówki, okazało się, że jest całkiem miły. Darował Pałacowi, darował globusowi, podlał kwiatki doniczkowe i opowiedział parę pieprznych dykteryjek...

Pod wieczór zjawiła się Pani Apokalipsa. Szczerze mówiąc, nie taka diablica straszna, jak ją malują... Wręcz przeciwnie, Moro z Krupą mogą się schować! I jakoś tak do gustu jej przypadliśmy. Widocznie lubi łysawych i nieogolonych facetów z małymi...

Ech... Drugi taki Koniec Świata nieprędko się trafi...

sobota, 14 kwietnia 2018

Teraz już na 100%!

Dokładnie 23 kwietnia 2018r. (godzina, rzecz jasna, 13.13) rozpocznie się długo wyczekiwana Apokalipsa czyli Armagedon! Tego (początkowo słonecznego) dnia, Słońce, Księżyc i Jowisz znajdą się w znaku Panny! Zaś Panna znajdzie się w okresie, który nie nastraja do łagodnego postępowania...

Koniec świata nie będzie kompletny. Zacznie się w Polsce, zrobi w Polsce maleńki tylko rozpiździaj i wyniesie się poza granice Rzeczpospolitej. Tam rozteguje prawie wszystko!

W pierwszej kolejności zniknie Pałac Kultury i Nauki. Dlaczego on? No cóż... Będzie Apokalipsa, coś musi zniknąć! Padło (losowo) na Pekin... Dzięki temu, ostanie się Wielka Cipa w Rzeszowie.

Kraj podzieli się na trzy części. Dzielnica dla Najlepszego Sortu, Dzielnica dla Najgorszego Sortu, Dzielnica dla Sortu, Który Utrzymuje Tamte Dwa Sorty.

W Olecku, na największym polskim rynku, zbiorą się wszystkie upiory PRL-u. 1 Maja uformują ostatni pochód i wyruszą do Warszawy. Dotrą tam 2 Maja o godz. 23.59, a minutę później rozpłyną się i znikną jak sen jakiś złoty.

Wszyscy będący nago, nie będą mogli się ubrać.

Niektórzy twierdzą, że psy dupami będą szczekać, ale to nieprawda. Prawdą jest, że Diabeł powie "Dobranoc".

Przed opuszczeniem Rzeczpospolitej, Apokalipsa zwróci nam ukradzioną godzinę Niedzieli Palmowej.

Z reszty Świata ocaleją: wytwórnie Tokaju na Węgrzech, całe San Escobar i pięć skoczni narciarskich (dwie w Niemczech, dwie w Austrii i, oczywiście, Letalnica w Planicy).

Przetrwają również oazy polskości. Między innymi w Chicago, w Londynie, w Parlamencie Europejskim i, ma się rozumieć, w Arabii Saudyjskiej...

No co? Będzie prawie miło, nie tak, jak w innych przepowiedniach!

PS. Chyba trzeba zrobić zapas tanich papierosów z przemytu... I może cysternę miodowej paprykówki sprowadzić?