Uczony Mąż Bojan łaknął trochę jak kania dżdżu, a my siedzieliśmy wpatrzeni w niego jak w obrazek. Znienacka Normalny ośmielił się zadać pytanie:
- Słuchaj, Bojanie... Podobno byłeś na Radzie Gabinetowej... Co tam robiliście?
Bojan wzruszył ramionami.
- A co robić w gabinecie gdzie dużo chłopów i mało babów? Trudno łączyć kropki gdy parytet jest głęboko zachwiany... Tym razem nie było łączenia kropek.
- A co było? W co się bawiliście?
- Karol zaproponował szlachetną ustawkę na gołe argumenty, ale Donald (choć cepów ci u niego dostatek) nie chciał młócić... Stwierdził, że w Europie opanował sztukę oszwabiania i tylko w tej dziedzinie będzie rywalizował... Tu, z kolei, veto postawił Karol, bo dobrze wie, że świeżynką jest pod tym względem i nie ma szans póki co...
Bojan przerwał i zamyślił się.
- No i? - Ponaglił Normalny.
- No i "póki co" jest rusycyzmem niepoprawnym... Lepiej nie używać tego wyrażenia w języku polskim... Bo można się wsypać...
- Ale co na Radzie później było?
- Później wystąpił Tygrysek i chciał przeczytać nam "Poradnik bezpieczeństwa", ale wszyscy, bardzo zgodnie, zapewniliśmy go, że znamy już "Poradnik" prawie na pamięć i że, ewentualnie, Pogłos może odczytać jakiś fragmencik... Jednak Pogłos odmówił, chociaż to są rzeczy najważniejsze...
- To co w końcu robiliście?
- Jako że zbliżała się rocznica, zaproponowałem żebyśmy zrobili rekonstrukcję historyczną porozumień sierpniowych sprzed 45 lat. Pomysł nawet się spodobał, ale i tak nic z tego nie wyszło... Wszyscy nie chcieli odgrywać strony rządowej (zwłaszcza rząd nie chciał) i, co gorsza, wszyscy też nie chcieli odgrywać Lecha Wałęsy, a oryginału akurat nie było pod ręką... Tak że tego...
- Co tego?
- Donald powiedział, że musi już iść, kartofle obierać... Karol poczęstował wszystkich snusem i limuzyny porozwoziły uczestników do domów...
Pewnie na tej radzie niektórzy (nie tylko Bojan) łaknęli niczym kania dżdżu i to wcale nie trochę.
OdpowiedzUsuńAkurat Bojan nie łaknął... Profesor Gender zaopatrzył go w płynne kanapki.
Usuńphi... tylko tyle? wałkonił się Boja gdzieś przez cały miesiąc; zbijał bąki (Bąkiewicza zakapował) ; zaś Bojan wraz z pozostałymi uczestnikami na Radzie Gabinetowej, jak zwykle, NIC NIE URADZILI...
OdpowiedzUsuńnic dziwnego; historia zatacza koło;
Ryby, żaby i raki
Raz wpadły na pomysł taki, ...
Rak tedy rzecze: „Rodacy,
Musimy się wziąć do pracy, ...
Odezwie się więc ropucha:
„Straszna u nas posucha,
Coś zróbmy, coś zaróbmy,
Trochę żywności kupmy! ...(Putin nie żartuje)
Lin wreszcie tak powiada:
(pod rządami Tuska);
„Czeka nas tu zagłada,..."