czwartek, 26 września 2019

Nie świruj, idź na wybory...

Postanowiłem przyłączyć się do słynnej akcji. Mam nadzieję, że mój filmik nikogo nie obrazi:




Ile mogłem, tyle zrobiłem. W sobotę znowu zostanę przetransportowany do Zadupcia i raczej już nie będę agitował...

piątek, 20 września 2019

Historia jednej ćwiartki

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku lubiłem czytywać kryminały Raymonda Chandlera. Zebrałem sporą kolekcję tych dzieł, a bohaterem większości z nich był prywatny detektyw Filip Marlowe.

W czasach przemian ustrojowych i cywilnych, po paru przeprowadzkach, kolekcję gdzieś wcięło, ale nie do końca. Znalazłem w piwnicznym pudle ostatniego jej przedstawiciela: "Żegnaj, laleczko".

Miło było sobie odświeżyć. Wiadomo, twardziel Marlowe wszystko w końcu rozkminił, ale nie o niego mi chodzi. Najbardziej zafascynowała mnie bardzo drugoplanowa postać, czyli wymieniona w tytule postu ćwiartka. Jako że działo się to w Ameryce, była to ćwiartka whisky.

Detektyw nabył ją na stronicy 21, w drugstorze(?) i ruszył szukać nitki do kłębka. Najpierw zabrał się za łysego recepcjonistę. Dziad nie bardzo chciał zeznawać, więc (cytat):

- "Co wolisz - ciągnąłem. - Mogę ci przeczytać rozdział z Biblii albo postawić jednego. Wybieraj".

Łysol wybrał drugą opcję. Kolejny cytat:

"Wydobyłem z kieszeni płaską butelkę. (…) Otworzył butelkę, wystawił na kontuar dwa kieliszki i po cichu nalał do pełna. Podniósł jeden, starannie go obwąchał i wlał sobie do gardła unosząc w górę mały palec. (…) Nalał sobie drugiego".

Język mu się rozwiązał, ale niewiele wiedział. Marlowe zabrał resztę whisky i poszedł przesłuchiwać kolejnego świadka - starszą kobietę z niemytymi od wieków włosami. Tam to dopiero było dramatycznie! Garść cytatów:

"Nalałem jej kielicha, po którym ja chodziłbym po ścianie".

"Nalałem jej drugiego i mniejszego dla siebie".

"Nalała sobie trzeciego i wypiła".

"Sięgnęła po butelkę i wykonała numer czwarty".

"Podeszła do fotela na biegunach kołysząc się jak kaczka, usiadła i sięgnęła po whisky."

"Zamrugała parę razy i spróbowała unieść nos przy pomocy górnej wargi". - To nie ma nic wspólnego z ćwiartką, ale też zrobiło na mnie wrażenie!

"Przycisnęła sobie butelkę do ust, aż zagulgotało. Trochę whisky rozlało się jej po brodzie".

"Dłoń jej się otworzyła, butelka upadła na dywan i whisky zaczęła się z bulgotem wylewać. Pochyliłem się i podniosłem butelkę".

"Prawą ręką sięgnęła po butelkę i szkło zadzwoniło jej o zęby, kiedy wysuszała ją do dna".

Pusta butelka wylądowała w kącie. Tak zakończyła się historia jednej ćwiartki. Na stronicy 35.

Prawda, że fascynująca? Taka przedwojenna, amerykańska ćwiartka to naprawdę było coś! Patrzę teraz na nasze ubogie, europejskie 0,2 i żal mi dupę ściska...

PS. Jeszcze jeden, tym razem prawiecytat z tej książki (pasuje on do mnie): "Zastanawiam się, czego też przez te wszystkie lata używam zamiast oleju w głowie"...






niedziela, 15 września 2019

Piosenka przedwyborcza

Dziewczyna grana przez Joannę Kulig żyła w czasach, kiedy dylematów wyborczych mieć nie wolno było. Śpiewała więc tak:


Dobra Kobieta nabawiła się dylematów wyborczych ostatnio i śpiewa tak:

Prezes trudną drogą kroczy
Ojojoj
Straszną wojnę ze złem toczy
Ojojoj
Lecz choć Rydzyk jemu kazał
On aborcji nie zakazał
On aborcji nie zakazał
Ojojoj!

I "Wyborcza" napisała
Ojojoj
Bym na PIS nie głosowała
Ojojoj
Bo Platforma z głodu padnie
Cztery lata już nie kradnie
Cztery lata już nie kradnie
Ojojoj!

A ten Biedroń miły, hoży
Ojojoj
Lecz jak jemu się podłożyć?
Ojojoj
On z pościeli mnie wygoni
Bo od pięknych kobiet stroni
Bo od pięknych kobiet stroni
Ojojoj!

Paweł Kukiz dziś się wtrynia
Ojojoj
Między Kamysz a Kosiniak
Ojojoj
Już się chłopcy dogadali
Bo osobno są za mali
Bo osobno są za mali
Ojojoj!

Jakichś wybrać przecież trzeba
Ojojoj
Takich co przychylą nieba
Ojojoj
Wszyscy nam to obiecują
Lecz jak wierzyć takim chu zbójom?
Lecz jak wierzyć takim zbójom?
Ojojoj! (Ewentualnie zamiast "Ojojoj"- "Kurwa mać"!)

czwartek, 12 września 2019

Dupa Kmicica

W filmie "Polityka", Patryk Vega pokazał wydarzenia prawdziwe do bólu. W dziewięćdziesięciu procentach... Jeno przedstawiona w finałowej scenie dupa Kmicica nie jest autentyczna. Szkoda, że w tej beczce prawdy znalazła się łyżka fałszywej dupy...

Po seansie niepocieszona była Dobra Kobieta. Jęczała ze łzami w oczach:

- Dlaczego tak? Po cóż ta zbrodnia na ludzkim wzroku? Przecież to Niemisiewicz mógł pokazać dupę, a Kmicic łydkę...

PS. Ten film można zaorywać bezstresowo. Jakoś nikt nie chce stawać w jego obronie...

piątek, 6 września 2019

Usta milczą, dusza śpiewa - gimnastyka

Tytuł zerżnęliśmy z ulubionej Maryli Rodowicz i jest on trochę wielce kłamliwy. Nasze usta nie chcą milczeć. Nasze usta wyśpiewują pochwalno - bogoojczyźniane pieśni typu "Niech żyje swoboda ruskiego naroda"! Jeżeli chodzi o duszę, to wielu kwestionuje jej istnienie, a pewien jeden bloger nałogowo sieje wątpliwości. No i ta zakichana gimnastyka... Jest to paskudny zestaw porozciąganych czynności i boli samo patrzenie na to to...

Ale nie o to to chodzi. Nareszcie odzyskaliśmy złudzenie wolności! Ucałowaliśmy zakurzoną ziemię ojczystą z tak wielkim uczuciem, że nawet JP II skręciłby się z zazdrości... Potem zajęliśmy się obcałowywaniem klamek w pozamykanych sklepach... "To była niedziela - ten dzień niehandlowy tak zwoooą! Sprawiła, że miałem w pachwinach nerwowy świąd"!

Nerwy puściły nam dopiero pod biedronką. Skorzystaliśmy tam z prawa do swobodnego wyrażania się. Zmieszaliśmy z suchym błotem wszystko, dostało się także przodkom tego wszystkiego. Policja nie interweniowała!

Po wyładowaniu emocji odzyskaliśmy rozsądek i udaliśmy się na stację benzynową. Obecnie siedzimy w salonie Mikołaja Miki i, jak to się filozoficznie mawia, chwytamy dzień... Kolejny już...

środa, 7 sierpnia 2019

Wieści z Nadpiekła

Jeżeli jest możliwy kidnaping w stosunku do starego dziada, to przytrafił się on mnie onegdaj. Do snu złożyłem skroń na peryferiach centrum cywilizacji, a obudziłem się w samym centrum Zadupcia, czyli tam gdzie (nawet rano) Diabeł mówi dobranoc i gdzie wilki dupami wyją do Księżyca i gdzie dziki hałaśliwie żrą śliwki...

A wszystko to, bo Rocky van Domm se o mnie przypomiał. Owiniętego w kołdrę, przy pomocy japońskiego pojazdu prawie gąsienicowego, wywiózł z pieleszy i porzucił w terenie obfitującym w gówniastą glinę i kamienie przy których Stonehenge może się schować.

Zostawił mi do dyspozycji kilof, gitarę na długim trzonku i cięższy ode mnie młot zwany pyrlikiem. Także sporo jadła dietetycznego i koszmarnie niewystarczające ilości alkoholu... Arrivederci brzuszku!

Ale dzisiaj miałem szczęście. Dorwałem się do Internetu i do piwa kuflowego... Trochę piszę, trochę popijam, a głównie rozglądam się, czy nie wraca RvD… Zdaje się, że już słychać charakterystyczny warkot japońskiej "Czarnej Wołgi"...

Nie czekajcie! Na mszę dawajcie!!!


wtorek, 16 lipca 2019

Nie tylko wyborami świat żyje

- Dwa ruskie bombowce strategiczne TU-160 beztrosko fruwały sobie nad Bałtykiem. Dania, Finlandia i Szwecja postawiły w stan gotowości służby ratownicze. Na szczęście lot samolotów o podejrzanej nazwie nie zakończył się katastrofą.

- Naukowcy przeanalizowali paski w TVP Info. Zawsze uważaliśmy, że naukowcy są dziwni. Teraz wiemy dlaczego są dziwni. Są dziwni, bo czytają paski w TVP Info!

- Nad wschodnią Europą i Wyspami Brytyjskimi pojawił się grzbiet geopotencjału. Oznacza to, że w Polsce termometry znowu wystrzelą do góry!

- Brukselka i kolendra to dwie najbardziej znienawidzone rośliny spożywcze. My sądzimy, że cukinia też nie da się lubić!

- Znany reżyser, Patryk Vega, straszy prominentnych polityków PIS filmikami. Prezentuje w nich siebie i fragmenty swojego najnowszego filmu "Polityka". Obejrzeliśmy kilka tych filmików. Vega wygląda w nich naprawdę przerażająco! Nic dziwnego, że zdesperowane Pisiory wypuściły z pierdla samego Batmana - Misiewicza. Bartek ma ich bronić... Czy okaże się większym kozakiem od straszliwego Jokera - Patryka.?

- FOBU szaleje na świecie! FOBU to chorobliwy strach przed rozstaniem. Sprawia on, że trwamy przy upierdliwym partnerze zamiast puścić dziada (francę) w trąbę.

- Była premier Beata Szydło tradycyjnie przegrała kolejne głosowanie w UE. Ucieszyło to byłego prezydenta Lecha Wałęsę, który zauważył, jak zwykle, bardzo rezolutnie: "Ta porażka jej się należała"! Mniej złośliwy okazał się Roman Giertych. Uważa on, że wynik głosowania to zemsta Niemców za klęskę w bitwie pod Grunwaldem.

- Ale nie tylko byłą premier niektórzy wycierają sobie mordy. Na tapetę powróciły również niegdysiejsze ułaskawienia dokonane przez Andrzeja Dudę...
My przypomnieliśmy sobie starą śpiewkę Bronisława Komorowskiego: "Przez Dudę i Szydło, życie mi obrzydło"!

- W polskiej edukacji, współczesny Herod zorganizował rzeź niewiniątek. Za nic ma płacz i zgrzytanie zębów ofiar.

- W Brazylii krewka niewiasta zaatakowała odprawiającego mszę księdza. Brutalnie zepchnęła go z wysokiego podestu (dobre półtora metra). Trudno teraz orzec... Kapłan miał zwykłe szczęście? A może siła wyższa interweniowała? W każdym razie zaliczył miękkie lądowanie i zdołał, nieborak, doprowadzić mszę do końca.

- Gracze na całym świecie czekali na tą grę!

- Illuminaci nadal kopią dołki i nadal nie oni w nie wpadają...

- Cukier nie jest taki zły. Zawiera tylko jeden niezdrowy składnik: cukier. Znacznie gorsze są białe plamki na paznokciach. Oznaczają one, że wątroba nadaje się już tylko do wyrzucenia.

- Urszula Von der Leyen powiedziała, że chce w UE płacy minimalnej. Bardzo szlachetna z niej niewiasta. Nie myśli o sobie, ona tej płacy chce dla innych!

- Pewien Włoch zauważył zdjęcie swojej zmarłej żony na paczce papierosów. Zdjęcie zrobiono, kiedy jeszcze żyła i leżała chora w szpitalnym łóżku opleciona przewodami i rurkami... Jej choroba nie miała związku z tytoniem. Makaroniarz nie godzi się na straszenie palaczy wizerunkiem swojej połowicy. Żąda odszkodowania.

- Samsung testuje wytrzymałość telefonów przy pomocy robota ukształtowanego na podobieństwo ludzkiej dupy.

- Afera samolotowa wybuchła! Kapitan statku powietrznego zbeształ drugiego pilota przy pomocy dwóch kurew i jednego chuja. Wielkie mecyje! Wszystkie media o tym trąbią, tak jakby użycie trzech przekleństw w pięciu zdaniach było jakimś niezwykłym wyczynem... Phi...

piątek, 12 lipca 2019

12 dzień lipca

Niby dzień jak co dzień, ale nie do końca. 

12 lipca imieniny obchodzi, między innymi, sześciu króli: Natan, Paulin, Prokles, Prokul, Świętożyźń i Tatomir.

Swoje Święto Niepodległości celebruje państwo Kiribati. Ma ono powierzchni raptem 811 km2 (powiat leski jest o 24 km2 większy), a odległość z zachodniego krańca do wschodniego końca wynosi 4000 km bieżących! Raj dla Jasia Wędrowniczka!

Poza tym, na przestrzeni dziejów, 12 lipca wydarzyło się co nieco:

100r p.n.e. - Urodził się Juliusz Cezar. Kochanek Kleopatry i biedaczek, bo nawet Brutus był przeciwko niemu.

526r - Feliks IV został papieżem. W okresie jego pontyfikatu powstał słynny klasztor na Monte Cassino.

1345r - Czesi oblegli Kraków. Osiem dni oblegali, ale nie zdobyli.

1849r - Armia austriacka przeprowadziła pierwszy w historii nalot bombowy. Z okrętu wysłała balony z podczepionymi ładunkami wybuchowymi. Liczyła, że dolecą one do Wenecji i trochę rozdupczą to piękne miasto. Weneckich Makaroniarzy uratował wiatr, który sprawił, że Austriacy wyszli na tym przedsięwzięciu jak Zabłocki na mydle.

1870r - Opatentowano celuloid (nie mylić z cellulitem, który pojawił się nieco wcześniej - w boczkach wygnanej z Raju Ewy).

1900r - W Kaliszu odsłonięto pomnik ruskiego cara Aleksandra II. Twórcy tego dzieła, kamieniarz Ginter i ślusarz Kulisiewicz, osobiście zdemontowali dziada osiemnaście lat później. 

1904r - Urodził się Pablo Neruda. Znany i, podobno, dobry poeta. Nie podobały mu się własne dane personalne (Ricardo Neftali Reyes Besualto), więc przyjął imię po Żabojadzie i nazwisko po Pepiku.

1908r - Urodził się Eryk Lipiński. Ojciec muzyka Tomka Lipińskiego, "Szpilek" i Muzeum Karykatury.

1920r - Urodził się Machmut Aipow. Bohater Związku Radzieckiego, który w jednej bitwie, za pomocą karabinu i 2 granatów, zgładził 26 hitlerowskich żołnierzy i sam też zginął. Pośmiertnie otrzymał mnóstwo odznaczeń.

1934r - Najjaśniejsza II Rzeczpospolita utworzyła Miejsce Odosobnienia w Berezie Kartuskiej. Prowadzono tam resocjalizację oponentów politycznych poprzez dręczenie psychiczne i fizyczne. Niektórzy nazywają tą instytucję obozem koncentracyjnym... Na szczęście Bereza znajduje się obecnie na terenie Białorusi, więc spokojnie można mówić o białoruskim obozie koncentracyjnym. Geografia jest bezlitosna!

1937r - Urodził się Bill Cosby. Znany amerykański komik i seryjny gwałciciel.

1946r - Na terenie powojennej Rzeczpospolitej (wtedy jeszcze nie nazywała się PRL) zaczął obowiązywać mały kodeks karny. Przewidywał on karę śmierci za 13 rodzajów przestępstw. Między innymi za sprzedajność obcym.

1957r - Naczelny lekarz USA połączył oficjalnym związkiem raka płuc i palenie papierosów.

1968r - Zmarł Roman Romkowski. Generał brygady bezpieczeństwa publicznego PRL, zbrodniarz w czasach stalinowskich. Tylko zawzięci antysemici wiedzą, jak to indywiduum nazywało się naprawdę.

1981r - Zmarł Borys Polewoj. Radziecki pisarz, autor słynnej "Opowieści o prawdziwym człowieku". W Polsce, nie tak dawno jeszcze, jego nazwiska używano w celu zachęcenia do podjęcia pewnego działania.

1990r - Do służby w Siłach Powietrznych RP wszedł samolot TU 154M nr boczny 101. 10 kwietnia 2010 roku dostał się do ruskiej niewoli. Więziony jest, za trzymetrowym ogrodzeniem i pod prowizorycznym zadaszeniem, na lotnisku w Smoleńsku. Nieznane są jego przyszłe losy.

2005r - Rozpoczęto realizację znakomitego pomysłu pod tytułem "Ranczo".

2006r - Izraelska armia wkroczyła do południowego Libanu. No i co z tego?

2010r - Zmarł ksiądz Henryk Jankowski. Bardzo kontrowersyjny prałat. Nie ma już pomnika, ale mamy nadzieję, że na tamtym świecie otrzymał to, na co naprawdę zasłużył.

2010r - Ministerstwo Sprawiedliwości Szwajcarii nie wyraziło zgody na ekstradycję Romana Polańskiego do USA. Wybitny reżyser to skarb, a Szwajcarzy lubią przytulać nieswoje skarby.

2014r - Angela Merkel otrzymała, w prezencie od Putina, gustowną torebkę z zainstalowaną w środku miniaturową bombą atomową.*

2019r - Najnowszy sondaż wyborczy: PIS - 95%, Kukiz'15 - 5%.*

2019r godz. 06:52 - Mikołaj Mika poszedł przelać dyżurny banknot stuzłotowy. Wracaj rychło, przyjacielu!

* Wydarzenia z gwiazdką są, podobno, fejkniusami. Podobno...


PS. Szanujmy każdy dzień, a noce wykorzystujmy na miarę możliwości i upodobań.

piątek, 5 lipca 2019

Skrupulatny poczet władców Polski. Ustawa Sukcesyjna Bolesława Krzywoustego

Pierwszy władca rodzaju żeńskiego, choć nie jest to do końca pewne... Niektórzy nazywają ją Statutem albo nawet Testamentem. Bezpłciowo spłodzona i porodzona (1137r) przez Bolesława Krzywoustego, bo płeć piękna nie brała w tym udziału. Brał w tym udział Uczony Mąż Bojan.

A było tak:

(UWAGA! Wypowiedzi Bojana są wytłuszczone. Współczesne uwagi Mikołaja Miki zapodajemy na czerwono i w nawiasach)

Z Podlasia wysłano świeży transport żubrówki z trawką. Spragniony Krzywousty wyruszył mu naprzeciw i spotkał się z nim w Płocku. Traf chciał, że W Płocku przebywał również Uczony Mąż Bojan. Książę zaprosił go na naradę.

Bojan stawił się niezwłocznie, usiadł i pogrążył w oczekiwaniu. Bolesław wyglądał na zmartwionego. Posępnie wpatrywał się w przyszłość i myślał o przeszłości. W końcu zagaił:

- Wiesz. Bojanie... Wczoraj byłem w kościele. Udało mi się nie zasnąć w trakcie homilii i usłyszałem, że każde życie kończy się śmiercią... Wyobrażasz to sobie? Ja też kiedyś wykorkuję!

Bojan niecierpliwie zawiercił się na zydlu i rzekł raczej opryskliwie:

- Może być, że wykorkujesz... Ale zanim wykorkujesz, każ odkorkować gąsiorek i podać kielichy (kielichy, nie kieliszki!), bo zaraz ja tu wykorkuję z pragnienia!

Książę zawołał pachołka, a pachołek zakrzątnął się gracko. Bojan zwilżył gardło i zapytał:

- Dlaczego, panie, martwisz się śmiercią? Wszak kościołów nafundowałeś bez liku... Do Nieba pójdziesz niechybnie i w butach!

- Nie o mnie chodzi. Wiesz, Bojanie... Moje małżonki nie puszczały się na boku... Synowie odziedziczyli charakter po mnie raczej...

- Znaczy się, że mogą okazać się, tak jak ty, wrednymi, sadystycznymi i mściwymi kmiotami?

- Właśnie tego się obawiam. Co zrobić by nie pozagryzali się po mojej śmierci?

- To proste. Załóż im kaganiec w postaci Ustawy Sukcesyjnej. Napiszesz ją, przegłosujesz i podpiszesz tu i teraz!

- O czym ty do mnie mówisz?

- No tak. Zapomniałem, że tobie trzeba wszystko jak krowie w rowie... Wprowadzimy zasadę pryncypatu. Władzę zwierzchnią będzie sprawował najstarszy twój potomek. Dla niego będzie Dzielnica Senioralna. Poza tym, wszystkim twoim dzieciom zapiszemy kawałek gruntu z jakimś miastem na środku. Bierz i pisz!

- Ale ja pisać nie potrafię...

- To wołaj skrybę. On napisze!

- Tam napisze... Chyba, że metodą Braille'a... Onegdaj wydłubałem mu oczy...

- Dobra, ja będę pisał... Z czego zrobimy Dzielnicę Senioralną? Pamiętaj, że musi być niedziedziczna, niepodzielna i ciągnąć się od Tatr aż po Bałtyk!

- Trochę kiepski jestem z geografii...

- Aha. Od południa Ziemia Krakowska (Kraków zrobimy stolicą całej dzielnicy). Potem Ziemia Sieradzka ( w Sieradzu urodzi się prof. Lew - Starowicz); Ziemia Łęczycka (mieszka tam Boruta, który nie płaci za wypite piwo); kawałek Kujaw z Kruszwicą (tam gdzie Balladyna Alinę zamordowała); Ziemia Kaliska (wystarczy trochę w niej pogrzebać, by znaleźć monety rzymskie) i jeszcze Pomorze Gdańskie (trzeba nacieszyć się Gdańskiem, póki Szwabów w nim mało)… Może być?

- W jaki sposób Boruta unika płacenia za piwo?

- To diabeł jest. Wypija i znika! A ty nie zmieniaj tematu. Wymień teraz, po kolei, swoje dzieci...

- Najstarszy jest Władysław (znany później jako Władysław II Wygnaniec) z pierwszej żony Zbysławy Ruskiej...

- Był w Hiszpanii?

- W czym???

- Znaczy się, że nie był... Nie szkodzi, i tak zrobimy go seniorem! Co mu przydzielimy oprócz Dzielnicy Senioralnej?

- Władek to taka, trochę zawoalowana, opcja niemiecka... Niech bierze Śląsk!

- OK. Kto następny?

- Następna była córka (nieznana później), też ze Zbysławą... Wiem, że miała włosy koloru lnu, ale imienia nie pamiętam...

- Ta co wyszła za tego ruskiego księcia - abstynenta? Ją można pominąć, wszak w posagu dostała wóz wypełniony glinianymi statkami i lnianymi obrusami... Kto następny?

- Miałem jeszcze jednego syna (nieznanego później) ze Zbysławą. Wygnałem gnojka z domu, bo nie chciał mieczem robić, wolał siedzieć przy kądzieli... Wydziedziczam dziada!

- No i dobrze. Kto następny?

- Leszek (nieznany później). Jego już urodziła moja drugo żona, Salomea. Ten z kolei, sam uciekł z domu. Nie wiem dlaczego... Rzadko go karciłem, tylko raz dziennie... Ale tak to jest z bezstresowym wychowaniem... Mówiono mi, że występuje w jakimś cyrku objazdowym... Tfu!

- Znaczy się, że tego też wydziedziczasz... Kto następny?

- Córcia moja ukochana, Ryksa (znana później, ale tak raczej średnio). Jej już nie zależy na schedzie po mnie. Wyszła za Magnusa Silnego i została królową Szwecji. Ma wszystko, na Dzień Ojca przysłała mi nawet paczkę whisky w pastylkach!

- Za którego Magnusa? Tego, co zabawiał nas łamaniem podków? I taki jełop został królem Szwecji? No, no... Kto następny?

- Córka wyrodna (nieznana później, a jeżeli znana to źle)! Franca uciekła z jakimś szwabskim margrabią i żyje z nim na kartę rowerową... Tfu, tfu!

- Aha. Kto następny?

- Kazimierz (dobrze, że był mało znany później). On pochodzi z mojego związku z Adelajdą, którą trzymam na boku w Bambergu. Nie wpisuj go, bo jak dowie się Salomea, to... Nie chciałbyś być w mojej skórze!

- Jasna sprawa. Kto następny? 

- Bolesław (znany później jako Bolesław IV Kędzierzawy). Trochę irytują mnie jego kędziorki, ale trudno... Zapiszę mu Mazowsze. Niech słucha piosenek znad Wisły i bawi się w piasku Mazowsza!

- Bardzo to wielkoduszne. Kto następny?

- Mieszko (znany później jako Mieszko III Stary). On młody jest jeszcze. Dam mu teraz Wielkopolskę, a potem niech się chłopak stara...

- Dlaczego właściwie Wielkopolska nazywa się Wielkopolską?

- Tak ktoś przetłumaczył z łacińskiej nazwy Polonia Maior...

- Aha. Kto następny?

- Gertruda (znana później, ale słabo). Oddałem ją do zakonu w Zwiefalten. Nie dostanie nic więcej, już przecież odziedziczyła po mnie urodę... Pasuje idealnie do niemieckiego zgromadzenia żeńskiego!

- Nieźle ją wykierowałeś. Podobno niemieccy biskupi zawrotu głowy dostają... Kto następny?

- Henio (znany później jako Henryk Sandomierski). Kochany chłopiec. Z oddaniem posługuje jako ministrant. Chyba wyrośnie na mohera. Dam mu Ziemię Sandomierską razem z Sandomierzem. Kto wie? Może kiedyś sam ojciec Mateusz będzie pedałował po ulicy jego imienia?

- Dużo ci jeszcze tego zostało?

- Jeszcze tylko trzy córeczki: Dobroniega Ludgarda, Judyta i Agnieszka (wszystkie znane później, ale raczej średnio). To młode kozy jeszcze, ale żadnej nie dałem na imię Wanda, bo zamierzam powydawać je za Niemców. Może oprócz Agnieszki... Ją jakoś na wschód ciągnie.

- To wszystko? Żubrówka się kończy!

- Czekaj... Coś mi się przeczuło! Będzie jeszcze mój pogrobowiec Kazimierz (znany później jako Kazimierz II Sprawiedliwy). No już dobrze, Bojanie... Nie unoś się... Może to nie przeczucie, może to tylko delirka... Nie ssij tej trawki z żubrówki, mam tu jeszcze ostatnią pastylkę szwedzkiej whisky...

- Dawaj... A jutro skseruj dokument i jeden egzemplarz, wraz z pękatym miechem koślawych denarów, wyślij Papieżowi. Niech Ojciec Święty pilnuje interesu...


Ustawa Sukcesyjna okazała się bardzo dobrą władczynią. Miała trzy luki, w które mógł wchodzić każdy kto chciał... Nie wyłączając Ojców Świętych!

Zmarła dopiero około roku 1231.


Przydatny link:
Cały dotychczasowy Poczet

niedziela, 30 czerwca 2019

Prawo i język

Zachciało nam się literatury ekstremalnej. Postanowiliśmy rozczytać "Ogólne warunki umowy o świadczenie usług dystrybucji energii elektrycznej dla odbiorców przyłączonych do sieci dystrybucyjnej OSD"... Tfu... Na psa urok!

Przeczytaliśmy tytuł oraz fragmencik pierwszego zdania, który brzmiał identycznie jak tytuł do wyrazu "elektrycznej", a potem stało "zwane dalej OWU"...

Na tym zakończyliśmy czytanie. Tyle wystarczyło nam, by zrozumieć, że autor "dzieła" jest chujem (albo pizdą) niepośledniego gatunku!

Może i nie jesteśmy mistrzami w czytaniu ze zrozumieniem, ale mamy pewność, że autorzy takich i podobnych tekstów są mistrzami w dymaniu słabszej strony w umowie.

I mamy także pewność, że nie tylko z umowami tak jest. Dotyczy to wszystkiego: ustaw, kodeksów i każdego jednego tekstu wymyślonego przez biurokrację państwową, prywatną i europejską.

Ale dość tego! Mamy pomysła!

TEST NA KAŻDY TEKST
Bierzemy, dajmy na to, ucznia szóstej klasy. Sadzamy go wygodnie i upewniamy się, czy nicpoń najedzony jest, napojony, wypróżniony i wypoczęty. Następnie dajemy mu do przeczytania tekst projektu umowy, ustawy czy czegoś tam, a gdy przeczyta, pytamy:

- Otsochodzi?

Jeżeli gamoń zdoła wydukać coś sensownego na temat, wtedy Alleluja i do przodu z projektem (nawet jeżeli będzie w nim jakaś furtka, przecież sprawiedliwie i z łatwością dostrzeże ją każdy głupi, a nie tylko jacyś wybitni krętacze i kombinatorzy).

Jeżeli nie wyrazi ani be ani me ani kukuryku, bez żalu wypierdalamy projekt do kosza na śmieci, a autora tekstu na bruk, ew. na zieloną trawkę.

Oczywiście, zamiast ucznia klasy szóstej, można użyć np. posła Suskiego.

To samo należy uczynić ze wszystkimi aktami prawnymi (czy jak tam się te wypociny nazywają), które do tej pory raczono nam wysmażyć. Poczynając od konkordatu, poprzez ustawę zasadniczą, a na umowie o wynajem mobilnego sracza kończąc.

Howgh!

czwartek, 27 czerwca 2019

Sen nocy letniej - raport

No i nadeszła długo wyczekiwana noc świętojańska. Połączyliśmy ją z Nocą Kupały, sobótką i palinocką, by upiec cztery pieczenie na jednym ogniu. Dodatkowo, Profesor Gender od urodzenia nosi (nieużywane na co dzień) imię John, po naszemu Jaśko.

(Raport jest nieco spóźniony, bo dopiero dzisiaj powrócili ostatni maruderzy)

CZĘŚĆ I. Mobilizacja.
- Za ogrodem Dobrej Kobiety przygotowaliśmy kamienny krąg na ognisko.
- Normalny naznosił chrustu z przydrożnego lasu.
- Dziad Śmietnikowy przywrócił blask kociołkowi przywiezionemu z NRD.
- Kolega Podśmiechujek, w sposób złodziejski, wydłubał cztery cegły z muru okalającego klasztor Brata Ladaco.
- Boja legalnie nabył tuzin zupek chińskich o smaku rosołu tradycyjnego.
- Ze zbieranej przez cały rok trawy z Żubrówki sporządziliśmy Kukłę Abstynenta, którą spalimy podczas tradycyjnych obrzędów.
- Koleżanka Wymówka uplotła wianki z koniczyny.
- Brat Ladaco obiecał poprowadzić obrzędy chrześcijańskie i przymknąć oko na obrzędy pogańskie.
- Mikołaj Mika przelał dyżurny banknot stuzłotowy.
- Normalny zapożyczył się na litrową flaszę Żubrówki
- Profesor Gender do pełna napełnił piersiówkę.
- Nakłonienie Dobrej Kobiety, Koleżanki Wymówki i Pani Normalnej, by zatańczyły nago w blasku księżyca i ogniska, zostawiliśmy sobie na później.

CZĘŚĆ II. Wymarsz.
Około wieczora wszyscy już byli lekko zaszczepieni. Uformowaliśmy kolumnę marszową i wyruszyliśmy jeszcze nie bardzo chwiejnie. Oczywiście z pieśnią na ustach. Zaintonowali panowie:

Sen nocy letniej na żywo śnimy.
Instynkcie zbudź się! Dziś nie myślimy!
Będziemy czynić zgodnie z naturą,
Damy se czadu, ale z kulturą!

A potem panie:

Sen nocy letniej na żywo śnimy.
Jak chłopów spławić - coś wymyślimy!
Wpierw się oddamy zwykłej zabawie,
A gdy pijaki zasną już w trawie,
Nasza zabawa wnet się rozkręci,
W leśnym obozie są już studenci!

I tak na przemian. Maszerowaliśmy, a psy okoliczne szczekały. Daleko nie było. Dotarliśmy bez strat w ludziach.

CZĘŚĆ III. Manewry.
Zajęliśmy się paleniem papierosów i rozpalaniem ogniska. W tym czasie panie smarowały się lubczykiem i mamrotały zaklęcie:

Lubczyku. lubczyku
Ogień pożądania
Wywołaj w chłopczyku
Niech za mną on gania
Jak bestia, jak zwierzę
Gdy dam się dogonić
Niech wianek zabierze!

Skończywszy ceremonię zbliżyły się do nas. Kolega Podśmiechujek natychmiast się zaślinił i wyjęczał:

- Ależ chce mi się rosołu! Stawiaj kociołek na ogniu, Dziadu! Gotuj wodę na zupę!

- Hola, głodomorze! - Zaoponował Brat Ladaco. - Najpierw musimy spalić Kukłę Abstynenta. Bez tego może nie być pomyślności w przyszłości!

Ustawił nas wszystkich w magicznym kręgu, podpalił kukłę rytualną benzynową zapalniczką i zawołał wielkim głosem:

- Płoń zakało świata, obróć się w popioły,
Niech radością huczy grajdół nasz wesoły!
I niech każda z każdym nareszcie zrozumie:
Pijać tęgo może tylko ten kto umie!

Kukła spłonęła grzecznie i doszczętnie. Wiwatowaliśmy długo, bo powiało optymizmem.

Kiedy woda grzała się w kociołku, Profesor Gender kruszył makaron do wielkiej plastikowej miski, dosypywał zawartość saszetek i mruczał przy tym tak, by wszyscy słyszeli:

Zupeńka chińska, królewskie danie,
Dobre na obiad i na śniadanie.
Zachwyt też wzbudza u sybaryty,
Ten boski pokarm w torebce skryty!

Woda się zagotowała. Dziad Śmietnikowy zalał komponenty wrzątkiem. Cztery minuty ciągnęły się niemiłosiernie... Wreszcie Pani Normalna rozdała łyżki. Usiedliśmy po turecku i każdy posilał się godnie, po kolei czerpiąc łyżką ze wspólnej miski, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Tak jak nasi praojcowie czerpali w czasach niezepsutych... Smakowało nieziemsko, choć większość gęstego wybrał Podśmiechujek…

Danie główne i jedyne wzbudziło w nas dziwną chcicę. Wyartykułował ją Boja:

- Wiecie co? Tu zaraz za płotem, w ogrodzie Dobrej Kobiety, jest oczko wodne... Idziemy się kąpać?

Z rykiem entuzjazmu, na wyprzodki, forsowaliśmy płot, byle prędzej. Nawet właścicielka ogrodu uległa owczemu pędowi... Jednak nie dane nam było zanurzyć się w chłodnej toni. Powstrzymała nas Koleżanka Wymówka:

- Czekajcie! Żabka w oczku pływa! Na pewno jest zaczarowana... Ja ją pocałuję, a ona zamieni się w księcia. W magiczną noc wszystko jest możliwe... Idźcie sobie i nie przeszkadzajcie!

- Niech ci będzie. - Zgodził się Mikołaj Mika. - To oczko jest wielkości wanienki dla niemowląt. I jeszcze obłożone kamieniami. Nie ma mowy o kąpieli... Łby sobie porozbijamy i nogi połamiemy. Chodźmy lepiej poskakać przez ognisko!

Zostawiliśmy Wymówkę sam na sam z żabą. Ledwo wróciliśmy do ognia, doszedł nas z ogrodu męski głos:

- Co to ma znaczyć? Pieprzę taką magię! Miała mnie odczarować piękna dziewica, a nie jakaś lampucera, która wygląda jak...

Głos nie dokończył zdania. Przerwało mu chlaśnięcie w pysk. Podśmiechujek z uznaniem pokiwał głową.

- To był firmowy cios Wymówki. Ze dwa zęby biedaczek stracił. I nieprędko się podniesie...

Po chwili wróciła Wymówka. Była trochę smutna, trochę zła i bardzo zadowolona z siebie.

- Owszem, - powiedziała - żaba przemieniła się. Ale nie w księcia, tylko w chama. Dostał za swoje... To co? Skaczemy przez ognisko?

CZĘŚĆ IV. Wycieczki.
- Nie chce mi się! - Sprzeciwiła się Dobra Kobieta. - Niech te jełopy skaczą. My, dziewczyny, pójdźmy lepiej nad rzekę. Popuszczamy sobie wianki...

No i poszły wszystkie trzy...

- My też nie będziemy skakać... - Zdecydował Mikołaj Mika. - Już minęła północ. Pójdziemy szukać kwiatu paproci...

- Po co?

- Jeżeli go znajdziemy, zapewni nam on bogactwo i dostatek. Nie będziemy musieli trzy razy dumać nad każdą złotówką...

- To i ja wezmę jeden płatek, chociaż nie wierzę w takie zabobony... - Powiedział Brat Ladaco. - Ostatnio Przeor obciął mi kieszonkowe, bo zakonne dochody spadają na ryj...

- Ja mam jeszcze gorzej! - Pożalił się Podśmiechujek. - Koleżanka Wymówka przerzuciła się na kartę płatniczą. Nie da się już podebrać dwuzłotówki z jej torebki...

- Zatem nie mamy innego wyjścia. Ten kwiat jest dla nas niezbędny... Zrobimy tak: podzielimy się na trzy grupy. Normalny, Dziad Śmietnikowy i litrowa flasza Żubrówki pójdą na lewo. Profesor Gender, Brat Ladaco i piersiówka udadzą się na prawo. Ja, Boja i mój przelew ruszymy do przodu... Do tyłu nie będziemy się oglądać!

- A ja? - Zapytał Kolega Podśmiechujek.

- Ty zostaniesz tutaj. Przykujemy cię do drzewa i będziesz pilnował ogniska. Pocelebrujesz też Noc Kupały... Sam ze sobą...

Podśmiechujek chciał protestować, ale Mikołaj zgasił go brutalnie:

- Zamknij ryj, bo zatkamy ci go resztką trawy z Żubrówki! W drogę, Poszukiwacze!

CZĘŚĆ V. Wiktoria.
Uszliśmy raptem parę kroków, a już rozległ się triumfalny krzyk Normalnego:

- Jest!!! Znalazłem!!!

Pędem rzuciliśmy się w jego stronę.

- Ale śliczny! - Zachwycił się Boja.

- Śliczny! - Potwierdził Profesor Gender. - I długo nam posłuży. Zrobiony jest z plastiku, tysiące lat upłyną zanim zwiędnie...

- Hip, hip, hurrra!

CZĘŚĆ VI. Tragiczna, ale niekoniecznie dla nas.
Radość nie trwała długo. Nagły podmuch wiatru wyrwał kwiat z ręki Normalnego i cisnął go w sam środek ogniska. Spłonął błyskawicznie, niczym chiński namiot, który Normalny otrzymał niegdyś w prezencie na pokazie garnków... Nasza dobra zmiana w sytuacji materialnej poszła z dymem!

Chcieliśmy oddać się rozpaczy, ale powstrzymał nas powrót dziewczyn. Każda wiodła studenta, młodego i pryszczatego...

- Czym my się martwimy? - Zapytał retorycznie Boja. - Ci to dopiero mają przerąbane. Przecież one zeżrą ich żywcem. Chodźmy wreszcie nabzdryngolić się po ludzku... Ranek już tak blisko, skowronek to, a nie słowik się ozywa...



Ufff… Niby najkrótsza noc, a tekst wyszedł dłuuugi...

niedziela, 23 czerwca 2019

Z pamiętnika Dobrej Kobiety

Ojciec... Ilu ja właściwie mam żyjących Ojców?

Pierwszy (choć nie najpierwszy) to Ojciec Święty. Taki jakiś... Gdzież mu tam do naszego Jana Pawła II... Coś o reformach napomyka ciągle. Byle nie zechciał reformować w duchu LGBT! Módlmy się...

Ojciec Mateusz. Przystojna bestia, dociekliwa i dobrotliwa. Gdyby zwolnił tą swoją gospodynię Natalię, to może ja bym się załapała? Módlmy się...

Ojciec Tadeusz. Słoneczko moje i gwiazdeczka. Moje światełko w tunelu. Czas postawić mu pomnik i pilnować, żeby jakieś łobuzy go nie obaliły. Módlmy się... Albo nie, lepiej wysyłajmy przekazy!

Trzech zaledwie. Trochę przymało... Powinnam mieć więcej ojców... Wiem co trzeba zrobić! Trzeba adoptować prezesa Jarosława i ogłosić go Ojcem Narodu! Ze wszech miar na to zasługuje. I co z tego, że jedna z tych miar trochę krótka jest? Módlmy się za niego i głosujmy na niego...

Niech żyje niepokalane ojcostwo!

Chociaż... Piszę ten pamiętnik szczerze... Chętnie pokalałabym się trochę z Ojcem Mateuszem.. Pozostali jakoś nie są zbyt atrakcyjni pod względem kalania się z nimi...

PS. Mój biologiczny ojciec był trochę bezbożnym człowiekiem. Czasami przychodził do kogoś w odwiedziny... Wręczał gospodarzom pół litra i mówił: "Gość w dom, Bóg w dom"!

PS2. Idę wybierać się na odpust do sąsiedniej miejscowości. Może kupię sobie pistolet na kapiszony?

czwartek, 20 czerwca 2019

Polska (kompendium)

Motto: Żeby ciało nie śmierdziało trzeba wódkę pić! (Bj 0,0)

POLSKA - Niechciany bękart wymachujący szabelką w Środkowej Europie.

ETYMOLOGIA: Wyraz "Polska" nigdy nie był brzydkim wyrazem. To pewne!

DEMOGRAFIA: Podobno na kilometr kwadratowy Ojczyzny przypada zaledwie 123 obywateli. Jakim więc cudem wszędzie panuje taki cholerny tłok?

GRANICE: Zachowały się resztki drutu kolczastego.

SĄSIEDZI: Z lewej - Dżuma, z prawej - Cholera, od góry - Chłodne Morze, od dołu - Nic Śmiesznego.

POWIERZCHNA: Polska bardzo ładnie prezentuje się na świecie pod tym względem. Zajmuje pozycję 69.

KRAJOBRAZ: Chuj, Dupa i Kamieni Kupa. Aż się czasami napatrzyć nie można. Zwłaszcza kiedy wiosna kwitnie majem i kiedy nadejdzie złota jesień.

ZIEMIE: Ziemie Odzyskane, Ziemie Zacofane.

USTRÓJ: Jakiś taki... Chuj wie...

POLITYKA: Będzie przedstawiona w tajnym (na razie) filmie Patryka Vegi.

KONSTYTUCJA: Wielokrotnie złamana przez onych tych i onych tamtych.

SIŁY ZBROJNE: Ho, ho! (plus guzik z munduru do nieoddania)

JĘZYK: Wulgarny, nienawistny, czasami też piękny.

LUDZIE: Fajni w zdecydowanej większości.

NARÓD: Podzielony.

POZOSTALI MIESZKAŃCY: Białe niedźwiedzie (bezdomne, bo łażą po ulicach).

GOSPODARKA: Polnische wirtschaft.

ROLNICTWO: Haniebnie niskie (w porównaniu do krajów zachodnich UE) dopłaty bezpośrednie i przeraźliwie droga pietruszka.

WALUTA: Niby złotówka, ale chyba w dalszym ciągu jedyną prawdziwą walutą jest dolar amerykański (flaszka wódki utraciła ten status).

RELIGIA: Prawie sami katolicy, ale każdy se wierzy (albo nie wierzy) po swojemu.

KLIMAT: Albo upał, albo piździawa. I nikt już nawet nie przeprasza po angielsku za taki stan rzeczy. Za to ktoś ciągle wysyła SMS-y z ostrzeżeniami by nie wychodzić z domu, bo będzie się działo.

PODZIAŁ ADMINISTRACYJNY: Polska A vs. Polska B.

ROZMIESZCZENIE LUDNOŚCI: 39,7% obywateli mieszka na wsi. Pozostałe 60,1% chciałoby mieszkać na wsi.

HISTORIA: Zmienna jest.

WAŻNE WYDARZENIA: 14.04. 966r - Chrzest Mieszka I;  14.04.1966r - Chrzest Mikołaja Miki.

OPIEKA ZDROWOTNA: Głównie polega na dziurawieniu skóry pacjenta. O ile pacjent dostanie się w szpony zanim zejdzie pod progiem.

OPIEKA SPOŁECZNA: Chyba najbardziej kontrowersyjny obecnie temat.

KULTURA: Oglądanie filmów przed wyborami.

ARCHITEKTUTA I SZTUKI PIĘKNE: Nie jest łatwo wybić się w tych dziedzinach.

OŚWIATA: Kaganek już się prawie wypalił.

NAUKA: Obowiązkowa do 18 roku życia.

INFRASTRUKTURA I TRANSPORT: Jeżdżą bez przerwy w te i wewte, cholery można dostać!

TELEKOMUNIKACJA: Komórkę może mieć każdy, ale telegramu nie ma szans już wysłać, choćbyś się zesrał...

INTERNET: Opanowany przez bardzo interesowne trolle (ruskie, żydowskie, pisowskie, lewackie i inne) oraz przez całkowicie bezinteresownych hejterów.

ŚRODKI MASOWEGO PRZEKAZU: Łoj!

KUCHNIA: Może i niezdrowe, ale smaczne jedzonko.

TURYSTYKA BLIŻSZA: Grillowanie.

TURYSTYKA DALSZA: Parawaning.

ŚRODOWISKO NATURALNE: Smog, kleszcze i komary. No i ten babci sad w którym śliwy zakwitają.

SPORT: Lekkoatletykę i skoki narciarskie da się oglądać. Kubica denny. Niedawno reprezentacja piłkarska znowu zaogniła stosunki.

UWAGI: Boja: Jak żyć w takim kraju? Nie jest łatwo, ale ja wyjeżdżać stąd nie zamierzam!

niedziela, 9 czerwca 2019

Z życia małżeńskiego wzięte

Już z samego rana Koleżanka Wymówka zrobiła się na bóstwo. Nałożyła jaskrawy makijaż i kuse ciuszki w krzykliwych kolorach.

Oszołomiony Kolega Podśmiechujek  zapomniał podebrać jej 2zł z torebki. Gapił się na nią, sam już nie wiem, chyba jak cielę na malowane wrota? A może jak szpak w pizdę? W końcu zamknął oczy i otworzył usta:

- Co ty wyprawiasz, kobieto? Chcesz mnie sprowokować do seksu?

Koleżanka Wymówka wzdrygnęła się trochę i zaśpiewała:

- "Ćwierkają wróbelki od samego rana:
Ćwir, ćwir, dokąd idziesz Wymówko kochana?
Ćwir, ćwir, dokąd idziesz Wymówko kochana?
A Wymówka na to, śmiejąc się wesoło:
Nadeszła już chwila na babskiego grilla!
Nadeszła już chwila na babskiego grilla"!

- Chwila na grilla? O siódmej rano?

- Grill będzie wieczorem. U Dobrej Kobiety. Teraz chcę spróbować czegoś nowego...

- Jak to?

Koleżanka Wymówka zafalowała wszystkimi swoimi atrakcjami i wyszła śpiewając:

- "Ćwierkają wróbelki od samego rana:
Ćwir, ćwir, dokąd idziesz Wymówko kochana?
Ćwir, ćwir, dokąd idziesz Wymówko kochana?
A Wymówka na to, śmiejąc się wesoło:
Sezon już za pasem, stanę se pod lasem!
Sezon już za pasem, stanę se pod lasem"!

Kiedy Kolega Podśmiechujek zajarzył o co chodzi, przyszła mu do głowy myśl osobliwa: "Durna baba. Pod lasem? Przecież tamtędy tylko proboszcz z wikarym przejeżdża czasami... No i dostawca pizzy, ale też rzadko"...


wtorek, 4 czerwca 2019

Śmigamy po władzę!

Ulegając modzie oraz chęci zysku, postanowiliśmy założyć koalicję i wystartować. Śpieszno nam, bo tyle było i jest koalicji, że wkrótce nazw zabraknie. Obywatelska, Europejska, Polska, Antyhitlerowska, Republikańska, Konserwatywna, itp... My rezerwujemy nazwę Koalicja Tradycyjno - Postępowa. Chcemy opanować cały elektorat. Tak żeby mieć go aż po dziurki w nosie!

W zasadzie nie potrzebujemy programu. Sukcesu jesteśmy pewni. Indywidualnie każdy z nas z łatwością przekracza próg pięciopromilowy, więc wspólnie osiągniemy wynik, który zapewni nam większość konstytucyjną!

Jednakże swój własny program mamy (tylko nazwę częściowo zerżnęliśmy): Piątka Mikołaja! Będziecie na nas głosować, bo my:

1- Przywrócimy tradycyjną wartość - ćwiartuchnę. Będzie sprzedawana w cenie  tego pokracznie niewystarczającego 0,2!

2- Naprostujemy wszystkie drogi, dokąd by nie wiodły. Prawie żadnych skrętów! Ni w prawo, ni w lewo! Tylko joint i tylko do przodu!

3- Damy łupnia Onetowi - za to, co kiedyś zrobił z blogami. Drżyjcie dziady, idziemy po was!

4- Przetransferujemy do Polski Jean - Claude Junckera. Taki sympatyczny gościu przyda się na pewno. Kiedy poduczy się języka, będzie jeszcze bardziej zajebisty!

5- Ślimakami przekupimy Żabojadów. Niech i nam sprezentują Statuę Wolności. Większą i lepiej ubraną od tej amerykańskiej!

No i co? Zatkao kakao?

niedziela, 2 czerwca 2019

Świąt ci u nas dostatek

Jak każdego ranka siedzieliśmy w salonie Mikołaja Miki łaknąc niecierpliwie jak kania dżdżu. Znienacka odezwał się Boja:

- Podśmiechujek! Dlaczego wczoraj nie było cię między nami?

- Wczoraj był Dzień Dziecka... Miałem trochę strach...

- Dlaczego?

- Bałem się, że przyjdzie ciocia Zuza i zabierze mnie do siebie... Tak jak to przed laty robiła... Zawsze w Dniu Dziecka...

- Co ty bredzisz, idioto? Przecież twoja ciocia nie żyje od dawna...

- Wiem, że nie żyje... Dlatego trochę się bałem...

- I co zrobiłeś?

- Nie było łatwo. Najpierw musiałem uporać się ze świętem nienawiści czyli Dniem bez Alkoholu...

- Wczoraj był Dzień bez Alkoholu?

- Wyobrażacie sobie? Ktoś wymyślił takie gówniane święto... Chwiejnie je obszedłem szerokim łukiem i postanowiłem udać się do Palau...

- Gdzie???

- Do Palau. To takie wyspiarskie państwo na Oceanie Spokojnym. Wczoraj mieli tam lepsze święto - Dzień Prezydenta. A tamtejszy prezydent jest prezydentem niemal od zawsze... Niemal, bo wcześniej prezydentem był jego tatuś... Pomyślałem sobie, że ma wprawę w organizacji bizantyjskich  przyjęć i że wkręcę się tam na krzywy ryj...

- Jak chciałeś tam dotrzeć?

- Zwróciłem się do Romka... Znacie go, on jeszcze niedawno pracował na lotnisku w Jasionce jako kontroler lotów. Romek wybił mi pomysł z głowy. Powiedział, że Palau to dalekie zadupie, połączenia są kiepskie i trzeba mieć paszport, wizę i mnóstwo kasy. Samo chcenie nie wystarczy...

- No i co było dalej?

- Ano nic. Szczęście uśmiechnęło się do mnie. Wczoraj było też Święto Służby Ruchu Lotniczego... Romek zabrał mnie na swoją działkę. Tam to dopiero jest Bizancjum!

- Jak to?

- On ma tam mnóstwo butli z różnokolorowym winem... Ze trzydzieści wypasionych tęczy można by z nich zrobić!

Brat Ladaco zerwał się z miejsca.

- Ty świnio parszywa! Dlaczego nas nie zawołałeś?

- Chciałem! Przysięgam, że chciałem! Ale film mi się urwał... - Kolega Podśmiechujek zasłonił się Normalnym.

- Wiecie co? Mam pomysł!- Powiedział Normalny - Dzisiaj jest Dzień bez Krawata. Mąż Dobrej Kobiety nawet w upały na mszę zakłada krawat. Weźmiemy brzytwę, pójdziemy pod kościół, zaczaimy się na niego i albo się wykupi, albo uchlaśniemy mu krawat...

- Zwariowałeś? - Boja popukał się w czoło - Mąż Dobrej Kobiety to mistrz sztuki walki wszelakiej. Spuści nam łomot, a brzytwę powsadza nam w du…

Mikołaj Mika podjął decyzję.

- Boja ma rację. Nie będziemy urządzali sobie traumy. Zrobimy inaczej czyli tak jak zwykle. Ja przeleję dyżurny banknot stuzłotowy, Normalny zapożyczy się na litrową flaszę żubrówki, a Profesor Gender do pełna napełni piersiówkę... Zaszczepimy się, a później zrobimy procesjo - pielgrzymkę do Romka na działkę. Brat Ladaco poprowadzi!

PS. Picie różnokolorowych win skutkuje pawiem, ale nie tęczowym...

wtorek, 28 maja 2019

Krajobraz po...

Dawno już nie właziliśmy we wiadome cztery litery. Pora to nadrobić, bo po ostatniej niedzieli nie ma już innego wyjścia i tylko do tego wejścia warto włazić!.

W tym celu zgwałciliśmy śliczną dziecięcą kołysankę "Na Wojtusia".



Oto owoc gwałtu:

Na wyznawcę z odbiornika
D. Holecka mruga
Chodź czym prędzej zaraz spłynie
Nienawiści struga:

Była sobie opozycja
Miała durne hasła
Prezes zaś postąpił mądrze
Opozycja zgasła.

Na leminga z odbiornika
J. Pochanke kiwa
Chodź opowiem jak Pisiory
Nawarzyli piwa:

Prezes twoją kasą sypie
Na lewo i prawo
Wkrótce wolność ci zabierze
Już nie będzie klawo.


PS. Trochę przesrane jest. Od niedzieli jesteśmy trzeźwi. Nie wiemy na co przelać dyżurny banknot stuzłotowy... Na wódkę 45%? Na wódkę 38%? A może na piwo 6%? Każda opcja ma swoich zawziętych i agresywnych zwolenników...


piątek, 24 maja 2019

Słowo na wybory

Tym razem nie moje słowo będzie. Owszem, lubię czasami przerobić tekst jakiejś ładnej piosenki, bo to łatwe... Ale tych to poniższych nie będę ruszał (przynajmniej dzisiaj) - są ponadczasowe. Kilka fragmentów bez ładu i składu:

Najpierw coś, co warto polecić. Gintrowski Kaczmarski Łapiński "Modlitwa o wschodzie słońca"
Każdy Twój wyrok przyjmę twardy
Przed mocą Twoją się ukorzę
Ale chroń mnie, Panie, od pogardy
Od nienawiści strzeż mnie, Boże!

Coś, z czego nie każdy zdaje sobie sprawę. Maryla Rodowicz "Tango na głos, orkiestrę i jeszcze jeden głos"
Ja to mam szczęście
Że w tym momencie
Żyć mi przeszło w kraju nad Wisłą
Ja to mam szczęście
Mój kraj szczęśliwy
Piękny prawdziwy
Ludzie uczynni, w sercach niewinni
Mój kraj szczęśliwy!

Coś, co nie każdemu się podoba. Jan Pietrzak "Taki kraj"
Kto tutaj zechce w rozpaczy tkwić
Załamać ręce, płakać i pić
Ten pełne prawo
Ma bez dwóch zdań
Jest takie miejsce
Taki kraj!

Coś, z czego wszyscy zdają sobie sprawę. Andrzej Rosiewicz "Najwięcej witaminy"
Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny
I to jest prawda, to jest fakt: dziewczęcy urok, wdzięk i takt
I chyba w całym świecie piękniejszych nie znajdziecie
Za jeden uśmiech oddałbym Chicago, Paryż, Krym!

Coś, o czym wszyscy niby wiedzą. Happysad "Zanim pójdę"
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
To też nie diabeł rogaty
Ani miłość - kiedy jedno płacze
A drugie po nim skacze
Miłość to żaden film w żadnym kinie
Ani róże, ani całusy małe, duże
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół
Drugie ciągnie je ku górze!

Coś o głupich pytaniach. Obywatel GC "Nie pytaj o Polskę"
Nie pytaj mnie dlaczego jestem z nią
Nie pytaj mnie dlaczego z inną nie
Nie pytaj mnie dlaczego myślę że
Że nie ma dla mnie innych miejsc!

Na koniec coś o młodości i normalności:



PS. Do urn! A potem do kościoła... Albo do knajpy... Albo do parku... Albo do lasu... Albo na grilla... Nie siedźcie w chałupach, bo sezon grzewczy się skończył i smog nie taki groźny już. Strzeżcie się kleszczy i fałszywych proroków!


piątek, 17 maja 2019

Gorąco i idiotycznie

Nasz ulubiony Onet napisał , że wczoraj było w Sejmie gorąco. Chciwie rzuciliśmy się na artykuł zatytułowany "Gorąco w Sejmie podczas głosowania nad ustawą dot. pedofilii"
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/goraco-w-sejmie-podczas-glosowania-nad-ustawa-dot-pedofilii/1081tvx
Spodziewaliśmy się ciekawych rzeczy i nie zawiedliśmy się!

Opozycja przyniosła na posiedzenie z transparenty z napisem "Stop pedofilii" i "Komisja natychmiast". Prezentowała te transparenty na sali sejmowej i skandowała głośno: "komisja, komisja"!

Wprawdzie ciocia Wiki twierdzi, że komisja "Powoływana jest przez Sejm w drodze uchwały bezwzględną większością głosów. Projekt uchwały, który powinien wskazywać potrzebę i cel powołania komisji, może być wniesiony przez Prezydium Sejmu lub co najmniej 46 posłów"... Ale co ona tam wie... Może faktycznie wystarczy napisać na kartonie słowo "komisja", poskandować trochę i prawdziwa komisja gotowa?

Jednak my (gdybyśmy byli posłami), tak dla pewności, wnieślibyśmy projekt... No ale my jesteśmy tylko drobnymi pijaczkami. Widocznie posłowanie przewyższa alkohol pod względem wypalania szarych komórek...

To jeszcze nie wszystko. W roli wisienki na torcie wystąpił poseł Nitras. Zdobył gdzieś i próbował wręczyć Kaczorowi dziecięce buciki... Dwa razy próbował i obie próby były nieudane. Najpierw przeszkodził mu marszałek Terlecki, a później Suski z Jakim. Suski to naprawdę szybki gość!

Wiadomo, że obuwie Kaczora jest w fatalnym stanie, a sam Kaczor ma malutkie stopy, ale raczej PCK powinien tym się zająć, albo Caritas...

Cóż jeszcze można napisać? Chyba tylko to: NIE BAWCIE SIĘ TAK, BO TO NIE JEST ŚMIESZNE!

wtorek, 14 maja 2019

Obejrzałem film Sekielskiego.

Nie będę pisał recenzji. Chcę poruszyć dwa problemy pozornie z filmem nie związane.

1.- RELIGIA W SZKOLE. Moim zdaniem, wyprowadzenie dzieci z salek katechetycznych bardzo ograniczyło możliwości zboczeńców w sutannach. Pytam więc Wiosennego Pana Biedronia: Dlaczego chcesz znowu wepchnąć dzieci w ich łapy?

2.- NIEWĄTPLIWY SUKCES PIS. Już dzisiaj Kaczor może wleźć na drabinkę i spokojnie powiedzieć: "To właśnie za naszych rządów rozpoczęło się wymiatanie kościelnej pedofilii spod dywanu"! Czyż można temu zaprzeczyć?

Na koniec pytanie. Jak sytuacja wygląda obecnie? Zjawisko kościelnej pedofilii rośnie? Maleje? A może utrzymuje się na stałym poziomie?

sobota, 13 kwietnia 2019

Palma

Siedzieliśmy, jak co dzień rano, w salonie Mikołaja Miki i łaknęliśmy trochę jak kania dżdżu. Znienacka odezwał się Normalny:

- Słyszeliście? Najwyższa palma miała 36 metrów i 4 centymetry!

- A co na niej rosło? - Zapytał Boja. - Banany czy arbuzy?

- I dlaczego mówisz o niej w czasie przeszłym? - Chciał wiedzieć Mikołaj. - Już przerobili ją na olej palmowy?

- Pewnie z niej były zrobione... - Zauważył Kolega Podśmiechujek. - Te chipsy, które jedliśmy na śniadanie!

- Ech, wy barany... - Normalny załamał ręce. - Nic na niej nie rosło. To była palma wielkanocna. I nie przerobili jej na olej, raczej spalili na popielec! Bracie Ladaco, udziel im rekolekcji odnośnie Niedzieli Palmowej.

Brat Ladaco odchrząknął i począł kazać:

- Wszystko odbyło się zgodnie z tamtejszą tradycją. Pan Jezus jechał na osiołku, a obok, na piechotę, drałowała Maria Magdalena. Tak dojechali - dodrałowali do Jerozolimy. W Jerozolimie witały ich ogromne tłumy...

- Takie ogromne jak u nas? - Przerwał mu Dziad Śmietnikowy. - Gdy Pudzianowski przyjechał na otwarcie tej nowej siłowni? Nie macie pojęcia ile wtedy energetycznych puszek nazbierałem...

- Może nie aż tak ogromne... Ale ludzie byli bardziej radośni. Tutaj to głównie przeklinali na spóźniającego się  Pudziana… Do Jerozolimy Pan Jezus przybył punktualnie... Ludzie rzucali gałązki, płaszcze pod nogi i wykrzykiwali Hosanna!

- Piękna historia! - Podsumował Profesor Gender. - Może i my moglibyśmy...

- Masz rację, Profesorze! - Podchwycił Mikołaj Mika. - My też możemy. Zrobimy tak: ja przeleję dyżurny banknot stuzłotowy, Profesor napełni do pełna piersiówkę, Normalny zapożyczy się na litrową flaszę żubrówki, a potem...

- A potem będzie jak zwykle... - Dokończył Boja. - Zaś jutro, z samego rana, pójdziemy do dyskontu, kupimy palmę za 4,99 i parę tanich piw po 1,29... Jak to dobrze, że Niedziela Palmowa wypada w niedzielę handlową!

czwartek, 11 kwietnia 2019

A to ci Czarownica!

Co tu dużo pisać? Od zawsze wiedziałem, że Czarownica z Bagien to utalentowana osoba... A teraz mam jeszcze słyszalny i widzialny dowód:


Cóż więcej mogę zrobić? Mogę tylko zaapelować do Pani Minister Zalewskiej: Kobieto! Dbaj o takie skarby, bo uciekną do szołbiznesu. Szołbiznes zyska, ale uczniowie stracą!

czwartek, 4 kwietnia 2019

Całopalenie

Siedzieliśmy, jak zwykle, w salonie Mikołaja Miki, łaknąc trochę jak kania dżdżu... Znienacka odezwał się Normalny:

- Słyszeliście? Jakiś ksiądz spalił książki, słonia i maski.

- Po co? - Zapytał Boja.

- Nie wiem. Zdaje się, że chodziło o walkę z bezbożnością zapisaną w Biblii...

- Bezbożność jest zapisana w Biblii?

- Walka z bezbożnością, idioto!

- Słonie są bezbożne?

- Tylko te, co trzymają trąby w górze... - Wtrącił Brat Ladaco - One, wraz z książkami i maskami, zatruwają duszę człowieczą i prowadzą na zatracenie. Hańba!

- Wiwat! - Zakrzyknęliśmy na cześć Brata Ladaco.

Mikołaj Mika przywołał na twarz wyraz zamyślenia, a potem rzekł:

- Zatem my też! My też oczyśćmy nasze doczesne dobra z bezbożności!

- Wiwat! - Zakrzyknęliśmy na cześć Mikołaja Miki.

- Proponuję - zaproponował prof. Gender - by Brat Ladaco został naszym proboszczem na czas oczyszczania. Prowadź przewodniku!

- Wiwat! Wiwat! - Zakrzyknęliśmy na cześć Profesora i Brata Ladaco.

- Zgadzam się! - Powiedział Brat Ladaco - Zrobimy tak: Mikołaj przeleje dyżurny banknot stuzłotowy, Normalny zapożyczy się na litrową flaszę żubrówki, a Profesor dostarczy napełnioną do pełna piersiówkę... Następnie uczynimy kamienny krąg na dziedzińcu, a obok, od zawietrznej, zbudujemy polowy bar... Kto zechce coś chlapnąć, musi w zamian dostarczyć bezbożny przedmiot do spalenia w kamiennym kręgu... Do dzieła!

Wkrótce wszystko było gotowe. Kamienny krąg wyglądał solidnie, a polowy bar uroczo. Przed barem utworzył się ogonek. Brat Ladaco rozpoczął posługę. Pierwszy stał Boja.

- Boja, co tam masz?

- Książkę Jacka Komudy pod tytułem "Zborowski".

- Za co chcesz ją spalić?

- Zwariowałeś? Nie chcę jej spalić! Chcę przeczytać ci fragment: "Pili tęgo i do dna, bo jakoś w kompani pana Zborowskiego nie było łzawych moralistów plujących uczonym jadem na pijaństwo". Prawda, że cudna cytata?

- Cudna! Wychyl, Boja, szklanicę, a książkę włóż do mojego mnisiego kuferka... Następny!

Następny był Kolega Podśmiechujek.

- Mam ja ci tu broszkę, którą podprowadziłem Koleżance Wymówce... Myślałem, że jest ze złota, ale w lombardzie wyśmiali mnie..

- Nawet ładna, ale bezbożności w niej nie dostrzegam... Zajmij się, Kolego, tym kusztykiem, a ja zajmę się broszką... Czasami odwiedza mnie w celi pewna niewiasta... Odznaczę ją za zasługi... Jak już się ubierze... Następny!

Profesor Gender nieśmiało prezentował gruby maszynopis.

- Jako Brytyjczyk z Londynu, napisałem "Księgę Wyjścia"... Ale chyba do wyjścia nie dojdzie... Więc może warto ją spalić?

- Wychodzenie nie jest bezbożne. Chlapnij sobie i napisz "Księgę Niewyjścia"... Następny!

Dziad Śmietnikowy zademonstrował dziennik cotygodniowy.

- Przyniosłem gadzinówkę "Nie" Urbana...

- Skąd to masz? Kupiłeś w kiosku? Wydałeś pieniądze na takie badziewie?

- A skąd! Znalazłem w waszych klasztornych śmieciach...

- Pokaż. No nie, wyrzucili zanim zdążyłem przeczytać! To bezbożna gazeta, ale ciekawa... Zwłaszcza "Wieści z kruchty". Napij się, Dziadu i nie czytaj bezeceństw... Następny!

Mikołaj Mika i chciałby i żal mu było.

- Mam tu zieloną książeczkę. Stary dowód osobisty... Ale spójrz, Bracie... Jakiż piękny i młody na zdjęciu jestem! Nie to co ten recydywista z obecnego dowodu... Nie można jakoś wykupić się z tego palenia?

- Można. Dasz mi ten skandynawski świerszczyk... Wiesz który... Przeor będzie miał urodziny, potrzebuję prezentu dla niego... A teraz wypij i niczego nie żałuj... Następny!

Normalny był ostatni.

- Ja nic nie przyniosłem...

- Jak to?

- Srak to! - Normalny niemal się rozpłakał. - Czy w domu, w którym rządzi Pani Normalna i Pani Emerytowana, można znaleźć coś bezbożnego? Znalazłem tylko kartki ślubne z życzeniami... Trochę pożółkłe...

- No ale...

- No ale srale! Po co to całe palenie? Dzisiaj ciepło, ponad dwadzieścia stopni... Czy my nie możemy ochlać się jak normalni ludzie? Najpierw się ochlajmy, a potem będziemy robić cyrk! Spontanicznie!

- Wiwat! - Zakrzyknęliśmy na cześć Normalnego.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Tajna dyrektywa

Nareszcie możemy ujawnić tajną unijną dyrektywę. Nie dlatego, że przestała być tajna... Najbezpieczniejsza jest tajemnica o której wszyscy wiedzą, bo nikomu nie powiedzą!

Owa dyrektywa dotyczy przywódców państw unijnych. Każdy z nich powinien posiadać jakiś nierzucający się w oczy związek z Polską. Tym, którzy tego nie spełnią, TSUE dobierze się do dupy (w sensie niedosłownym zapewne, ale kto ich tam wie)...

Niektóre kraje już się wywiązały:

- Wielka Brytania (chociaż niby wychodzi). Pani Premier UK Teresa May jest mleczną siostrą polskiego bohatera, Redaktora Maja s serialu "Życie na gorąco"

- Francja. Pan Emanuel Macron jest prapraprawnukiem Żabojada, który kiedyś, na odpuście w Świętochłowicach, sprzedawał śląskie makrony.

- Chorwacja. Kolinda Grabar - Kitarović. Przyszła Pani Prezydent, będąc uroczą sześciolatką, bawiła się kolorową piłeczką na chorwackiej plaży Zlatni Rat. W pewnym momencie, piłka wpadła do wielkiego grajdołka wykopanego i zajmowanego przez niegdysiejszych Janusza i Grażynę... Zdaje się, że Kolinda nie odzyskała zabawki...

- Portugalia. Prezydent Marcelo Nuno Duarte Rebelo de Sousa, zanim został prezydentem, stworzył gazetę pod tytułem "Semanario". W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, jeden egzemplarz tej gazety trafił do Polski. Przydał się, bo papieru toaletowego brakowało...

- Holandia. Król Holandii, Wilhelm Aleksander, studiował na uniwersytecie w Lejdzie. Na tym to uniwersytecie wynaleziono butelkę lejdejską. Do tej to butelki udało się "złapać prąd" z błyskawicy. Ten to prąd (choć nieco inny) zawarty jest w butelkach popularnych w Polsce.

- Bułgaria. Prezydent Rumen Radew posiada woskowy stopień generała - majora. Zapragnął go zdobyć, kiedy (w 1978 roku) ujrzał wspólne zdjęcie generała Jaruzelskiego i majora Hermaszewskiego.

- Łotwa. Premier Maris Kucinskis ukończył szkołę średnią w rodzinnej miejscowości, a potem pojechał do Rygi... Ależ to polskie!

- Irlandia. Prezydent Michael D. Higgins wygrał wybory w pierwszej turze otrzymując 823 tys. głosów. Gdyby startował w Polsce, zająłby czwarte miejsce. Za Dudą, Komorowskim i Kukizem. Daleko w tyle pozostawiłby Korwina, Ogórek, Palikota i Mariana Kowalskiego.

- Słowacja. Świeżo wybrana Pani Prezydent chyba próbuje wkręcić się do rodziny szefa polskiego MSZ Czaputowicza. Jeszcze trochę jej brakuje, dlatego ma niepełne, na razie, nazwisko - Czaputowa.

- Na koniec cała Unia Europejska. Przewodniczącym Rady Europejskiej jest niejaki Donald Tusk. Nic tu nie będziemy sugerować, bo Tusk jaki jest, każdy widzi.

Sporo jeszcze mamy do ujawnienia, ale nieprędko ujawnimy. Wszak 1 kwietnia nie zdarza się codziennie...

poniedziałek, 25 marca 2019

Wyśniona piosenka

Nadal nie opuszczają mnie, spowodowane przkaziorami dnia, nocne koszmary. Ostatnio przyśniło mi się zebranie Związku Bojowników o Wolność i Seksualizację. Uczestnicy stali w równych szeregach i śpiewali swój hymn. Nieco zaskoczyła mnie melodia tego hymnu. Myślę, że Pan Janek też byłby zaskoczony:


Tekst zapisałem zanim spojrzałem w okno:

Jest takie miejsce u zbiegu nóg,
Którym zarządzać chce ciemnogród
I w kleszczach trzymać
Ten słodki raj:
Miliony kuciap,
Tyleż jaj.

Poniżej pasa chcą gęstej mgły,
Straszą, że Szatan szczerzy tam kły.
Piekielna szpara,
Diabelski chwost,
Dla zabaw z nimi -
Wieczny post!

Lecz my nie chcemy w ciemnocie trwać
I homofobię już z mlekiem ssać.
My chcemy wiedzieć,
Od zero lat,
Jak trafiliśmy
Na ten świat.

Wprowadzić trzeba, pod groźbą kar,
Partnerski związek hetero par.
Dla par gejowskich
Kościelny ślub,
Lecz niekoniecznie
Aż po grób.

Prawdziwy diabeł w pruderii tkwi,
My przed pruderią zamkniemy drzwi
I wnet przyjazny
Stanie się Kraj
Dla wszystkich kuciap,
Wszystkich jaj...

Tego nie trzeba śpiewać, ale można i trzeba pomagać:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P

Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434

http://www.kneziowisko.pl/tag/koala/

czwartek, 14 marca 2019

Lekcja masturbacji

Coraz gorzej ze mną. Koszmary dręczą mnie nocą. Ostatnio śniło mi się, że jestem nauczycielem masturbacji w szkole. Wszedłem do klasy i było tak:

CAŁA KLASA (chórem): Dzień-do-bry!

JA: Dzień dobry. Moi drodzy! Czeka nas wizytacja. Musimy dobrze wypaść. Dzisiaj przećwiczymy techniki ręczne, tak jak wczoraj zapowiedziałem... Będę wystawiał oceny, do roboty!

Dzieci przystąpiły do ćwiczeń... Ja krążyłem między stanowiskami i czuwałem.

JA: Pawłowicz! Nie bądź opieszały! Boli cię ręka? Czy nie możesz go znaleźć? Ruchy!

MORAWIECKA: Proszę pana! Kwaśniewska zabrała mi żel! Tata przywiózł mi go z Amsterdamu...

JA: Oddawaj , Kwaśniewska! Jeżeli masz za sucho, użyj masła z kanapki!

JA: No nie wierzę, Palikot! Sztucznego przyniosłaś? Dzisiaj tylko palce! Natychmiast proszę mi go oddać, konfiskuję!

PALIKOT: Błagam, niech pan nie zabiera! Wzięłam go bez wiedzy mamy. Mama się wścieknie, kiedy wieczorem nie znajdzie go w szufladzie...

JA: Oddam po lekcji... A teraz popracuj trochę bez gadżetów.

JA: Szydło, debilu! Nie naciągaj tak tego pytona... Łeb mu urwiesz! To nie Hydra, Herkulesie...

JA: A ty co wyrabiasz, dziewczyno? Trzy palce wpychasz? Trzy palce dopiero w drugim półroczu. Teraz najwyżej dwa... Jeszcze raz zobaczę trzy palce, to wpiszę ci uwagę do dzienniczka!

JA: Kopacz, idioto skończony! Nie celuj w tamtą stronę, portret patronki szkoły obryzgasz!

JA: A tobie ciągle zwisa, Pawłowicz? Spójrz na Stefana, Stefan już prawie dochodzi!

JA: Kaczyńska! A ty co? Dlaczego nie stękasz? W pierwszej fazie stękamy, a później należy jęczeć! Tutaj milczenie nie jest złotem...

JA: Uwaga! Zostało pięć minut. Ostrzegam uczciwie, niezaspokojeni zostają po lekcjach i w świetlicy będą poprawiać pod kierunkiem pana dyrektora Godka!


No cóż, sny bywają różne... Wystarczy spojrzeć w okno i zapomnisz... Ale nie zapominajmy o pomaganiu:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „SŁONECZKO”
77-400 Złotów, Stawnica 33A
konto:  89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule wpłaty podać subkonto osoby, której chcemy przekazać naszą wpłatę: 442/P


Można też rozliczyć PIT na stronie fundacji:
Fundacja Słoneczko
KRS: 0000186434
Więcej informacji: