czwartek, 6 grudnia 2018

Roczek i Mikołajki

Już cały rok urzędujemy na nowych śmieciach. Szybko zleciało... Mamy podwójną okazję do świętowania, bo imieniny Mikołaja Miki też dzisiaj są!

Wszystko jest przygotowane:

- Boja upiekł tort na zimno
- Profesor Gender dostarczył świeżo napełnioną piersiówkę
- Brat Ladaco i Dobra Kobieta przygotowali religijną celebrę
- Mikołaj Mika przelał dyżurny banknot stuzłotowy
- Dziad Śmietnikowy udekorował stół
- Normalny zapożyczył się na litrową flaszę żubrówki
- Kolega Podśmiechujek łazi i śpiewa w kółko "Miała babka Mikołajka, pociągała go za jajka"...

Punktualnie o 12.00 zaczynamy WIELKI PODWÓJNY BAL! Zapraszamy!

Każdy gość będzie mile widziany... O ile pojawi się dzierżąc w reklamówce Możliwości+ (czyli tyle ile da radę wypić plus dwie flaszki). Można też przynieść chleb ze smalcem i cebulą, kiszone ogórki, dobrze zamarynowane śledzie, kiełbasę swojską, pierniczki własnego wypieku, ruskie pierogi i takie tam inne...

Dziadek Mróz już przybył, ale mamy nadzieję, że nie zostanie do wiosny...

O północy wywołamy cielesnego ducha Mikołaja Kopernika i sprawdzimy czy rzeczywiście był kobietą. Namacalnie rozwiejemy wątpliwości!

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Skrupulatny poczet władców Polski. Bolesław III Krzywousty. Część III

(Pierwsza część wywiadu z Bolesławem III Krzywoustym)

- Skoro oślepienie Zbigniewa było zgodne z prawem, to dlaczego arcybiskup rzucił na ciebie klątwę?

-Nie o Zbigniewa chodziło! Popełniłem gorszy grzech... Jadłem kiełbasę w Wielki Piątek... Na kolację dostałem ryby słone i cuchnące, a w spiżarni pachniał kindziuk, świeżo przywieziony z Podlasia. Któżby się oparł? Przyuważył to jakiś paparazzo, zrobił rysunek na pergaminie i wyszło na jaw...

- I za to klątwa?

- Też byłem zdziwiony, ale arcybiskup mnie nie lubił... Omal władzy przez to nie straciłem. Musiałem pójść do swojej Canossy... Korzyłem się ubrany jedynie w worek po burakach ćwikłowych, tarzałem w prochu, lałem łzy, spazmowałem, jęczałem... A ile koślawych denarów mnie to kosztowało! Jałmużna dla ubogich, dary dla bogatych... I jeszcze trzy pielgrzymki musiałem zaliczyć. Takie naprawdę upierdliwe, bo pilnowali mnie... Kościelne psubraty!

- Wtedy arcybiskup cofnął klątwę?

- Nie chciał, ale musiał. Przyłożyłem mu widelec do gałki ocznej...

- Twoją obsesją było wywalczenie dostępu do morza?

- Ależ skąd! Chciałem tylko zdobyć Pomorze. Nawet nie wiedziałem, że za Pomorzem jest morze. Zresztą to morze do niczego jest. Woda morska zimna i zbroja przez nią szybko rdzewieje. Mój zbrojmistrz za głowę się złapał, kiedy wróciłem z podboju... I podwyżki zażądał!

- Po co więc zdobywałeś Pomorze?

- A co miałem zdobywać? Szwaby za silni, Czesi za silni, Madziarzy za silni i przyjacielscy, Rusini za silni...

- Ale na Rusi też pchałeś miecz w nie swoje sprawy...

- Jak to w nie swoje? O Wołyń chodziło! Włodzimierz Monomach wcielił Wołyń do Rusi Kijowskiej i wypędził księcia Jarosława! Pojechałem go wyłomotać, ale z marnym skutkiem...

- A jak było z chrystianizacją Pomorza?

- To poszło gładko. Budowaliśmy kościół, a obok powstawał cmentarz dla tych, co nie chcieli do kościoła chodzić. Daliśmy poganom wybór... Problem był tylko ze Szwabami. Myśleli, że to oni będą na tacę zbierać. Nie dopuściłem do tego!

- Miałeś już Pomorze, mogłeś zażywać jodu... Po co ruszyłeś na południe i wdałeś się w awanturę z przyjaciółmi Madziarami?

- Chciałem tą przyjaźń umocnić! Umarł król Węgier Stefan II. Chciałem usadzić na tronie Borysa, ale Bela okazał się mocniejszy... Pecha miałem!

- Czesi i Węgrzy polecieli ze skargą do cesarza niemieckiego...

- Cesarz wezwał mnie na sąd cesarski do Magdeburga. A takiego wała! Nie stawiłem się...

- Ale stawiłeś się w Merseburgu!

- W Merseburgu był zjazd, nie sąd! Dałem cesarzowi łapówkę (6tys. grzywien srebra), pogodziłem się z Madziarami, a Czechów olałem!

- Później jakby trochę przestałeś wojować?

- Nie miałem innego wyjścia. Zauważyłem, że po domu pałęta się sporo dorosłych dzieci. Musiałem to ogarnąć. Synom zapewnić przyszłość, a córki powydawać za mąż... 

- Wtedy uchwaliłeś ustawę sukcesyjną?

- Tak. Napisałem ją w nocy i na kolanie, ale wyszła nieźle... Nie chcę by synowie żarli się o schedę po mojej śmierci!

- Ostatnie pytanie, proszę księcia...

- Chcesz zapytać o moje sukcesy łóżkowe?

- Nie! Dlaczego masz takie krzywe usta?

- Ożesz ty gnoju! Zaraz nie zobaczysz... Gdzie jest mój widelec do gałek ocznych?...


Bolesław III Krzywousty zszedł 28 października 1138r w Sochaczewie. Dzień wcześniej, żona Salomea śpiewała mu w Krakowie: "A może byśmy tak, najmilszy, wpadli na dzień do Sochaczewa"?...

Przydatny link:
Cały dotychczasowy poczet

czwartek, 29 listopada 2018

Skrupulatny poczet władców Polski. Bolesław III Krzywousty. Część II

Losy Bolesława III były bardzo skomplikowane. Trudno rozkminić sens jego wszystkich awantur, dlatego posłużymy się wywiadem, którego udzielił, pod koniec życia, redaktorowi niezależnego rocznika "ANNALE NIEANALNY":

- Dlaczego walczyłeś z ojcem swym Władysławem Hermanem?

- Tatuś okazał się pierdołą! Ożenił się z macochą Judytą, a ta puszczała się z palatynem Sieciechem. Sieciech i Judyta przejęli władzę, a z tatusia zrobili marionetkę... Chcieli wysiudać Piastów z tronu! Musiałem sprzymierzyć się ze Zbigniewem, żeby ich odpowiednio wyłomotać...

- A później? Gdy już wygnaliście Sieciecha z kraju, a tatuś zszedł... Dlaczego poróżniłeś się ze Zbigniewem? Mogliście podzielić Polskę i żyć w zgodzie...

- Nie dało się. Ten kretyn Zbigniew koniecznie chciał podziału Polski wzdłuż równoleżnika... Nawet tak przez chwilę było... Ale to wbrew polskiej naturze! Polska może być albo zjednoczona, albo podzielona wzdłuż południka. Zbigniew nie chciał tego zrozumieć. Musiałem go wyłomotać, a on, zamiast zmądrzeć, wolał czmychnąć za granicę...

- Zbigniew uciekł, a ty wziąłeś się za wszczynanie burd na terenie całej Grupy Wyszehradzkiej...

- To nie burdy były. Chodziło o rację stanu. Chociaż rzeczywiście sytuacja wymknęła się trochę spod kontroli... Ale to przez Madziarów i Pepików, bo to oni kręcili czeski film. W pewnym momencie sam już nie wiedziałem, kogo mam łomotać, więc łomotałem wszystkich oprócz Madziarów... Ja też nie miałem lekko. Czesi się odgryzali, Pomorzanie najeżdżali, Szwaby zaczęli się pchać...

- No właśnie. Wojna z Niemcami w 1109r. Nie dało się jej uniknąć?

- Niby jak? Cesarz Henryk V wysunął nierealne żądania. Pół Polski dla Zbigniewa, przeproszenie Czechów, uznanie jego zwierzchnictwa i regularne płacenie daniny. Daniny!!! Co on sobie myślał? Że ja sram koślawymi denarami? Mówię mu: "Heniek, odpuść. Jedź na Oktoberfest, a mnie zostaw w spokoju". Gdzie tam. Koniecznie chciał zanurzyć ryj w polskim korycie... No ale miał pecha. Głogowa nie zdobył, a ja wyłomotałem go na Psim Polu...

- Potem znowu wybrałeś się do Czech?

- No tak. Chciałem osadzić na czeskim tronie Sobiesława. Podobało mi się jego imię... Nie udało się, bo wszyscy byli przeciwko mnie! Musiałem zgodzić się na rozejm i na powrót Zbigniewa do kraju... I jeszcze uposażyć dziada musiałem! Dałem mu Mazowsze...

- Dlaczego go oślepiłeś?

- Kurwa mać! Zaczyna wkurzać mnie ten wywiad. Same tendencyjne i złośliwe pytania. Ciebie też mogę oślepić! Dlaczego nie zapytasz o moje sukcesy łóżkowe?

- Oczywiście, że zapytam. Ale najpierw musimy wyjaśnić inne kwestie... Po co ludzie mają gadać żeś sadysta i rzeźnik?

- No dobra. Zbigniew był bardzo niegrzeczny. Obrażał mój majestat, knuł z ulicą i zagranicą i na moje wesele nie przyszedł. Powiedział też publicznie, że na wesele kupiłem sfałszowaną gorzałkę od której się ślepnie... Serce mnie bolało, ale musiałem go ukarać, bo przegiął. Zwyczajowa kara dla niegrzecznego braciszka władcy to wyłupienie oczu bez znieczulenia... Wszystko zgodnie z prawem się odbyło! 

cdn.

Przydatne linki:
Pierwsza część przygód walecznego Bolesława
Cały dotychczasowy Poczet







niedziela, 25 listopada 2018

Byliśmy w kinie!

Mikołaj Mika wstał z fotela, delikatnie postrącał pluskwy i krzyknął:

- Idziemy do kina!

Jak zwykle, pierwszy z osłupienia wyszedł Normalny.

- Teraz?

- Za chwilę.

- Ja nie idę! - Zaprotestował Kolega Podśmiechujek - Za chwilę zaczynają się skoki narciarskie!

- Musisz iść. TEN film każdy powinien obejrzeć. Albo idziesz, albo dostaniesz w ryja!

Do kina poszliśmy wszyscy.

W pierwszej kolejności chcieliśmy kupić popcorn, ale odstraszyła nas niebiedronkowa cena. Później odstaliśmy swoje w kolejce do WC. Na salę trafiliśmy po krótkim błądzeniu. Nieco więcej czasu zajęło nam poszukiwanie właściwych miejsc.

Ścierpieliśmy pół godziny reklam urozmaiconych przepuszczaniem spóźnionych kinomanów.

Już na początku projekcji z trzewi Mikołaja Miki wydarł się pełny zachwytu i pożądania okrzyk:

- Ale fajna proca! Ja też chcę taką mieć!

W połowie seansu Dziad Śmietnikowy zerwał się z miejsca i zawołał:

- Dłużej już nie wytrzymam, muszę iść do kibla!

Poszedł i po chwili wywalił się na schodkach, bo oślepiły go jaskrawe światełka umieszczone, dla bezpiecznego poruszania się, na stopniach...

Po filmie szybko opuściliśmy budynek, bo jarać nam się chciało. Kiedy wszyscy odpalili, zagaił Mikołaj Mika:

- No i jakie wrażenia? Podśmiechujku, podobał ci się film?

- Nie!

- Nie chrzań. Przecież śliniłeś się na widok babskich cycków!

- To nie przez cycki. Obok mnie jakiś małolat żarł kebaba. Zapach był intensywny, a ja bardzo głodny...

- A ty, Boja? Co powiesz?

- Bałem się przez cały film. Ciągle jakieś dziwne dźwięki. Jakby coś w rurach strzelało, albo coś naruszało konstrukcję budynku... Dochodziły zewsząd, ze ścian, z podłogi, z sufitu... Uciekłbym stamtąd, ale strach spętał mi nogi...

- Znaczy się, że te paniczne okrzyki, "Co to było? Co to było?", to twoja robota?

- Ano moja... Już nigdy nie pójdę trzeźwy do kina!

- A ty, Dziadu? Dobry film?

- E tam... Kiedyś były lepsze filmy i lepsi widzowie. Pamiętam jak, całym wydziałem, wybraliśmy się na "Czapajewa". Film genialny, a my potrafiliśmy wczuć się w przekazywane treści. Nasz naczelnik to nawet strzelał ze służbowej tetetki do kontrrewolucjonistów z ekranu... Padali jak muchy!

- A jaka jest twoja opinia, Normalny?

- Film trochę przefantazjowany. Za chiny nie uwierzę, że arcybiskup tak ochoczo wyskakiwał z kasiory. Ledwo Braciak coś napomknął, a on już biegł i, nieomal w zębach, przynosił mamonę... Rozczarował mnie też Janek Kos. W "Czterech pancernych" tak nie przeklinał... Najwyżej "połki-jołki" mu się wypsnęło...

- A ty, Profesorze?... Gdzie jest Profesor Gender?

- Był tu przed chwilą! Chodźmy go poszukać, on ma piersiówkę...

piątek, 23 listopada 2018

Forsa Polonia!

Zawsze było pieniężnie, ale ostatnio jest pieniężnie bardziej niż zawsze.

- Niejaki Leszek Czarnecki okazał się skąpym miliarderem i pożałował 40 milionów na korupcję. Kupił tylko dyktafon (za parę groszy) i nagrał rozmowę z szefem KNF Markiem Chrzanowskim. Marek Chrzanowski okazał się głupszym od karteczki z napisem 1%, bo karteczka nie dała się nagrać i pozostaje w sferze domniemywań.
Chleba z tego nie będzie, ale są nudne igrzyska.

- Z kolei PKN Orlen nie pożałował 100 milionów na sponsorowanie Roberta Kubicy. Cieszy nas powrót Roberta, ale ogólnie jesteśmy niezadowoleni.
Znowu, w prawie każdą niedzielę, przez bite dwie godziny będziemy musieli gapić się na dziwaczne  bolidy, które bez sensu i bez tłumików jeżdżą w kółko. Nikt nas niby nie zmusza, ale będziemy się gapić!
Jest jakiś sport nudniejszy od F1? Chyba tylko szachy...

- Jarosław Kaczyński zażądał by Lech Wałęsa odszczekał, przeprosił i wpłacił 30 tys. (nie milionów) na cel charytatywny. Wałęsa odmówił, więc obaj poszli prawować się do sądu. Te igrzyska są akurat wesoło niewesołe, ale niech trwają!

Kevin nadal jest cenny. Za 30 sekund wkurzania telewidzów reklamą w trakcie filmu "Kevin sam w domu", reklamodawca musi zapłacić ponad 82 tys. zł! Ulegajcie ludzie tym reklamom, bo to sporo kasy, niech im się zwróci!

I jeszcze cyrk w Bartoszycach. Mechanik samochodowy wymienił lampę w samochodzie prowokatorki - urzędniczki skarbowej i nie wystawił paragonu. Tajna urzędniczka chciała pokarać go mandatem 600zł, ale nic z tego nie wyszło. Co gorsza, jakiś kapuś zakapował ją na policji, że jeździła bez sprawnej lampy i teraz grozi jej grzywna w kwocie 5 tys. zł.
Nosiła wilczyca razy kilka, poniosą i wilczycę?

- Na koniec Rafał Trzaskowski. Wyczytaliśmy, że nowy prezydent Warszawy będzie zarabiał raptem 12,5 tysiąca zł brutto. Brutto oznacza, że z tej marnej kwociny jeszcze coś tam będzie miał potrącone.
Zdaje się, że Trzaskowski nie chodzi do biedronki, trudno mu będzie związać koniec z końcem...


PS. Skoro mowa o pieniądzach... Już za niecałe 20zł można kupić flaszkę wódki!

piątek, 16 listopada 2018

Skrupulatny poczet władców Polski. Bolesław III Krzywousty. Część I

W zasadzie powinien dostać numer czwarty, ale skoro wszyscy zgodzili się zapomnieć o Bolesławie Zapomnianym, to niech już zostanie trójka. Pierwszy władca, który u notariusza spisał testament.

Narodziny Bolka zostały wymodlone u św. Idziego... Na pohybel następujących osób:
* Mama Judyta - zmarła na skutek komplikacji poporodowych
* Kuzyn Mieszko Bolesławowic - zagrażał pozycji świeżo narodzonego księcia więc dosypali mu czegoś do drinka (albo do zagrychy)
* Tata Władysław Herman - zmarł ze zgryzot i upokorzeń, których Bolek mu nie szczędził
* Palatyn Sieciech - temu tylko wyłupił oczy
* Brat przyrodni Zbigniew - też został oślepiony, ale chyba brutalniej niż Sieciech, bo umarł bezpośrednio po tym zabiegu
* Palatyn Skarbimir z rodu Awdańców - tak, on też stracił narząd wzroku
* Państwo Polskie - nie miało oczu, więc zostało tylko rozczłonkowane

Wygląda na to, że Bolesław cierpiał na oczofobię. A może był udziałowcem wytwórni sztucznych gałek ocznych?

Informacje o dziejach Krzywoustego do roku 1116 pochodzą głównie z Kroniki stworzonej przez niejakiego Galla Anonima. Skąd wziął się ów kronikarz? Było tak:

W roku 1112 do Gniezna dotarła nowa dostawa żubrówki z Białowieży. W związku z tym Bolesław III zaprosił Uczonego Męża Bojana na naradę. Żubrówka była niczego sobie, więc szybko przystąpili do omawiania spraw ważnych.

- Wiesz, Bojanie? - Zagaił Książę - Moi ciurowie złapali na błoniach jakiegoś dziwaka. Ów dziwak walczył z dwoma bocianami o jedną żabę, a kieszenie miał wypchane ślimakami... Wyrażał się po łacinie i jeszcze po jakiemuś... Takie jakieś merde, sakrable…

- To na pewno Gall! - Stwierdził Bojan - Pewnie wygnali go z Galii, bo miłością francuską nagrzeszył. Co zamierzasz z nim zrobić?

- To co zwykle. Najpierw wezmę go na męki, potem przesłucham, a na koniec wydłubię mu oczy!

- Nie rób tego. Lepiej weź go na kronikarza. Niech spisze dzieje twoje i twojego rodu. Dobrze wiesz jaki z ciebie kutas i sadysta. Niech trochę ociepli twój wizerunek! Niech napisze (albo podyktuje, o ile nie umie pisać) panegiryczną kronikę na twoją cześć. Jako cudzoziemiec będzie bardziej wiarygodny!

Bolesław III Krzywousty nie był głupi. Skorzystał z dobrej rady.

Mała dygresja.
Gall Anonim zakłamywał nie tylko dokonania księcia Bolesława. Zmienił nawet tekst jedynego wówczas przeboju. Naprawdę pieśń zaczynała się tak:

"Naszym ojcom wystarczały ryby słone i cuchnące.
My glutaminian dodajemy, żeby były wciąż pachnące"!

Po co Gall zmienił treść tego utworu? Dlaczego chciał ukryć fakt, że to właśnie dzieci naszych ojców, jako pierwsi, zaczęli dodawać chemię do żywności?
Koniec dygresji.

cdn

(cały dotychczasowy poczet znajduje się tutaj)

wtorek, 13 listopada 2018

Ćwierkają ptaszęta

Dwa dni świętowania to nie w kij dmuchał. Pora wyciągnąć wnioski. Jako że my jesteśmy jeszcze w stanie, w którym bliżej nam do wyciągnięcia kopyt... Niech za nas przemówią elity!

Prawą część naszych wniosków przedstawił nasz ulubiony kwiatuszek na kożuchu - Pani Profesor Posłanka Krystyna Pawłowicz:

"Verhofstadt, widziałeś ? Już nie 60 tys „faszystów i nazistów” było dziś na ulicach Warszawy, ale 250-400 tys Polaków kochających swą Ojczyznę ! I co nam zrobisz, Guy ? Wyrzucisz nas z tej swojej Unii za to ? Uzgodnij z Kierownikiem waszej szatni..." – napisała Pawłowicz.

Lewą część naszych wniosków zapodał (równie dobrze wykształcony) wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, Zdzisław Krasnodębski:

"Narodowcy to podobno wielcy patrioci, dlaczego więc w to wielkie, piękne święto piją bez umiaru, przeklinają aż uszy więdną i sikają po bramach?" - pisze polityk. 

(Różnice we wielkości liter wynikają, tylko i wyłącznie, z kopiowania i wklejania)

Cóż jeszcze można dodać? Chyba tylko to:

A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy w ciekawych czasach żyją, iż Polacy znakomite elity mają!