czwartek, 20 września 2018

Wizyta dyplomatyczna

Onegdaj wybraliśmy się, wraz  z Prezydentem, do Waszyngtonu. Zaprosił nas Donald nr. 2, więc nie wypadało odmówić. Polecieliśmy samolotem. Zanim wsiedliśmy, Dziad Śmietnikowy sprawdził maszynę. Okazało się, że wszystko w porządku, że nie jest to zakamuflowany Tupolew.

Lot przebiegł w miłej atmosferze. Każdy z każdym wypił brudzia (nie wyłączając pilotów), a toaleta była oblężona, bo niewiele było zdrowych prostat na pokładzie. Poza tym wszyscy śpiewali ułożoną na poczekaniu piosenkę:

"Panie pilot gazu, panie pilot gazu,
Bo za nami leci MIG!
Zaraz nam przydzwoni, zaraz nam przydzwoni,
Wziął już nas na celownik"!

W Waszyngtonie wylądowaliśmy cztery godziny przed czasem!

Do Białego Domu jechaliśmy w asyście różnokolorowych policjantów na motocyklach i w saffety carach. Syreny wyły, tłumy wiwatowały, a Boja wychylał się z okna limuzyny marki "Lincoln" i rzygał obficie...

W Białym Domu rej wodził Kolega Podśmiechujek. Najpierw usadził Donalda. Donald łaził napuszony, każdemu zaglądał w twarz i mówił:
- Widziałeś moją Melanię? To jest kobieta! Prawda, że cudna?!
Wszyscy mu potakiwali i tylko Kolega Podśmiechujek nie wytrzymał. Prychnął i pokazał mu zdjęcie swojej ulubionej posłanki Krystyny. Poniżej doskonale widać komu zrzedła mina:

(Tych filmów nie trzeba oglądać, chodzi nam tylko o zdjęcia. Nie potrafimy dodawać normalnych zdjęć, musieliśmy skorzystać z YouTuba)


Później Kolega Podśmiechujek zrobił popularny w szkołach podstawowych kawał z podkładaniem pinezek. Duda nie dał się nabrać na sztubacki dowcip. A Trump? No cóż, miny prezydentów mówią wszystko:


Jeszcze później Profesor Gender wręczył Trumpowi swój najnowszy wynalazek, butelkę płynu do konserwacji siana. Nic więcej ciekawego się nie działo. Powrotnej drogi do domu nie pamiętamy...

Już w domu Mikołaj Mika podsumował wizytę:
- Do niczego ten cały Trump. Dupa, a nie gospodarz. Musieliśmy korzystać z własnych zapasów... Putin ugościłby nas sto razy lepiej!


PS. Wkrótce opublikujemy wyniki naszych badań nad istotą człowieczeństwa.

48 komentarzy:

  1. Tak nie bardzo wiem, jak to skomentować? Ciśnie mi się pod palce na klawiaturze ostra nagana dla Ciebie. Nie upilnowałeś Prezydenta, przed dyplomatycznymi wpadkami. Innymi słowy: w pracy nie pij! Z drugiej strony, może Ci się jednak medal należy? Jego wpadki to miód (pitny) na moje serce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie wpadki Dudy? Przecież to Trump nadział się na pinezkę!

      Usuń
  2. No bo co to za głupie pomysły, żeby do Hameryki lecieć? Od razu trzeba było na wschód, nie ma to jak słowiańska dusza.
    A na publikację wyników badań czekam z zapartym tchem i stolcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo my jesteśmy frajerami, ciągle uczymy się na własnych błędach...
      Będziemy się śpieszyć, zaparty dech i stolec to chyba nic przyjemnego?

      Usuń
    2. Też myślałem, że zwłaszcza stolec!

      Usuń
  3. Mina Donalda bezcenna, tylko z czego ten nasz taki rozchachany?
    Pytam o płyn do konserwacji siana, nie znam! mało obyta jestem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bym się cieszył gdyby ktoś inny usiadł na pinezce!
      Płyn do konserwacji siana to nowy wynalazek, nikt go jeszcze nie zna. Trump będzie go testował...

      Usuń
  4. Ja mam nieodparte wrażenie, że PAD usiadł pierwszy na pinezce, zerwał się i już więcej nie próbował. W takiej sytuacji każdy by miał głupią minę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, usiadł pierwszy, ale na innym krześle, nie na tym!

      Usuń
  5. Serce i sadło rosną, a człowiek zasypia spokojnie wiedząc, że na jego straży czuwa zespół dyplomatów po szkołach niewątpliwie zacnych. acz ewidentnie niepłatnych. Dlatego też nie będę skupiał się na pierdołach tylko od razu przejdę do rzeczy i nadmienią, że płyn do konserwacji siana znakomicie komponuje się z odrobiną schłodzonego, w studni typu żuraw, samogonu okraszonego cząstką karmelizowanej brukwi. Gwarantuję, że po spożyciu ww. koktajlu kol. Boja miast rzygowin, rozdawałby autografy, nasienie i polski kefir prosto od krowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cząstka karmelizowanej brukwi? Aaaaa… chyba właśnie tego nam zabrakło!

      Usuń
    2. A czy to nasza wina, że Podkarpacie jest sto lat za Podlasiem?

      Usuń
    3. Za to 50 lat przed Toruniem.

      Usuń
    4. A bo w Toruniu ciągle tkwią w epoce pierników!

      Usuń
  6. Hahahahaha, aż mnie bolą mięśnie brzucha ze śmiechu! To chyba dobrze! Taki trening u Ciebie przechodzę, że niedługo kratkę na brzuchu będę miała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie! Myślisz, że Ty u siebie co innego mi robisz?

      Usuń
  7. A ja tam byłem i dobrze się bawiłem - tak podpisałabym zdjęcie nr 2

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie wyprawy to jest dopiero coś. :)

    No ba. Wiele miejsc w Polsce lubię, jednak Warszawę chyba najbardziej. W końcu najdłużej się znamy. :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam... Nudne i wszędzie fleszami błyskają!

      Usuń
  9. Przysięgam, widząc rano to zdjęcie w necie,myślę "K*rwa, pinezkę mu podłożyli, czy jak?!" :-D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem z Was dumna, chłopaki! Uratowaliście honor ojczyzny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Honor ojczyzny uratowaliśmy tak mimochodem, głównie staraliśmy się ratować Boję, bo zatruł się czymś, biedaczek...

      Usuń
    2. Chyba nie, bo suszi go dopiero teraz...

      Usuń
  11. Witaj, Bojo.

    Nie wiem, czy Putin (wiesz, że istnieje teoria, że jego przodkowie mieli na początku nazwiska Ras-) ugościłby Was aż sto razy, ale na pewno - lepiej:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego Putin pozbył się tego przedrostka? Mnie się podoba... Rasboja - chyba nieźle brzmi?

      Usuń
    2. Ponoć miało to coś wspólnego z kryptoreklamą. Podobno wybiórcze reklamowanie używek jest nieetyczne.

      Rasboja brzmi sugestywnie:)

      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. Znaczy się, że Mazowiecki nieetycznie kryptoreklamował Mazowiecką?

      Usuń
  12. Starajcie się o etat w MSZ. Wygląda na to, że tylko Wy macie kompetencje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie takie proste. Wszystkie ministerstwa ciągną nas do siebie! Nie potrafimy zdecydować się...

      Usuń
  13. Nie rozumiem co Pan powiedział, co napisał. Jestem nazbyt ograniczona czy może słowa nazbyt beztrosko zostały poukładane na stosiku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Pani! To jest wielka polityka i misterna dyplomacja! Tego nikt nie rozumie!

      Usuń
    2. Tamto rozumiem- pana słów nie pojęłam.

      Usuń
    3. A czy to moje słowa są? Czy to ja takie trudne słowa powymyślałem? To nie moja wina! Ja jestem niewinny!

      Usuń
  14. to aż tyle wolno zapasów zabrać, żeby wystarczyło na podróż w obie strony i niegościnność na miejscu? nie ma limitu? a "nadbagaż"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy umowę z władzami RP. W każdym rządowym samolocie jeden zbiornik na paliwo jest do naszej dyspozycji.

      Usuń
  15. Proszę, od razu widać, że znamy się na rzeczy, protokoł był jak się patrzy, a gościnności to reszta świata może się u nas uczyć.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! Lata doświadczeń wszelakich!

      Usuń
  16. Faktycznie kiepski był ten gospodarz, nawet na obiad nie zaprosił. Tłumaczy go tylko to, że akurat w delegacji polskiej nie było tego jedynego co potrafi jeść nożem i widelcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mógł chociaż na hamburgera zaprosić albo prażoną kukurydzą poczęstować!

      Usuń
  17. Nie wiem czemu ale błyskanie fleszy zastąpiłem błyskaniem flaszami. Jakoś brzmi bardziej swojsko, choć nie jestem pewny czy tak dużą butelkę zwaną flaszą bym opróżnił. Z drugiej strony czasem potrzeba takiego bodźca. :)

    Chyba coś pokręciłem w składni. Bo chodzi o jedną przesiadkę ale w podróży Staruszka do sanatorium. Jak na razie mój lot bez przesiadek jest zapowiedziany. :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że do Warszawy mam daleko... Gdyby było bliżej to moglibyśmy wspólnie potrenować opróżnianie flasz!

      Usuń
    2. :D Nie wiem czy jestem dobrym materiałem do takich treningów. Zwykle wymiękam dość szybko. Choć oczywiście wszystko zależy od rodzaju i jakości trunku.

      Po prostu czasem mój mózg przeinacza jakieś zapamiętane fakty, rodzą się z tego różne sytuacje, czasem zabawne, czasem mniej.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  18. Gospodarz jak i gość, ten sam sort.

    OdpowiedzUsuń